Wicepremier i szef MSZ Mołdawii Mihai Popșoi ogłosił właśnie, że jego kraj podejmuje kroki w celu formalnego wystąpienia ze Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP). Jak by Pan wyjaśnił polskim czytelnikom, jakie znaczenie ma WNP dla prestiżu Rosji i co dla Moskwy będzie oznaczało wyjść z tej organizacji Mołdawii?
Dla Federacji Rosyjskiej Wspólnota Niepodległych Państw (WNP) przez dziesięciolecia pozostawała bardziej polityczno-symbolicznym, niż gospodarczym instrumentem – sposobem na utrzymanie statusu regionalnego „ośrodka władzy” na obszarze postsowieckim. Prawne wycofanie się Republiki Mołdawii z WNP podważa tę konstrukcję i ogranicza instytucjonalne możliwości Moskwy w zakresie rozszerzania wpływów na obszarze tzw. bliskiej zagranicy [określenie dawnych państw ZSRS, graniczących z Rosją].
W wymiarze symbolicznym, WNP była dowodem na to, że po rozpadzie Związku Sowieckiego Rosja zachowała zdolność do kształtowania i przewodzenia regionowi. Dlatego stopniowe wycofywanie się państw, zwłaszcza tych otwarcie nastawionych na integrację europejską, jest postrzegane przez Kreml jako poważny cios dla jego prestiżu. To pokazuje, że projekty integracyjne pod auspicjami Rosji tracą na atrakcyjności, a geopolityczny środek ciężkości przesuwa się w stronę Unii Europejskiej.
Z instytucjonalnego punktu widzenia WNP zapewniała Moskwie wpływy minimalnym kosztem – poprzez komisje międzypaństwowe, umowy ramowe, sieci administracyjne, współpracę techniczną i mechanizmy negocjacyjne, które mogły być również wykorzystywane do wywierania wpływu politycznego. Ogłoszenie przez ministra spraw zagranicznych Mołdawii Mihaia Popșoia wypowiedzenia trzech fundamentalnych dokumentów (Porozumienia o utworzeniu WNP z 1991 r., jego aneksów oraz Karty WNP z 1993 r.) oznacza nie tylko faktyczne zdystansowanie się, ale także pełne wycofanie de iure, czyli zniesienie podstawy prawnej członkostwa.
Dla Moskwy oznacza to utratę ważnego elementu legitymizacji i formalnego argumentu za utrzymaniem Mołdawii w orbicie jej wpływów. Prawdopodobną reakcją Kremla będzie nasilenie presji pośredniej: kampanie informacyjne, retoryka o „zerwaniu z historycznymi korzeniami”, poparcie dla prorosyjskich sił politycznych w kraju, a niekiedy także presja ekonomiczna lub energetyczna. Jednocześnie Kiszyniów jasno dał do zrozumienia, że zamierza dalej rozwijać stosunki dwustronne z państwami regionu, ale bez parasola WNP, co znacznie ogranicza możliwości Rosji w zakresie wykorzystywania tej platformy jako narzędzia wywierania wpływu.
Dla Unii Europejskiej i jej zachodnich partnerów krok Mołdawii potwierdza trwały trend strategiczny: stopniową likwidację zależności postsowieckich i konsolidację kraju w europejskiej przestrzeni politycznej i gospodarczej. Dla Rosji wyjście Mołdawii z WNP nie jest kwestią formalną, lecz oznaką spadku jej wpływów instytucjonalnych i ostatecznego przeniesienia rywalizacji geopolitycznej na poziom UE–Rosja.
Czym dla samej Mołdawii było członkostwo w WNP, i co jej da teraz wystąpienie z niej?
Dla Republiki Mołdawii WNP z czasem straciło na znaczeniu praktycznym. Wskaźniki handlowe jednoznacznie pokazują, że Unia Europejska stała się decydującym partnerem gospodarczym, podczas gdy udział WNP, a w szczególności Rosji, zmniejszył się do poziomu marginalnego. W tych okolicznościach wyjście z WNP wiąże się z minimalnymi kosztami gospodarczymi i wzmacnia strategiczną spójność polityki zagranicznej kraju.
W latach 1990-ch i na początku 2000-ch WNP stanowiła ramy przejściowe dla Mołdawii, zapewniając podstawowe zasady handlowe, porozumienia sektorowe (w zakresie transportu, współpracy technicznej i standardów) oraz stosunkowo przewidywalne relacje z państwami postsowieckimi. Jednak z czasem praktyczna wartość tego formatu zmalała. Od 2023 r. Mołdawia faktycznie zawiesiła swój udział w organach WNP i rozpoczęła stopniowe wycofywanie umów, powołując się na brak realnych korzyści w strukturze politycznie zdominowanej przez Rosję.
Oficjalne statystyki potwierdzają gwałtowny spadek roli gospodarczej WNP. W 2024 r. eksport Mołdawii do UE wyniósł 2,39 mld USD (67,3 proc. całkowitego eksportu), podczas gdy import z UE wyniósł 4,55 mld USD (50,2 proc. całkowitego importu). Dla porównania, eksport do krajów WNP wyniósł zaledwie 241,6 mln USD (6,8 proc.), a import z WNP 346,3 mln USD (3,8 proc.). Zatem UE ma około dziesięciokrotnie większe znaczenie niż WNP dla mołdawskiego eksportu. Ponadto, w okresie styczeń–sierpień 2025 r. eksport do krajów WNP spadł o kolejne 19,2 proc., a import o 11,5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego, co wskazuje na utrzymującą się tendencję do deficytu handlowego.
Korzyści płynące ze dostosowania do wymogów UE mają charakter systemowy. Są to m.in. dostęp do jednolitego rynku poprzez DCFTA [Głęboka i Kompleksowa Strefa Wolnego Handlu, to umowa handlowa między UE a Ukrainą (od 2016/2017 r.r.), Gruzją (od 2016 r.) i Mołdawią (od 2016 r.), będąca częścią układów stowarzyszeniowych]; wdrożenie standardów europejskich; wzrost inwestycji; wsparcie finansowe i wzmocnienie instytucji. Z kolei obszar WNP jest obecnie kojarzony z wysokim poziomem ryzyka politycznego, ograniczeniami wynikającymi z sankcji, zakłóceniami logistycznymi i upolitycznieniem handlu. Powtarzające się embarga Rosji na mołdawskie produkty rolne są również znamienne – także w okresach, gdy Mołdawia pozostawała członkiem WNP – i wskazują na ograniczoną wartość tego formatu jako mechanizmu ochrony gospodarczej.
Wyjście z WNP nie oznacza zerwania stosunków dwustronnych z krajami regionu, lecz raczej odrzucenie przestarzałych i politycznie przeciążonych ram instytucjonalnych. Dane ekonomiczne jednoznacznie pokazują, że przyszłość Mołdawii leży w Unii Europejskiej, podczas gdy WNP utraciła swoje strategiczne znaczenie. W tym sensie prawne wyjście z WNP jedynie utrwala już istniejącą rzeczywistość.
Kilka dni po ogłoszeniu formalnego wystąpienia Mołdawii z WNP premier kraju Alexandru Munteanu poparł idę połącznia swego kraju z Rumunią. Wcześniej kilka razy prezydent Mołdawii Maia Sandu wyraziła podobny pogląd, zastrzegając, że głosowałaby na „tak”, gdyby odbyło się referendum w tej sprawie. Pytanie, czy poza oświadczeniami dojdzie do jakichś decyzji? I jak to miałoby wyglądać w praktycy gdyby rzeczywiście do tego doszło?
Temat zjednoczenia Mołdawii z Rumunią pozostaje na poziomie wyboru politycznego, wyrażanym przez poszczególnych przywódców, ale niesformalizowanym w procesie instytucjonalnym. Jego praktyczna realizacja wymagałaby jasnego mandatu demokratycznego (referendum), postanowień konstytucyjnych oraz kompleksowego pakietu integracji prawnej i administracyjnej, a także zarządzania poważnymi ryzykami geopolitycznymi.
Ostatnie wypowiedzi wskazują na zauważalną zmianę retoryki, ale nie oznaczają podjęcia decyzji. Prezydent Maia Sandu wielokrotnie deklarowała, że zagłosowałaby „za” w referendum w sprawie zjednoczenia z Rumunią, gdyby się ono odbyło, jednocześnie podkreślając obecny brak stabilnej większości w społeczeństwie. Według niej integracja europejska pozostaje najbardziej realistycznym i jednoczącym celem kraju. Stanowisko to odzwierciedla równowagę między osobistymi przekonaniami, odpowiedzialnością instytucjonalną a wewnętrznymi realiami politycznymi.
Uzasadnienie takiego podejścia zostało jasno sformułowane przez Maię Sandu w jej niedawnym przemówieniu na Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Prezydent bezpośrednio wskazała na długoterminowe i systemowe zagrożenie, jakie Federacja Rosyjska stwarza dla bezpieczeństwa Mołdawii, podkreślając, że wojna z Ukrainą wyraźnie pokazuje ryzyko, na jakie narażone są państwa znajdujące się strefie wpływów Rosji. W tym kontekście opcja zjednoczenia z Rumunią jest postrzegana przez część społeczeństwa mołdawskiego jako gwarancja bezpieczeństwa, stabilności i nieodwracalnej integracji z europejską przestrzenią demokratyczną, a nie jako projekt symboliczny lub czysto tożsamościowy. Jednocześnie jest ona postrzegana jako sygnał, że w przypadku opóźnienia lub zablokowania negocjacji akcesyjnych z UE Mołdawia teoretycznie ma alternatywną drogę do integracji z Unią Europejską.
Po stronie rumuńskiej oficjalne stanowisko było niedawno potwierdzone przez prezydenta Nicușora Dana. On podkreślił, że Bukareszt w pełni szanuje suwerenność Republiki Mołdawii i że decyzję o ewentualnym zjednoczeniu mogą podjąć wyłącznie obywatele Mołdawii w drodze demokratycznego procesu. Jednocześnie Rumunia nadal zapewnia kompleksowe wsparcie dla integracji europejskiej Mołdawii, rozwoju współpracy dwustronnej oraz realizacji wspólnych projektów, które zbliżają oba państwa w wymiarze gospodarczym, instytucjonalnym i społecznym. Podejście Rumunii pozostaje wspierające, nie zaś nakazowe.
W obliczu braku formalnej inicjatywy – czy to w postaci proponowanego referendum, kalendarza politycznego, czy negocjacji międzyrządowych – najbardziej logicznym scenariuszem pozostaje pogłębianie faktycznej integracji: połączeń energetycznych i infrastrukturalnych, współpracy instytucjonalnej, wspólnych projektów w dziedzinie edukacji, bezpieczeństwa i administracji publicznej, a także konsekwentnego wsparcia dla europejskiej drogi Mołdawii. Procesy te są już w dużej mierze w toku i stopniowo przyspieszają, zmniejszając wewnętrzne ryzyko polityczne i zwiększając strukturalną kompatybilność Mołdawii z Rumunią i UE.
Jednocześnie reakcje zewnętrzne pozostają napięte. Moskwa już skrytykowała ideę zjednoczenia, określając ją jako zagrożenie dla „państwowości” Republiki Mołdawii, co wskazuje na wysokie ryzyko użycia przez Kreml wpływów hybrydowych i prób destabilizacji Mołdawii.
W perspektywie krótkoterminowej oświadczenia przywódców Mołdawii i Rumunii stanowią strategiczny sygnał w kontekście pogarszającego się bezpieczeństwa regionalnego, ale nie oznaczają natychmiastowego rozpoczęcia formalnego procesu. W praktyce najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje przyspieszone zbliżenie poprzez integrację europejską i dwustronne projekty rumuńsko-mołdawskie. Jedynie uzyskanie zdecydowanej większości i stworzenie jasnych ram prawnych mogłoby przenieść tę kwestię z politycznej retoryki do rozwiązań instytucjonalnych.