W tej chwili Kopacz powinna powiedzieć Polakom, na co się zgodziła, bo z jednej strony mówi o 2 tys. uchodźców, których powinniśmy przyjąć,  z drugiej strony pojawiły się informacje, że ma być to ok. 10 tys. – powiedziała Beata Szydło w TVN24. Jej zdaniem, Polska nie jest przygotowana, żeby przyjąć zbyt dużą falę iigrantów, a premier powinna powiedzieć, do czego się zobowiązała i na jakich warunkach.

– Nie mówimy już dzisiaj o tej liczbie 2200, tylko – w związku z tym, że jednak mimo wszystko napływa coraz większa ilość uchodźców do Europy – że to rozdanie będzie od nowa rozpatrywane. Czyli będziemy znowu dzielić między poszczególne kraje europejskie odpowiednie kwoty i będzie pewnie musiała paść deklaracja ze strony Polski – mówiła Ewa Kopacz po wyjazdowym posiedzeniu rządu w Gdańsku. Na jej słowa zareagował rzecznik rządu Cezary Tomczyk przekonując, że słowa premier Kopacz zostały źle zrozumiane. Podkreślił, że Polska zadeklarowała się przyjąć około 2 tys. uchodźców i w tej kwestii nic się nie zmienia. Tymczasem – jak ujawnił wczoraj portal niezalezna.pl – jeden z korespondentów „The Times” opublikował zestawienie uwzględniające nowy podział uchodźców. Wynika z niego, że Polska jest wśród krajów, które przyjmą największe grupy, ponad 10 tys. imigrantów.


Twitter.com

Według Beaty Szydło sytuacja w Europie wymknęła się spod kontroli, bo Unia Europejska nie panuje nad tym, co się dzieje w sprawie uchodźców. Jej zdaniem UE powinna podjąć decyzję i wprowadzić rozwiązania systemowe. Szydło mówiła, że to z jednej strony klęska przywódców UE, a z drugiej efekty budowania w UE silnej pozycji kilku państw, które narzucają innym swoje rozwiązania i myślą tylko i wyłącznie o własnym interesie.

Szydło odniosła się również do apelu Donalda Tuska, by państwa Europy Środkowo-Wschodniej były solidarne ws. uchodźców. – To jest apel, który jasno pokazuje, w którą stronę pójdzie Europa. Niemcy i pozostałe kraje starej Unii Europejskiej, które są w o wiele lepszej sytuacji gospodarczej i ekonomicznej niż Polska, dzisiaj powiedzą tak: wszyscy równo musimy podzielić się problemem – zwróciła uwagę Szydło. Stwierdziła też, że jeśli mówimy o solidarności, to powinniśmy wziąć pod uwagę dwie strony. – Dzisiaj trzeba bardzo wyraźnie podnosić, że takie kraje jak Polska, Węgry i Słowacja, czy Czechy, nie są w takiej samej sytuacji. Nie jesteśmy tak samo przygotowani jak pozostali – podkreśliła wiceprezes PiS.