Akademia Sztuki Wojennej w Warszawie, kluczowa jednostka edukacyjno-naukowa prowadząca edukację także na potrzeby Sił Zbrojnych RP i systemu bezpieczeństwa RP, rozwija współpracę z Chinami. Już w tym roku akademickim na AszWoj ma studiować grupa studentów z Chin. Mieli oni zostać zaproszeni przez Wydział Wojskowy i mają dołączyć do grupy polskich studentów. W Pani opinii – na ile to jest rozsądna decyzja?
Obecnie zakres działań, czyli mandat NATO nie obejmuje Azji. Sojusz monitoruje wydarzenia w regionie Indo-Pacyfiku, w tym w Chinach, ale nie jest zobowiązany do interwencji w żadnym konflikcie w tym regionie. Niemniej jednak, im głębsze jest zrozumienie Chin przez NATO i jego państwa członkowskie, tym lepiej. Bezpieczeństwo na różnych teatrach działań staje się coraz bardziej powiązane. Więc aby uniknąć nieporozumień w komunikacji wojskowej konieczny jest otwarty dialog i utrzymanie dyplomacji wojskowej, tam gdzie to możliwe.
Ale to się stanie tylko wtedy, gdy przepływ informacji będzie dwustronny. Czyli w ideale chińscy studenci uczęszczający na zajęcia w instytucjach państw NATO, zajmujących się studiami wojennymi, mieliby być nie tylko aktywnymi uczestnikami, ale również podzielić się swoją wiedzą na temat tego jaką postawę wobec NATO i jaki poziom zrozumienia NATO ma ich kraj.
A czy tak stanie? – to dobre pytanie do osób po polskiej stronie, odpowiedzialnych, za zaproszenie tych studentów. W tymże czasie warszawski Ośrodek Studiów Wschodnich w swoim najnowszym raporcie wskazuje, że inteligentne pojazdy z Chin, które coraz częściej goszczą na europejskich drogach, mogą intensywnie zbierać dane, które następnie przekazują nie tylko Pekinowi, ale i do Moskwy.
Udowodnione zostało, że Chiny mają dostęp do danych z inteligentnych pojazdów [nowoczesnych środków transportu wyposażonych w zaawansowane systemy elektroniczne, czujniki i sztuczną inteligencję (AI)], które są w całości lub w części montowane w Chinach. Na przykład, jeśli system GPS pojazdu elektrycznego jest oparty na chińskim oprogramowaniu, producent systemu w Chinach może uzyskać do niego zdalny dostęp. W Wielkiej Brytanii, w 2023 roku, w rządowym pojeździe, którym prawdopodobnie posługiwał się ówczesny premier Rishi Sunak, znaleziono chińskie urządzenie śledzące. Po tym incydencie brytyjskie Ministerstwo Obrony zakazało chińskim pojazdom elektrycznym wstępu na wrażliwe tereny wojskowe.
Należy też pamiętać, że nawet jeśli pojazd jest głównie produkowany gdzie indziej, ale jego podzespół został wyprodukowany w Chinach, to strona chińska może uzyskać zdalny dostęp, jeśli samochód jest wyposażony w funkcje IoT [ang. Internet of Things - sieć fizycznych obiektów („rzeczy”) wyposażonych w czujniki, oprogramowanie i technologie umożliwiające im łączenie się, wymianę danych oraz komunikację z innymi urządzeniami i systemami przez Internet, często bez ingerencji człowieka].
Jednocześnie trzeba przyznać, że w polskim dyskursie prawie nie istnieje np. kwestia współpracy wojskowej Chin i Rosji. W przypadku pojawienia się materiałów o tym, do redakcji zgłaszają się „na rozmowy” przedstawiciele chińskiej ambasady. Tymczasem, Chiny mają swój niechlubny wkład w wojnę Rosji przeciwko Ukrainie. Czy mogłaby Pani jako ekspert w tej dziedzinie, wytłumaczyć polskiemu czytelnikowi - jak bliska jest współpraca wojskowa Rosji i Chin i czy się zacieśnia?
Współpraca wojskowa między Chinami a Rosją stale się rozwija. W 2024 r. chińskie ministerstwo spraw zagranicznych stwierdziło, że stosunki dwustronne z Rosją są „najlepsze w historii”. Zaś w lipcu ub.r. chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi powiedział Kai Kallas, wysokiej przedstawiciel UE, że przegrana Rosji w konflikcie na Ukrainie nie leży w interesie Chin. To główny powód, dla którego Pekin został nazwany „decydującym czynnikiem” w rosyjskiej agresji na Ukrainę. Pekin nie tylko dostarcza rosyjskiej machinie wojennej kluczowe komponenty, ale także od początku inwazji wzrósł ogólny handel dwustronny. W ciągu ostatnich kilku lat byliśmy również świadkami licznych wspólnych ćwiczeń wojskowych między tych dwóch państw, czasami także z udziałem innych stron, np. Iranu.
Obszarem, na który należy zwrócić uwagę, będzie Arktyka. Zarówno Chiny, jak i Rosja mają interesy w tym regionie, ale Rosja rości sobie prawa do około 53 proc. całkowitej linii brzegowej Oceanu Arktycznego. Chociaż odstraszanie krajów zachodnich od tego regionu może leżeć w interesie obu krajów, między Moskwą a Pekinem istnieje również konkurencja. Są doniesienia, że chińscy naukowcy zapłacili hojne kwoty za udział w rosyjskich wyprawach do Arktyki. Kreml przywiązuje dużą uwagę do kontroli terytorialnej nad swoim arktycznym wybrzeżem, ale według doniesień chińscy naukowcy twierdzą, że pieniądze okazały się potężnym „argumentem”, ponieważ Rosja potrzebuje środków finansowych, aby kontynuować swoją inwazję na pełną skalę na Ukrainę. Wiadomo, że chińscy naukowcy zbierają próbki skał i dane kartograficzne, które mogą okazać się przydatne w budowanie strategii arktycznej Pekinu.