Zacznijmy naszą rozmowę od sędziowskich nominacji i tzw. zamrażarki. Niektórzy sędziowie oczekują na decyzję głowy państwa od trzech, a czasem czterech lat. Najpierw prezydent Andrzej Duda ich nie podejmował, a dziś – po pół roku urzędowania – również prezydent Karol Nawrocki. Jaka jest realna skala tego problemu i jego konsekwencje dla państwa?
Przede wszystkim trzeba podkreślić, że prezydent Karol Nawrocki ma prawo prowadzić własną politykę w zakresie wymiaru sprawiedliwości. Oczywiste jest również to, że prezydent Andrzej Duda zostawił mu ogromną liczbę niezałatwionych spraw, ponieważ nie zdecydował się ani powołać sędziów oczekujących w tzw. zamrażarce, ani ich jednoznacznie odrzucić. Ci ludzie pozostali w zawieszeniu. Mówimy o ponad stu sędziach. Zrozumiałe jest oczywiście, że zmiana w Pałacu Prezydenckim wymaga czasu na zapoznanie się nowej kancelarii z poszczególnymi sprawami. Problem polega jednak na tym, że znajdujemy się w sytuacji, w której wymiar sprawiedliwości działa coraz gorzej. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponoszą przede wszystkim osoby, które nim kierują, oraz ta część środowiska prawniczego, która zdecydowała się na bunt przeciwko państwu polskiemu. Prezydent Nawrocki wykonał dotąd jeden ruch, który odbił się głośnym echem, tj. odmówił powołania 46 sędziów, bo uznał, że nie nadają się oni na stanowiska, na które zostali zarekomendowani przez Krajową Radę Sądownictwa, m.in. dlatego, że angażowali się w bieżący spór polityczny. Tym samym zrobił to, co śp. prezydent Lech Kaczyński i prezydent Andrzej Duda, ale na o wiele większą skalę. Zorganizował również uroczystość, podczas której wręczono nominacje sędziowskie, ale dotyczyło to byłych asesorów sądowych, rzecz zupełnie rutynowa. Nie było jednak żadnych nominacji, które mogłyby wzbudzić większe zainteresowanie, a w szczególności nie zdecydował się na całkowite „rozmrożenie zamrażarki”. Można oczywiście powiedzieć, że prezydent chciał dokładnie sprawdzić kandydatów za pośrednictwem swoich współpracowników. Minęło jednak już pół roku i wydaje się, że to czas wystarczający, aby takie informacje zebrać i podjąć decyzje. Potrzebna jest stanowczość: tych sędziów powołujemy, a tych nie.
Jak Pan ocenia samo utrzymywanie takiego mechanizmu jak „zamrażarka” sędziowska?
Negatywnie oceniam sam pomysł tworzenia czegoś takiego jak „zamrażarka”. Niezależnie od tego, jak prezydent ocenia konkretnego kandydata, nie powinno być tak, że przez cztery lata albo nawet dłużej pozostaje on w stanie niepewności, ponieważ głowa państwa nie mówi ani „tak”, ani „nie”. To niestety obciąża konto prezydenta Andrzeja Dudy, ponieważ ani śp. prezydent Lech Kaczyński, ani prezydent Bronisław Komorowski czy inni nie tworzyli takich mechanizmów. Prezydent Karol Nawrocki w kampanii wyborczej dał się poznać jako osoba twarda i stanowcza, dlatego środowisko prawnicze oczekiwało, że także w tym trudnym czasie rządów bezprawia trwających już ponad dwa lata będzie w tym obszarze podejmował odważne decyzje. Właśnie dlatego obserwujemy narastające zniecierpliwienie w środowisku prawniczym, a zwłaszcza sędziowskim.
W Sądzie Najwyższym (SN) i Naczelnym Sądzie Administracyjnym (NSA) mamy do czynienia z coraz poważniejszymi brakami kadrowymi. Obwieszczenia o nowych stanowiskach się nie pojawiają. Z kolei sędziowie, którzy przeszli przez procedurę przed KRS, nie otrzymują decyzji o powołaniu lub odmowie. Jaki to ma skutek dla wymiaru sprawiedliwości i obywateli?
Braki kadrowe dotykają całej struktury sądownictwa – od sądów rejonowych aż po Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny. W „zamrażarce” znajdują się osoby rekomendowane do wszystkich tych szczebli. Szczególnie istotna jest jednak sytuacja w sądach najwyższych, ponieważ to tam –procentowo – występują największe niedobory kadrowe. W Sądzie Najwyższym i w Naczelnym Sądzie Administracyjnym nie ogłoszono ponad 20 wolnych stanowisk w każdym z tych organów. Mówimy o instytucjach, w których etatyzacja wynosi trochę ponad sto sędziów, a więc brakuje niemal 20 proc. składu. I są to wyłącznie etaty nieogłoszone. Do tego dochodzą jeszcze sędziowie, którzy przeszli całą procedurę i czekają wyłącznie na decyzję prezydenta. Z moich informacji wynika, że do Sądu Najwyższego oczekuje obecnie czterech kandydatów, którzy zakończyli procedurę przed KRS. Do NSA oczekuje większa liczba – również ja jestem w tej grupie. W praktyce oznacza to, że mamy dziś w obu sądach po 20 kilka, może więcej wakatów, na które można by ogłosić konkursy, i dodatkowo kilka osób, które mogłyby zostać nominowane choćby jutro. Taka decyzja z pewnością poprawiłaby sytuację i przyspieszyła pracę tych sądów. Prezesi Sądu Najwyższego otwarcie przyznają, że mają poważny problem z liczbą wpływających spraw i mimo ciężkiej pracy zaległości rosną. Sytuacja Naczelnego Sądu Administracyjnego jest jeszcze trudniejsza – na rozpoznanie kasacji czeka się już po kilka lat. Wojewódzkie sądy administracyjne funkcjonują relatywnie sprawnie, ale niewiele to zmienia, jeśli po kilku czy kilkunastu miesiącach rozpoznana zostanie skarga obywatela, a następnie sprawa trafia do NSA i czeka tam kolejne dwa, trzy czy cztery lata. Dlatego tak ważne jest pozbycie się mechanizmu „zamrażarki” poprzez podjęcie jednoznacznych decyzji.
Pojawiały się jednak głosy, że prezydent nie może ogłosić wolnych stanowisk w SN i NSA bez porozumienia z obozem władzy.
W przypadku wakatów w SN i NSA sytuacja wygląda inaczej niż w sądach powszechnych. W tych ostatnich procedurę ogłaszania wolnych stanowisk wszczyna minister sprawiedliwości i od ponad dwóch lat tego celowo nie robi, gdyż nie podoba mu się KRS. W przypadku SN i NSA procedurę inicjuje prezydent i może to zrobić choćby jutro. Mówimy o ponad 40 stanowiskach, które mogłyby zostać ogłoszone praktycznie z dnia na dzień. Oczywiście pojawiały się wątpliwości natury konstytucyjnej, czy prezydent może działać samodzielnie, skoro premier Donald Tusk nie udzieli kontrasygnaty takiemu zarządzeniu. Wiele jednak środowisk prawniczych – w tym stowarzyszenie Prawnicy dla Polski, którego jestem prezesem, ale też Sędziowie RP, OZS Aequitas, a także Ordo Iuris – przedstawiło ministrowi Zbigniewowi Boguckiemu opinie naukowe, z których jednoznacznie wynika, że nie ma żadnych przeszkód konstytucyjnych, aby prezydent ogłosił wolne stanowiska sędziowskie w SN i NSA bez potrzeby pytania o zdanie prezesa Rady Ministrów.
Opinie te zostały opublikowane.
W maju br. kończy się kadencja Krajowej Rady Sądownictwa. Jak Pan sobie wyobraża przyszłość tego organu?
Ze strony obecnej władzy i ich przybudówek sędziowskich już słyszymy, że zrobią swego rodzaju obejście, zaprzeczą temu, co przez lata głosili i na podstawie obecnie obowiązującej ustawy zostanie wybrany skład nowej Krajowej Rady Sądownictwa.
Przez lata słyszeliśmy od części środowisk politycznych, że to jest organ nielegalny. Nagle jednak stanie się legalny?
Właśnie tak. W jakiś magiczny sposób nagle KRS stanie się w oczach polityków obozu rządzącego i ich sędziowskich potakiwaczy organem w pełni legalnym. Po przeprowadzeniu pewnych – moim zdaniem pozornych – działań zostanie ukształtowana nowa KRS, w której mogą znaleźć się takie osoby jak pan Igor Tuleya, Piotr Gąciarek, Paweł Juszczyszyn i inne o podobnym profilu. Szczerze wątpię, aby takie grono było gotowe do realnej współpracy z prezydentem Karolem Nawrockim i jego zapleczem, zwłaszcza w kwestii powołań do SN i NSA. A nawet gdyby formalnie taka współpraca miała miejsce, to biorąc pod uwagę bardzo bliskie relacje tych środowisk z politykami obecnie rządzącymi, i to nie od grudnia 2023 r., ale znacznie wcześniej, co wszyscy pamiętamy, istnieje poważne ryzyko, że decyzje nowej KRS będą miały charakter skrajnie polityczny. Jeżeli te osoby przejmą kontrolę nad KRS, można się spodziewać, że awanse i nominacje będą trafiały przede wszystkim do ich znajomych reprezentujących „właściwe” poglądy polityczne. W efekcie otoczenie pana prezydenta, poprzez swoją dzisiejszą bierność, samo tworzy sobie problem, którego konsekwencją może być otrzymanie w przyszłości uchwały rekomendującej na przykład pana Pawła Juszczyszyna do Sądu Najwyższego. Jeżeli rzeczywiście chcemy naprawiać wymiar sprawiedliwości, a nie pogłębiać istniejący kryzys, decyzje muszą zapadać teraz.
Jeżeli do maja br. nie zapadną decyzje wobec sędziów oczekujących w tzw. zamrażarce, to jakie realne scenariusze otwierają się przed nimi po uformowaniu nowej KRS?
Z prorządowych środowisk prawniczych pojawiają się głosy, że po powołaniu nowej KRS będzie ona musiała „uporządkować” sytuację z rzekomo nielegalną działalnością poprzedniej rady, a w istocie nawet dwóch jej kadencji. Co to w praktyce oznacza? Podejrzewam, że sięgną one po przepis, który pozwala na wznowienie postępowania w zasadzie w każdej sprawie prowadzonej przed KRS. W związku z tym wyobrażam sobie – i nie tylko ja –scenariusz, w którym nowa KRS, uznana w pewien magiczny sposób za legalną, podejmie uchwały o gremialnym wznowieniu wszystkich postępowań.
W konsekwencji wcześniejsze uchwały zostałyby uchylone, a kandydaci, którzy przeszli całą procedurę, mogliby zostać uznani za osoby nienadające się do pełnienia urzędu sędziego lub do awansu na wyższe stanowisko wyłącznie z tego powodu, że zgłosili się do organu określanego dziś jako rzekomo nielegalny. Jeżeli do tego czasu prezydent nie „wyczyści zamrażarki”, w praktyce będzie to zaproszenie dla nowej KRS do podjęcia próby trwałego zablokowania wszystkich tych osób. Nie mam wątpliwości, że to środowisko z takiego zaproszenia skorzysta.
W czerwcu z kolei kończy się kadencja trzech rzeczników dyscyplinarnych.
Tak. Ostatnio obserwowaliśmy bezprawne wtargnięcie do gabinetów legalnych rzeczników dyscyplinarnych. Jak widać, władza polityczna nie chciała poczekać nawet tych kilku miesięcy, co tylko pokazuje jej determinację i być może strach przed konsekwencjami działań owych rzeczników. Pojawiają się już również przymiarki do obsadzania Trybunału Konstytucyjnego. Widzimy, co dzieje się z KRS. W związku z tym zwracamy uwagę, że tego czasu naprawdę jest bardzo mało. Kto zagwarantuje, że jeżeli pan prezydent będzie tolerował takie bezprawie, to po uporaniu się z rzecznikami dyscyplinarnymi, Trybunałem Konstytucyjnym i KRS – po zlikwidowaniu wszystkich tych przyczółków walki z bezprawiem – te środowiska nie skupią całej swojej uwagi i wysiłków przeciwko panu prezydentowi i jego otoczeniu, pod jakimkolwiek pretekstem? Docierają do nas również informacje, że z inicjatywy Waldemara Żurka przygotowywane jest ostateczne rozprawienie się z zastępcami prokuratora generalnego, w tym m.in. z niezłomnymi prokuratorami Robertem Hernandem i Michałem Ostrowskim. W związku z tym, jeżeli Kancelaria Prezydenta nie podejmie natychmiastowych działań, to do czerwca wymiar sprawiedliwości i prokuratura mogą zostać spacyfikowane. A kiedy te środowiska się już umocnią, pozostaje pytanie: kogo wezmą na cel jako następnego?