Dziś amerykański prezydent Donald Trump wraz z małżonką Melanią przyjęli w Białym Domu w ramach pierwszej oficjalnej wizyty polską parę prezydencką – Andrzeja Dudę i Agatę Kornhauser-Dudę. 

Podczas spotkania, dopytywany przez dziennikarzy, czy powinny być stałe bazy w Polsce, prezydent USA odparł: – Tak, rozważamy coś takiego.

Amerykanie, jeżeli zainwestują tak duże pieniądze (tutaj pewna gotowość ze strony Polski będzie musiała istnieć) to już bardzo trudno będzie im się wycofać. Przynajmniej tej administracji. A myślę, że i następnym – skomentował te słowa Donalda Trumpa Tomasz Sakiewicz. - Bo broni się takich decyzji. Wydanie dwóch miliardów dolarów nie jest już błahe. Przemieszczenie wojsk to nie jest betka. Bo przemieszczenie tak ogromnej ilości wojska, to też przemieszczenie infrastruktury tzw. delikatnego bezpieczeństwa. Czyli pokrycie przez zarówno wywiad techniczny jak i wywiad już ten zwykły, bezpieczeństwa Polski, tej sfery Europy. Trudno wysłać żołnierzy w miejsce, w którym nie są zabezpieczeni w czasie pokoju. Narażeni na atak terrorystyczny, czy na szpiegostwo. Więc to od razu zmienia układ sił. Po trzecie, wszelkie akta agresji wobec Polski, czy agresji militarnej, ale także agresji stricte politycznej, ataków cybernetycznych ze strony Rosji, zagrożenia energetycznego, będą odbierane jako też zagrożenia dla żołnierzy amerykańskich w Polsce

- wyjaśnił Tomasz Sakiewicz.

Odnosząc się z kolei do kosztów całego przedsięwzięcia, redaktor naczelny tygodnika "Gazeta Polska" wyraził nadzieję, że najprawdopodobniej będzie to kwota współdzielona.

Mówimy pewnie o kwocie, która będzie współdzielona. Bo tak na ogół jest. Polska musi pewien wysiłek wykonać. Ale to jest wysiłek, który też się finansuje przez kilka lat. To nie jest tak, że jednego roku się wydaje. To jest około 20-25 proc. budżetu wojskowego Polski. Więc nie jest tak, że nas na to nie stać. Nas na to stać. Ale też pewnie Amerykanie w jakimś stopniu będą partycypować w tych kosztach

- dodał.

Ponadto Tomasz Sakiewicz zwrócił uwagę na szczególną rangę podpisanej dziś przez Andrzeja Dude i Donalda Trumpa deklaracji.

Jeszcze chciałem zwrócić uwagę na jedną rzecz. Z jakiego powodu tak naprawdę dzisiaj prezydenci się spotkali. To jest porozumienie bilateralne. Odnowienie porozumienia po dziesięciu latach. W którym są wymienione trzy najistotniejsze sfery. Bezpieczeństwo, gdzie jest mowa o bazach a przynajmniej o tej części infrastruktury. Energetyka i innowacje, czy inwestycje w nowoczesne technologie przy dopuszczeniu Polski do amerykańskich tajemnic wojskowych i technicznych. To jest powód dzisiejszego spotkania. Warto o tym pamiętać, bo Polska zawiera porozumienie bilateralne. Czyli w razie kryzysu NATO, Polska i tak ze Stanami Zjednoczonymi łączy sojusz, już bezpośredni, bilateralny. Dlatego to jest takie bardzo ważne. Cokolwiek się nie stanie, to mamy jeszcze dodatkowo dwustronne zawarty sojusz z USA. I do tego dążyliśmy. Już nie rozmawiamy przy pomocy Berlina, Paryża, tylko rozmawiamy bezpośrednio

- powiedział redaktor naczelny „GP” i „GPC”.