Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Eurokraci szykują finansowy bat na prawicowe rządy. Nowy budżet UE ma głodzić "nieposłusznych"

Wczoraj do Warszawy na spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem przyjechał przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa. Głównym tematem rozmów był budżet UE na lata 2028–2034. Eurokraci dążą do tego, aby mechanizm warunkowości został w nim maksymalnie rozszerzony. – Albo wprowadzimy związki jednopłciowe, albo pieniędzy nie otrzymamy. Albo uznamy prawo UE za nadrzędne i usuniemy swój TK, albo pieniędzy nie otrzymamy. Tak to będzie w praktyce wyglądało – alarmuje prof. Zbigniew Krysiak z SGH.

Budżet Unii Europejskiej ustalany jest na siedem lat, a kolejny będzie dotyczył okresu od 2028 do 2034 r. Szacunki pokazują, że może wynieść nawet ponad 2 bln euro. 

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”

Jednocześnie ma zostać wprowadzona rewolucja w sposobie sięgania po środki, a absolutnym fundamentem całego mechanizmu będzie zasada warunkowości. Upraszczając: planowane jest odejście od dotychczasowych kilkudziesięciu programów unijnych na rzecz jednego planu dla każdego kraju (podobnie jak w przypadku KPO), na który pieniądze dostaniemy po ewentualnym spełnieniu tzw. kamieni milowych i innych oczekiwań eurokratów. 

Costa wywiera presję 

Wczoraj w tej sprawie do Warszawy przyjechał przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, aby o propozycjach porozmawiać z premierem Donaldem Tuskiem. Z zakulisowych doniesień z Parlamentu Europejskiego wynika, że środowiskom lewicowo-liberalnym bardzo zależy, aby jak najszybciej dopiąć sprawę. 

Po rozmowach Tusk podziękował Coście za „okazane pełne zaufanie wobec Polski i wobec niego osobiście”, a także podkreślał, że „wspólnym obowiązkiem całej UE i naszym polskim jest być dobrze przygotowanym na różne scenariusze i to wymaga wysiłku, także finansowego”.

Z kolei Antonio Costa przekonywał, że „potrzebujemy europejskiego budżetu, który daje nam możliwości spełnienia tych głównych priorytetów: obronność i bezpieczeństwo, konkurencyjność, innowacje i odporność strategiczna”. Zaznaczył też, że „musimy dojść do porozumienia do końca tego roku”.

Rolnictwo na przegranej pozycji

O komentarz do tych planów poprosiliśmy m.in. posła Andrzeja Kosztowniaka, byłego ministra finansów.

– Mechanizm warunkowości był wobec Polski stosowany w sposób całkowicie uznaniowy. Każde państwo powinno obawiać się takiego podejścia, bo de facto przy każdym wydatku może być szantażowane i stawiane pod ścianą. Jest to przepychane po to, aby tacy politycy jak Donald Tusk i inni reprezentujący liberalno-lewicowy mainstream mogli przekonywać, szantażować wyborców tym, że tylko oni są gwarantem dużych unijnych funduszy

– mówi „Codziennej” były minister finansów. 

– Przedstawiciele UE próbują zawłaszczyć kolejne kompetencje, i to szalenie niebezpieczne. Większość państw jest dziś mocno zadłużona i w ten sposób skonstruowany budżet unijny sprawi, że bardzo łatwo będzie Brukseli dociskać poszczególnych członków, wymuszać na nich swoją politykę – ostrzega poseł Kosztowniak. 

Swoją opinią podzielił się z nami także poseł Jarosław Sachajko z Demokracji Bezpośredniej, członek sejmowej komisji finansów publicznych. – Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że za sprawy związane z budżetem w UE odpowiada obecnie polski komisarz, Piotr Serafin, przyjaciel Donalda Tuska. Za kilka lat nikt nie będzie pamiętał nazwiska tego pana, ale poszczególne kraje zapamiętają, że to Polska wywróciła dotychczasowe zasady budżetowe – zwraca uwagę Sachajko. 

– Mówiąc ogólnie, nowy budżet będzie wyglądał tak, że państwa dostają duże pieniądze jako całą pulę i mają je między siebie dzielić, a na tym modelu najbardziej ucierpi rolnictwo. Jeżeli budżet rolny ma konkurować z nowymi technologiami lub zdrowiem, to wiadome jest, że jest z góry na przegranej pozycji

– wskazuje poseł Sachajko. 

– Proszę zobaczyć, co się dzieje w Europie. Jest szansa na prawicowe rządy w kilku ważnych państwach Wspólnoty. Stąd też oni chcą jak najszybciej przepchnąć zmiany, które pozwolą im szantażować niepokorne państwa. Koalicji Donalda Tuska też szczególnie na tym zależy – dodaje polityk.  

Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

NAJNOWSZE Świat