"Samolot, którym leciał szef najemniczej rosyjskiej Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn, spadał z jednym skrzydłem. Wcześniej słychać było silny wybuch" - powiedział agencji Reutera mieszkaniec wsi Kużenkino, Witalij Stepienok. To w okolicach tej miejscowości w obwodzie twerskim rozbiła się maszyna z Prigożynem na pokładzie, lecąca z Moskwy do Petersburga. W internecie pojawiły się dziś nagrania rzekomego skrzydła samolotu.
- Rosyjskie służby miały z pewnością możliwość likwidacji Prigożyna zaraz po jego buncie w czerwcu. Dlaczego to trwało aż dwa miesiące? Chodziło o przygotowanie do w miarę bezbolesnego przejęcia i Grupy Wagnera, i innych spółek związanych z Prigożynem - powiedział Grzegorz Kuczyński, ekspert ds. rosyjskich z Warsaw Institute, w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.
Rosyjski telegramowy kanał Baza informuje, że główną wersją w ustalaniu przyczyn "katastrofy" samolotu, na którego pokładzie znajdował się Jewgienij Prigożyn, jest eksplozja ładunku wybuchowego w przedziale służbowym maszyny. "Śledczy nie wykluczają, że na pokładzie Embraera mogły znajdować się dwa ładunki wybuchowe" - pisze Baza.