Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Trump wzmacnia Polskę po rozmowach z Nawrockim. PiS: Tusk może tylko patrzeć [KOMENTARZE]

Decyzja Donalda Trumpa o wysłaniu do Polski dodatkowych 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy wywołała polityczną burzę. Podczas gdy Donald Tusk wciąż milczy, politycy PiS podkreślają, że to efekt relacji Karola Nawrockiego z administracją USA. „To zrobił prezydent Nawrocki” – napisał poseł Andrzej Śliwka, wskazując na „skuteczność w polityce zagranicznej” prezydenta RP.

Autor:

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział wysłanie do Polski dodatkowych 5000 amerykańskich żołnierzy. W krótkim oświadczeniu odniósł się do wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta RP, podkreślając, że wspierał jego kandydaturę i utrzymuje z nim relacje. Deklaracja pojawiła się w momencie trwających rozmów o przyszłości obecności wojsk USA w Europie i Polsce.

Sprawa wywołała szereg komentarzy w mediach na całym świecie, ale i na polskim politycznym podwórku. 

Donald Tusk, premier Polski wciąż nie zabrał głosu w sprawie. Politycy opozycji piszą wprost, iż decyzja podjęta przez amerykańskiego przywódcę jest sukcesem polskiego prezydenta - Karola Nawrockiego. 

Śliwka: zrobił to prezydent Nawrocki

Poseł PiS, Andrzej Śliwka, pisze na platformie X:

"Prezydent Karol Nawrocki po raz kolejny pokazał, czym jest skuteczność w polityce zagranicznej. Naprawił błędy Klicha, Kosiniaka-Kamysza i Tomczyka, a efektem jest decyzja o wzmocnieniu amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. Można nie lubić Prezydenta Trumpa. Można się z nim nie zgadzać w wielu kwestiach. Każdy ma do tego prawo. Ale publiczne obrażanie Prezydenta Stanów Zjednoczonych i ustawianie się w europejskiej awangardzie antyamerykańskiej polityki, jak robią to Donald Tusk, Radosław Sikorski czy Bogdan Klich, jest po prostu szkodliwe dla Polski".

Jak dodaje, "cały ciąg działań gabinetu Tuska, w którym Kosiniak-Kamysz zawsze pozostaje jego wiernym wykonawcą, układa się w spójną całość. Od wywiadów dla zagranicznych mediów, przez wypowiedzi i wpisy Donalda Tuska w mediach społecznościowych dotyczące Prezydenta Trumpa, po nieustanne poszukiwanie każdej okazji do politycznego ataku na amerykańskiego przywódcę. Postawa obecnego premiera RP wobec USA i ich lidera, podobnie jak jego nieustanne odwoływanie się do dziwnie pojmowanej „solidarności europejskiej”, potwierdza jedno: polska polityka zagraniczna coraz częściej staje się narzędziem realizacji interesów Berlina, a nie Warszawy".

Tymczasem bezpieczeństwo Polski powinno opierać się na dwóch filarach: najważniejszym, czyli silnej polskiej armii, oraz silnych sojuszach. Kluczowym z nich pozostaje strategiczny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Każde działanie polskiego premiera, które osłabia tę relację, należy uznać za działanie szkodliwe dla interesu państwa. Przykładów takich działań z czasów rządów Tuska nie brakowało i nie brakuje. Jednym z nich jest wysłanie Bogdana Klicha do Waszyngtonu jako kierownika placówki.

– czytamy we wpisie.

Śliwka przyznaje, iż "z zażenowaniem obserwuję dziś zachowanie Władysława Kosiniaka-Kamysza i Cezarego Tomczyka. Ci sami politycy, którzy nie potrafili zarządzić kryzysem, do którego sami doprowadzili, a przy tym zafundowali opinii publicznej pokaz nieprofesjonalizmu i komunikacyjnego chaosu, dziś próbują przypisywać sobie sukces. Słyszymy: „walczymy wspólnie”, „presja ma sens”".

Nie, panowie. To nie dzięki waszym działaniom Polska wzmacnia dziś relacje ze swoim najważniejszym sojusznikiem. To nie dzięki waszym działaniom Polacy będą bezpieczniejsi. To nie wy odbudowywaliście zaufanie tam, gdzie wcześniej zostało ono przez was nadwyrężone. To nie wy przekonaliście amerykańską administrację do zwiększenia obecności wojskowej w Polsce.

– wskazał poseł Prawa i Sprawiedliwości, wyraźnie podkreślając: "to zrobił Prezydent Karol Nawrocki".

Jego zdaniem - "dodatkowe 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy w Polsce to nie polityczny slogan. To będzie realne wzmocnienie bezpieczeństwa naszego kraju i kolejny dowód, że skuteczna polityka zagraniczna wymaga kompetencji, konsekwencji i odpowiedzialności, a nie wpisów w mediach społecznościowych i ideologicznych uprzedzeń Tuska wobec naszego najważniejszego sojusznika".

Adam Andruszkiewicz, wiceszef Kancelarii Prezydenta RP ocenia:

"Dziś szczególnie widzimy, jak wielka była stawka wyborów prezydenckich. Prezydent Karol Nawrocki jest gwarantem utrzymania silnego sojuszu z USA - pomimo przeciwnych działań sił proniemieckich w naszym kraju, które robią wszystko - żeby pod dyktando Berlina, ten sojusz osłabić".

Do sprawy odniósł się również europoseł PiS Michał Dworczyk. Jak podkreślił, decyzja Donalda Trumpa jasno pokazuje, komu Stany Zjednoczone zawdzięczają utrzymanie wysokiego poziomu zaangażowania w bezpieczeństwo Polski i regionu.

Dworczyk zwrócił uwagę, że „konsekwentne, wielomiesięczne budowanie dobrych relacji osobistych między głowami obu państw ma sens”, szczególnie w momentach kryzysowych. Europoseł wskazał również na konieczność prowadzenia stałej „akcji propolskiej” w Waszyngtonie oraz budowania wpływów zarówno w administracji, Kongresie, jak i biznesie.

„My od dekad nie potrafimy o to solidnie zadbać - trzeba w końcu to zmienić!” – napisał.

Dworczyk zasugerował też, że skoro Karol Nawrocki „dowiózł zwycięstwo w tej sprawie”, rząd powinien uwzględnić jego zdanie przy obsadzie ambasady w Waszyngtonie. Na koniec zaznaczył, że w sytuacji zagrożenia politycy powinni mówić jednym głosem, krytykując „szkodliwe wypowiedzi, gesty i żarty ważnych polityków, którzy zachowują się jakby nie rozumieli powagi sytuacji”.

Bogdan Rzońca, również eurodeputowany PiS skomentował sprawę krótko:

"Taka różnica: Premier Magyar przekonał Premiera Tuska że Węgry muszą kupować rosyjską ropę, a Prezydent Nawrocki przekonał prezydenta Trumpa żeby wysłał do Polski 5 tysięcy żołnierzy z USA! Łyso wam?".

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska