We wrześniu ubiegłego roku szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz chwalił się środkami, jakie Komisja Europejska przyznała Polsce w ramach programu preferencyjnych pożyczek SAFE. – Spośród 150 mld euro przeznaczonych na ten cel w nowym programie 43 mld 700 mln euro otrzyma Polska. To jest największa pula alokacji, największa kwota przekazana państwu członkowskiemu. O te pieniądze starało się 19 państw członkowskich – oznajmił wicepremier.
Opozycja ma obawy, że te środki zostaną wydane przede wszystkim we Francji i w Niemczech, rozwijając tamtejsze przemysły zbrojeniowe. Niedawno szef BBN, Sławomir Cenckiewicz, także wyraził wątpliwości co do zasadności przekierowania strumienia pieniędzy na uzbrojenie z USA i Korei na produkty unijne, czyli przeważnie niemieckie (najsilniejszy przemysł zbrojeniowy w UE mają Niemcy, więc to niemieckie firmy zarobią najwięcej na zamówieniach finansowanych z tych pożyczek). Politycy opozycji wskazują także na brak jawności projektów, które mają być finansowane przez SAFE.
"Istnieje realna obawa"
Andrzej Śliwka, poseł PiS, członek sejmowej Komisji Obrony Narodowej, zamieścił w mediach społecznościowych obszerny wpis, stanowiący odpowiedź na rządową narrację dotyczącą SAFE.
Przypomniał, że instrument ten jest pożyczką, a nie "dotacją". Dodał, że wciąż jednak nie znamy realnych warunków tej pożyczki, w tym jej oprocentowania. Nieoficjalnie ma to być ok. 3-4 proc. w skali roku.
Śliwka wskazał, że wniosek dotyczący SAFE złożono bez akceptacji prezydenta RP jako Zwierzchnika Sił Zbrojnych RP oraz sejmowej Komisji Obrony Narodowej, a także złożono go przed przyjęciem Programu Rozwoju Sił Zbrojnych na latach 2025-2039.
"Dokument został utajniony - jako jeden z nielicznych posłów zapoznałem się z nim i uważam, że powinien zostać odtajniony przynajmniej w części ogólnej, ponieważ rodzi istotne pytania o gradację potrzeb, możliwości realizacyjne i harmonogramy"
- wskazał poseł PiS. Dodał, że SAFE ma objąć także projekty refinansowane.
Śliwka obawia się, że SAFE może wykorzystane przez UE jako "mechanizm naciski i warunkowości", co potwierdza sytuacja Węgier.
SAFE to także nie są "nowe dodatkowe środki", a przesunięcia w ramach istniejących limitów.
"Istnieje realna obawa, że w kolejnych latach FWSZ ma być wygaszany, a obsługa zadłużenia Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych i Finansowym Instrumencie Zwiększania Bezpieczeństwa (SAFE) ma zostać przerzucona na budżet MON. To realne ryzyko załamania finansów resortu ok. 2028 r. czyli już po oddaniu władzy przez Donalda Tuska"
- zauważył Andrzej Śliwka.
Dodał, że niejasne jest także to, co oznaczać ma "polski przemysł zbrojeniowy".
Czy za „polski przemysł” uznana zostanie spółka działająca na prawie polskim, ale z dominującym kapitałem zagranicznym (np. Rheinmetall Polska). Czy i w jaki sposób uwzględniono podwykonawców oraz krajowych dostawców? - pyta poseł.
🚨 SAFE – KILKA ZASADNICZYCH UWAG I WIĘCEJ PYTAŃ NIŻ ODPOWIEDZI🚨
— Andrzej Śliwka 🇵🇱 (@SliwkaAndrzej) February 9, 2026
Politycy koalicji rządzącej przez wiele miesięcy sugerowali, że Polska „dostanie” z instrumentu SAFE setki miliardów złotych.
Gdy - dzięki politykom @pisorgpl oraz szefowi @BBN_PL - do opinii publicznej przebiła…
Proces rozbudowy Sił Zbrojnych może się zatrzymać
W programie Michała Rachonia na antenie TV Republika przywołano w kontekście SAFE artykuł, który ukazał się na stronach portalu dziennikzbrojny.pl.
W analizie pt. "MON potwierdza ryzyko zatrzymania procesu rozbudowy Sił Zbrojnych RP" wskazano na rozbieżności między Ministerstwem Obrony Narodowej a Ministerstwem Finansów.
"MF chciałoby w praktyce, aby spłata zadłużenia SAFE odbywała się ze środków MON, czyli z ustawowego limitu wydatków obronnych" - pisze w tekście Tomasz Dmitruk. Obecnie nie uwzględniono propozycji MF, a MON wprost ją odrzuca.
W stanowisku resortu obrony można przeczytać, że ministerstwo "nie będzie posiadało wystarczających środków na obsługę przedmiotowego zadłużenia".
"Propozycja MF spotęguje już istniejący problem i w efekcie spowoduje skonsumowanie wszystkich posiadanych przez MON środków na transformację Sił Zbrojnych RP do obsługi zadłużenia obydwu funduszy [FWSZ i FIZB], co w efekcie zatrzyma jakikolwiek proces rozbudowy i wzmacniania zdolności obronnych państwa"
- alarmuje MON w dokumencie, do którego dotarł dziennikzbrojny.pl.
Ministerstwo Obrony Narodowej wyraża obawy, że spowoduje to "wstrzymanie finansowania już zawartych umów oraz kontraktowania w ujęciu wieloletnim". Dmitruk konstatuje, że jeśli przyjęta zostanie propozycja MF, "po 2028 r. proces dalszej modernizacji technicznej Wojska Polskiego może się załamać".
Kurzejewski: MON może zbankrutować
- To kontynuacja sporu, który między MF a MON jest od dłuższego i dotyczy również FWSZ. W czasach, gdy Funduszu był wprowadzany w życie, w czasach rządów PiS, wprowadziliśmy mechanizm, który umożliwiał spłatę tych pożyczek z obligacji, które są brane po to, by pozyskiwać sprzęt zbrojeniowy, spoza budżetu MON. W tej chwili minister finansów, Andrzej Domański, postawił sprawę tak, że albo szef MON będzie sam spłacał zadłużenie z FWSZ z budżetu MON, albo to nie będzie funkcjonowało
- mówił w programie Michała Rachonia Mateusz Kurzejewski, były zastępca dyrektora Centrum Operacyjnego Ministerstwa Obrony Narodowej.
Dodał, że teraz ten problem się podwoił, bo doszła sprawa FIZB.
- To nie jest tak, że MON zabraknie pieniędzy na nowy sprzęt. Tam zabraknie pieniędzy też na uposażenia, emerytury, wyposażenie indywidualne żołnierzy. Jeśli wejdzie w życie rozwiązanie, którego chce minister Domański, ministerstwo obrony zbankrutuje - przekazał Kurzejewski.