Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Polska zapłaci za uczestnictwo w E6. Koncepcja Niemiec bardzo szkodliwa dla naszego kraju

Uczestnictwo Polski w kreowanej przez Niemców grupie E6, będącej powrotem do koncepcji Europy dwóch prędkości, jest dla Warszawy skrajnie niekorzystne - ocenia Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości. "Z perspektywy Polski projekt ten fragmentaryzuje Europę Środkową jako rzeczywisty podmiot polityczny. Wciągając Polskę do „rdzenia integracji” UE, neutralizuje jej rolę bastionu wolności, normalności i partnerstwa transatlantyckiego. Obejmuje to presję na przyjęcie euro i dalszą koncentrację władzy w Brukseli – na warunkach zasadniczo sprzecznych ze strategicznymi interesami Polski i szerszego regionu Europy Środkowej" - wskazał w komentarzu dla portalu brusselssignal.eu.

Niedawno, w tym podczas wizyty w Polsce, wicekanclerz Niemiec i minister gospodarki, Lars Klingbeil, przedstawił koncepcję E6 - grupy sześciu europejskich państw o największych gospodarkach w UE. W gronie tym, obok Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii i Holandii znalazłaby się Polska. Klingbeil chce, by E6 "szkła szybciej do przodu, zamiast czekać na jednomyślność wszystkich 27 krajów UE".

W praktyce jest to powrót do eksploatowanej kilka lat temu koncepcji "Europy dwóch prędkości". W zamyśle Klingbeila, wyzwaniem dla grupy sześciu jest unia rynków kapitałowych, wzmocnienie euro, koordynacja wydatków obronnych oraz zapewnienie dostaw surowców krytycznych. E6 ma być próbą uniezależnienie się Europy od m.in. Stanów Zjednoczonych.

Czytaj więcej: Wicekanclerz Niemiec proponuje "Unię dwóch prędkości"

W "La Repubblica", Andrius Kubilius, komisarz UE ds. obrony, przedstawił z kolei koncepcję Rady Bezpieczeństwa, złożonej z pięciu państw - Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii oraz Polski. Wyraził też potrzebę stworzenia "sił zbrojnych, liczących 80–100 tysięcy żołnierzy, odgrywających istotną rolę, by były naszym kręgosłupem bezpieczeństwa w Europie". Koncepcja zakłada powołanie "europejskiej siły szybkiego reagowania".

Romanowski: E6 sprzeczna z interesem Polski

Do niemieckiej koncepcji E6 odniósł się w obszernym komentarzu na stronach portalu brusselssignal.eu Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości.

Zdaniem Romanowskiego, "inicjatywa ta sprowadza się do pozatraktatowej zmiany strukturalnej w sposobie podejmowania decyzji w UE".

"Gdyby inicjatywa E6 weszła w życie, stanowiłaby ona ważny krok w kierunku faktycznej centralizacji metodą faktów dokonanych, wzmacniając dominację Niemiec i Francji oraz umożliwiając kształtowanie kluczowych polityk – od energetycznej po obronną – zgodnie z interesami największych graczy. Z perspektywy Polski projekt ten fragmentaryzuje Europę Środkową jako rzeczywisty podmiot polityczny. Wciągając Polskę do „rdzenia integracji” UE, neutralizuje jej rolę bastionu wolności, normalności i partnerstwa transatlantyckiego. Obejmuje to presję na przyjęcie euro i dalszą koncentrację władzy w Brukseli – na warunkach zasadniczo sprzecznych ze strategicznymi interesami Polski i szerszego regionu Europy Środkowej"

- ocenia Romanowski.

Były wiceminister wskazuje, że zagrożenie wynikające z E6 tkwi przede wszystkim w "przyspieszeniu mechanizmów dominacji największych państw członkowskich i pogłębieniu centralizacji UE kosztem suwerenności narodowej".

"Dla Polski oznacza to stopniowe wciąganie w potencjalnie zgubny mechanizm systemu zaprojektowanego w Brukseli, w którym Warszawa – nawet jako formalny uczestnik – pozostałaby marginalnym i ostatecznie zbędnym partnerem"

- dodaje.

"Polska utraci pozycję regionalnego lidera"

Dostrzega także ryzyka dla polityki transatlantyckiej, zwracając uwagę, że "prowadzona jest zakrojona na szeroką skalę operacja dezinformacyjna, której celem jest odwrócenie Polaków od Ameryki i prezydenta Trumpa" oraz "przekształcenie tradycyjnie proamerykańskich sympatii Polski".

Zdaniem Romanowskiego, wejście Polski do E6 "ograniczyłoby pole manewru i osłabiło zdolność Polski do budowania szerszych koalicji".

"Jako wstępny krok w zaawansowanym projekcie centralizacji, E6 w praktyce stworzyłoby dwupoziomową Europę i zburzyło istniejącą równowagę w UE. Utworzenie takiego wewnętrznego kręgu – i włączenie do niego Polski – osłabiłoby relacje z Grupą Wyszehradzką, państwami bałtyckimi i partnerami wschodnimi, podważając rolę Polski jako pomostu między „starą” Europą Zachodnią a Europą Środkowo-Wschodnią. Oznaczałoby to również utratę przez Polskę pozycji regionalnego lidera. W praktyce oznaczałoby to znaczne osłabienie Europy Środkowej jako całości, utratę ambicji stania się prawdziwie równoprawnym „drugim płucem” kontynentu i otwarcie większej przestrzeni strategicznej w tej części Europy dla Rosji i Chin, które poszukują dróg dostępu do Atlantyku"

- wskazuje były wiceminister.

Uczestnictwo w niemieckim projekcie może też osłabić priorytety Polski w zakresie bezpieczeństwa, głównie przez osłabienie współpracy transatlantyckiej, czym kierować będą Niemcy. Jednocześnie Polska w tym formacie będzie zobowiązana prawdopodobnie do podjęcia decyzji ekonomicznych niekorzystnych lub umiarkowanie korzystnych dla Polski.

Źródło: niezalezna.pl, brusselssignal.eu

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane