Warszawski radny Prawa i Sprawiedliwości Dariusz Lasocki postanowił sprawdzić stan administracji w poszczególnych dzielnicach. Napisał więc interpelację do prezydenta Rafała Trzaskowskiego, w której poprosił o wykazanie, jak zmieniała się liczba urzędników w ostatnich latach urzędowania Hanny Gronkiewicz-Waltz oraz na początku rządów Trzaskowskiego. 

Wnioski są szokujące! Choć zdarzają się dzielnice, w których liczba urzędników malała, na przykład Bemowo czy Praga Północ, to w innych dzielnicach panuje... potężne rozpasanie. Lasocki jako przykład podał Pragę Południe. W 2 lata zatrudnienie urzędników wzrosło tam o 100 procent - ze 181 do 361 urzędników!

Nie wiadomo, skąd takie "wzmocnienia kadrowe" właśnie w tej dzielnicy, ale kontrastuje to z prowadzeniem oszczędnej polityki administracyjnej. Trzaskowski już na samym początku swoich rządów ma poważny problem pozostawiony przez poprzedniczkę. Wystarczy tylko spojrzeć na statystyki.

Lasocki podaje też jeszcze jedną statystykę. Mianowicie, przez dwa lata liczba osób, które miały umowy cywilnoprawne w ratuszu i dzielnicach Warszawy, wzrosła o prawie 3300 osób - z 4868 osób do 8195!

Ciekawe, czy to jeszcze "Warszawa dla wszystkich" czy już "Warszawa dla swoich"...