154 lata temu zginął Zygmunt Padlewski – bohater Powstania Styczniowego

Kontakt z autorem

15 maja 1863 roku Rosjanie rozstrzelali w Płocku Zygmunta Padlewskiego, członka Komitetu Centralnego Narodowego, naczelnika warszawskiej organizacji miejskiej oraz powstania w guberni płockiej. Był on jednym z głównych inicjatorów wybuchu Powstania Styczniowego, a następnie jego rozszerzenia na ziemie litewskie i kresowe. Walczył na terenie Puszczy Kurpiowskiej, odnosząc zwycięstwa pod Myszyńcem i Drążdżewem. Jednak po klęsce pod Radzanowem jego oddział został rozwiązany, a Padlewski został odkomenderowany do Płocka. Aresztowano go między Studzianką a Borzyminem na ziemi dobrzyńskiej. 

Powóz zaprzężony  w cztery konie, w którym jechali Padlewski z Kuczborskim i Sokołowskim, został zatrzymany przez żołnierza rosyjskiego w celu sprawdzenia dokumentów. Rosyjski historyk Berg, który zdobył ustne relacje od oficerów o tym wypadku, tak opisał okoliczności sprawy:

Na pytanie, kto jedzie? – odpowiedziano, że sąsiedni obywatele. Kozak zażądał okazania paszportów. Nam się spieszy! – powiedział Padlewski, podając w miejsce paszportu sturublowy banknot. – Weź to sobie na piwo i jedź z Bogiem.

Gdyby dali rubla, rzecz byłaby naturalna i nie wzbudzająca najmniejszego podejrzenia, ale na widok tęczowego papierka, kozak zdziwił się i zastanowił, za co ofiarowano mu tak znaczną kwotę. W tym musi być jakaś nieczysta sprawa! – pomyślał i tym usilniej domagał się okazania paszportów. Ofiarowano kozakowi 200, 300, w końcu 500 rubli sr., byle ich tylko przepuścił... Nie wiadomo, na czym by się ostatecznie skończyło, gdyby na skraju lasu nie zjawił się oficer kozacki, Godlewski. Kozak, milcząc, wskazał ręką na oficera, ten podjechał do powozu i natychmiast spostrzegł nadzwyczajne pomieszanie podróżnych. Natychmiast kazał im wysiąść z powozów, kozakowi zaś przeszukać takowe. Pod siedzeniem pierwsza pokazała się konfederatka wojewody! Przetrząśnięto dalej i wydobyto pliki papierów z pieczęciami rządu narodowego, oraz kilka rewolwerów. Godlewski przejrzał pobieżnie znalezioną zdobycz i oświadczył podróżnym, że ich aresztuje i zabiera z sobą do Lipna.

Wszystkie dowody, znalezione przy Padlewskim, dawały powód kapitanowi Rutkowskiemu przypuszczać, że złapał głównego dowódcę powstania, a nazywający się Zenonem Polińskim powierzchownością swoją, zachowaniem się i odpowiedziami przy początkowych badaniach, odróżniał się od innych i zwracał przez to na siebie szczególniejszą uwagę dowódcy, kapitana Rutkowskiego. Opieka Rutkowskiego nad Padlewskim podczas noclegu w Krystianowie, dokąd dosyć późno wieczorem przybył Godlewski ze swymi 20 niewolnikami, była bardzo dbałą. Na drugi dzień, t. j. 3 kwietnia odstawiono więźniów do Lipna.

Ostatnia droga naczelnika powstania styczniowego na Mazowszu usłana była kwiatami, które z okien kamienic rzucały mieszkanki Płocka. Został rozstrzelany na terenie carskich koszar. Pluton egzekucyjny tylko go zranił, do stojącego jeszcze generała podszedł oficer rosyjski i zastrzelił z pistoletu. Ciało zakopano w fosie.

Dnia 15 maja 1863 r., godzina 2 i pół w nocy. W tej chwili, dowiaduję się, że dziś mam dokończyć żywot ziemski. Strasznie poważna to chwila, więc nie dziwcie się, że niewiele w niej na napisanie czasu stracę, by tę godzinę, jaka mi zostaje, z Bogiem przepędzić. (...) Bądźcie zdrowi i szczęśliwi, oto Boga modlić będę, jeśli Go zobaczę. Matko moja szukaj pomocy w Bogu. Ja biedny nie mogłem Ci życia umilić, a teraz jeszcze go zatruwam. On Cię pożałuje. Zygmunt

- brzmiał pożegnalny list Zygmunta Padlewskiego do rodziny.

Źródło: powstanie1863dobrzyniacy.pl,N. Berg Historia dwóch lat,A. Sokołowski Powstania Polskie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

„Gazeta Polska”: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

/ Wikipedia

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

„To już zmierza w kierunku dyktatury. Jestem Niemcem. W latach 30. XX wieku doświadczyliśmy tego. Uważam, że nie wolno dopuścić, aby powtórzyło się to gdziekolwiek na świecie, a na pewno nie w takiej wspólnocie wartości, jaką jest Unia Europejska” – powiedział o wolności słowa w Polsce Frank Überall, szef niemieckiego stowarzyszenia dziennikarzy.

Wywiad dla „Deutsche Welle” jest ważny, bo nikt wcześniej nie pokazał aż tak otwarcie, czarno na białym, jak Niemcy za pomocą wulgarnych kłamstw prowadzą swoją szowinistyczną politykę.

Z wywiadu jasno wynika, że nie chodzi tylko o kłamliwe wyzwiska, ale też o to, by spowodowały one naciski polityczne i ekonomiczne, utrudniające Polsce prowadzenie niepodległościowej polityki.

Na czym polega wyjątkowość wywiadu Franka Überalla na tle innych antypolskich wystąpień? Na tym, że jest on mniej mądry od niemieckich polityków i pewne rzeczy powiedział wprost. Tak że każdy leming może przeczytać: w Polsce nie ma „wymiany krytycznych poglądów”. Żeby w to uwierzyć, leming musiałby potwierdzić, że w Polsce nie ma TVN, Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. W rzeczywistości media antyrządowe nadal mają przewagę praktycznie w każdym sektorze medialnego rynku, z wyjątkiem mediów społecznościowych, a więc tworzonych oddolnie.

Po co więc to kłamstwo? A może raczej do kogo jest ono skierowane, skoro każdy Polak, choćby po cichu, potwierdzi, że powyższe wypowiedzi są nieprawdziwe, bo na rynku mediów nie zmieniło się nic istotnego, poza zmianą w mediach publicznych, która dokonywała się już u nas, cyklicznie, wiele razy.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” ‒ to jeden z najpopularniejszych cytatów z Goebbelsa. Ale nie był on pojedynczym bon-motem, tylko częścią konkretnego, także antypolskiego planu.

Gdy po podbiciu przez Niemców Polski we wrześniu 1939 r. wielu niemieckich oficerów nie ukrywało podziwu dla waleczności polski żołnierzy (jak wspomina Andrzej Bobkowski w „Szkicach piórkiem”, podobne opinie słyszało się na każdym kroku), Goebbels ganił takie wypowiedzi surowo:

„Zajmuję raz jeszcze stanowisko, aby nie heroizować narodu polskiego i pozbyć się sentymentalnego do niego stosunku. (…) Historia tego narodu musi dobiec kresu”.

Odwiedzając Belweder, Goebbels jasno wskazał, jakie jest zagrożenie dla niemieckiej polityki, do którego powtórzenia nie można już nigdy dopuścić:

„Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju”.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl