Niepełnosprawnych kibiców nie wpuszczono na stadion Widzewa. Będzie reakcja PZPN?

14 osób ze Stowarzyszenia Kibiców Niepełnosprawnych ZS 1906 Zagłębia Sosnowiec (o którego działalności pisaliśmy niedawno) nie zostało wpuszczonych na mecz swojej drużyny na stadion klubu RTS Widzew Łódź S.A. mimo posiadania imiennych biletów przekazanych im przez ten klub. Spod bramy stadionu zostali odesłani z kwitkiem. Danuta Nowicka, posłanka "Prawa i Sprawiedliwości" z Zagłębia nazwała sprawę "skandalicznym incydentem" i zgłosiła ją do Zbigniewa Bońka, prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Rzecznik prasowy Widzewa Marcin Olczyk twierdzi, że niepełnosprawnych kibiców nie wpuszczono... dla ich bezpieczeństwa.

Członkowie Stowarzyszenia Kibiców Niepełnosprawnych ZS 1906 "Zagłębia" Sosnowiec uczestniczą w meczach u siebie i wyjazdowych. Po raz pierwszy - w Łodzi - nie zostali wpuszczeni na stadion do sektora dla niepełnosprawnych.
mat.pras

-To był nasz pierwszy wyjazd w tym sezonie "Fortuna 1liga", by wspierać naszych Zagłębiaków z 4-krotnym mistrzem Polski Widzewem Łódź. Czekaliśmy na ten mecz. Do Łodzi pojechało 11 kibiców niepełnosprawnych i 3 opiekunów

- mówi Grzegorz Żmuda, prezes Stowarzyszenia Kibiców Niepełnosprawnych ZS 1906 Zagłębia Sosnowiec.

- Nie wpuszczono nas w Łodzi na stadion. To karygodna dyskryminacja osób niepełnosprawnych, nigdy dotąd nie spotkało nas nic podobnego. Czujemy się upokorzeni. Wystąpiliśmy do władz Widzewa o zwrot pieniędzy za przejazd w obie strony 350 zł, ale nawet jeśli je otrzymamy, to niewiele zmieni. Zgłosiliśmy też sprawę pani Danucie Nowickiej, poseł Prawa i Sprawiedliwości, z Zagłębia, która poprosiła o wyjaśnienia Zbigniewa Bońka, prezesa PZPN

- dodał.

Do wydarzenia doszło we wtorek 29 września. Po przyjeździe pod stadion klubu RTS Widzew Łódź S.A. sosnowiczanie otrzymali od jednego z pracowników klubu bilety imienne, które upoważniają do wejścia bramą nr 7, gdzie znajduje się sektor przystosowany dla osób niepełnosprawnych. Gdy się tam udali, pracownik ochrony odesłał ich pod bramę nr 8, którą wchodzili "ultrasi" Zagłębia Sosnowiec.

Okazało się, że niepełnosprawni mieli wejść jednak bramą nr 7. Wrócili tam. Ochrona znów odesłała ich pod bramę nr 8. Grzegorz Żmuda, chciał porozmawiać z szefem ochrony, ale ochroniarze nie zgodzili się poprosić go do telefonu, więc kibice z Sosnowca wrócili pod bramę nr 7.

Interweniowało stowarzyszenie niepełnosprawnych kibiców Widzewa Łódź, które skontaktowało się z przedstawicielami zarządu klubu. Zdecydowano o wydrukowaniu nowych, dodatkowych biletów dla niepełnosprawnych z Sosnowca. Sprawą zajęła się policja, która poprosiła ich o opuszczenie obiektu.

Zagłębie zremisowało na wyjeździe z drużyną Widzewa 1:1, ale niepełnosprawni kibice tego nie zobaczyli, bo byli w drodze do domu. Sosnowiczan przeprosił Adam Sadowiak, asystent klubu Widzew ds. kibiców niepełnosprawnych. To na razie jedyna reakcja ze strony klubu.

Danuta Nowicka, posłanka Prawa i Sprawiedliwości z Zagłębia zwróciła się do Zbigniewa Bońka, prezesa PZPN o wyjaśnienie tej sprawy.

"We wtorek 29 października podczas meczu Widzewa Łódź z Zagłębiem Sosnowiec na łódzkim stadionie doszło do skandalicznego incydentu, na mecz nie została wpuszczona 14-sobowa grupa fanów niepełnosprawnych zrzeszonych w Stowarzyszeniu Kibiców Niepełnosprawnych Zagłębie Sosnowiec 1906. Sosnowieccy kibice posiadali bilety imienne przekazane przez pracowników łódzkiego klubu upoważniające do wejścia na sektor dla niepełnosprawnych. Mimo interwencji przedstawicieli klubu oraz stowarzyszenia kibiców niepełnosprawnych Widzewa musieli opuścić stadion"

- napisała w piśmie poseł Danuta Nowicka.

Sprawa jest w toku. Poprosiliśmy o komentarz Marcina Olczyka, rzecznika prasowego Widzewa Łódź, który wyjaśnia, że "nie wpuszczono niepełnosprawnych kibiców gości do sektora z niepełnosprawnymi kibicami gospodarzy z uwagi na jego lokalizację w bezpośrednim sąsiedztwie sektorów zajętych przez setki kibiców Widzewa".

Jak podkreślił, zrobiono to dla dla ich bezpieczeństwa. "Podjęto też decyzję, że kibice niepełnosprawni powinni mieć pierwszeństwo w wejściu na sektor gości, mieli wejść z grupą ok 450 fanów Zagłębia. Nie poruszali się na wózkach inwalidzkich, więc mogli zająć miejsca na trybunie gości. Jednak nikt z przedstawicieli ochrony Widzewa nie miał wpływu na to, że kibice gości nie udzielą niepełnosprawnym fanom Zagłębia pierwszeństwa i nie umożliwią im wejścia na sektor" - tłumaczył.

Zapewniamy, że pracownicy klubu, z wiceprezesem Piotrem Szorem na czele, dołożyli wszelkich starań, by cała grupa kibiców Zagłębia Sosnowiec weszła na wtorkowy mecz

- tłumaczy Marcin Olczyk.

Szczególnie mocno Widzew zaangażowany był w to, by na stadion dostali się kibice niepełnosprawni. Niestety, kwestie bezpieczeństwa całej imprezy masowej, a także nieporozumienia z całą grupą kibiców gości, sprawiły, że w obliczu stanowczych i zasadnych z punktu widzenia bezpieczeństwa decyzji kierownika ds. bezpieczeństwa i policji, okazało się to niemożliwe. Ubolewamy, że konsekwencje tych zdarzeń uderzyły w osoby niepełnosprawne, których los jest dla naszego klubu bardzo ważny i którym zawsze spieszymy z pomocą i staramy się ułatwiać życie. Tym razem okazało się to niemożliwe, mimo usilnych prób i podjęcia wszystkich możliwych działań

- wyjaśnia Olczyk.

 



Źródło: niezalezna.pl,

 

Agnieszka Kołodziejczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo