Wpis prezesa Republiki o treści „Assad, Maduro…Tusk?” wywołał poruszenie w przestrzeni medialnej. Rozpętała się gorąca dyskusja, w której udział wzięli m.in. liderzy największych partii - premier Donald Tusk i prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.
Na wpis Tomasza Sakiewicza zareagował również Roman Giertych - zaufany człowiek Donalda Tuska, pełnomocnik prawny jego samego i członków jego rodziny. Poseł Koalicji Obywatelskiej w sobotę napisał na X: "Składam zawiadomienie do Prokuratora Generalnego na Tomasza Sakiewicza na jego wpis podżegający do wojny przeciwko demokratycznie wybranym władzom RP. Właściciel jednej z większych telewizji to osoba, której wpisów nie można lekceważyć".
Do akcji wkroczyła również Akcja Demokracja - znana z działań wymierzonych w przeszłości w rząd Zjednoczonej Prawicy. Ogłosiła akcję "zbierania podpisów" pod zawiadomieniem do prokuratury w związku z wpisem Tomasza Sakiewicza. W ich ocenie - wypowiedź ta wypełnia znamiona czynu zabronionego z art. 128 Kodeksu karnego, dotyczącego zamachu na konstytucyjny organ RP, zagrożony karą od 3 do 20 lat więzienia.
Giertych zmienił narrację. Sakiewicz reaguje
Choć Roman Giertych "podał dalej" akcję Akademii Demokracji, w jego najnowszym wpisie zauważalna jest wyraźna zmiana narracji.
Sakiewicz nie powinien pójść do więzienia za swoje wpisy tylko za to chociażby, że przytulił 150 milionów ze spółek Skarbu Państwa na rozwinięcie biznesu. Za wpisy powinien się spotkać z powszechną pogardą i zostać ukarany pracami społecznymi.
– czytamy.
Postawa posła KO spotkała się z reakcją samego zainteresowanego. Tomasz Sakiewicz przypomniał wpis Giertycha z 3 stycznia, pisząc: "Panie Romanie ktoś dwa dni temu włamał się do Pana na konto i wpisał strasznie głupie rzeczy. Całkowicie sprzeczne z tym co Pan teraz wypisuje. Uprzedzam po starej znajomości".
Więcej w tekście: Sakiewicz reaguje na wpis Giertycha: "Ktoś się Panu włamał na konto"
Tomasz Sakiewicz: mamy do czynienia z psychozą
Zmianę narracji posła KO Tomasz Sakiewicz skomentował również na antenie Republiki.
Od kilku dni próbuje się przekonać ludzi, że poprosiłem prezydenta Donalda Trumpa o aresztowanie Donalda Tuska, porwanie go, zbombardowanie Warszawy (jak napisał Roman Giertych). Teraz okazuje się, że w związku z tym, że "chciałem zbombardować Warszawę", mam zostać skazany tylko na prace społeczne. Kupy się to nie trzyma. Oni się zorientowali, że cały internet się z nich śmieje, że zrobili z siebie absolutnych idiotów. Reakcja premiera na ten wpis też jest absurdalna. Zdaje się, że działali pod wpływem zbiorowego amoku, który doprowadził ich do miejsca, w którym tylko psychiatra mógłby rozstrzygać, co się z nimi dzieje.
– ocenił prezes stacji Domu Wolnego Słowa.
Dodał: "mamy do czynienia z psychozą, Roman Giertych jako pierwszy rzucił hasło: "biegniemy", czyli "zamach stanu" i nagle wszyscy zaczęli biec... Nie zastanawiając się nad tym, że jest to absurdalne".
Dziennikarz zauważył, że "oni wszyscy zaczynają się powoli z tego wycofywać, nie tylko Giertych".
Oczywiście, on wie, że to zostało ocenione jako totalne wariactwo i po prostu czyni z nich zupełnie niepoważną ekipę. Wsadzanie do więzienia za jakikolwiek tweet jest fatalnie oceniane na całym świecie. Jeżeli zestawia się ze sobą trzy nazwiska, nawet najgorsze, to każdy kojarzy na własną odpowiedzialność... Oni doszli do wniosku, że jest tylko jedna możliwa interpretacja tego nazwiska, tzn. że ja chcę aresztować Donalda Tuska. To jest amok i wariactwo, które nie było spotykane nawet w polskiej polityce.
– mówił.
"Dlaczego Giertych od razu tak pomyślał?"
Sakiewicz zwrócił uwagę, że "jest taki rodzaj wpisów, publicystyki, który ma pobudzić do myślenia, wywołać pewną reakcję. Każdy reaguje zgodnie ze swoim tokiem myślenia - jeżeli nie potrafi się wyrwać ze swojego kręgu myślowego...".
Dlaczego Roman Giertych od razu pomyślał, że chcę bombardować Warszawę? Przecież to jest absurdalne. Teraz, po trzech dniach, nawet jeśli ktoś tak pomyślał, dojdzie do wniosku, że to było absurdalne.
– stwierdził.
W jego ocenie, działanie "Akcji Demokracji", która rozpoczęła zbieranie podpisów pod zawiadomieniem do prokuratury w związku z wpisem na X, "jest dowodem na to, że mamy w Polsce potężny problem z demokracją".
"Liczę na to, aby w polskiej polityce było mniej szaleństwa. Mówimy o ludziach, którzy jednym tchem mogą powiedzieć, że pociągi przeszkadzają zaśnieżonym peronom, obwiniają kierowców TIR-ów o to, że złośliwie wyjeżdżają i blokują ulice zimą. Teraz przebito jednak sufit. Stwierdzenie, że napisanie obok siebie trzech nazwisk to żądanie bombardowania Warszawy i zamachu stanu. Takiej bzdury nie było w polskiej polityce od 1989 roku. Myślę, że nawet Gomułka nie byłby w stanie czegoś takiego wymyślać. To jest zbiorowe szaleństwa, któremu uległa spora część społeczeństwa, szczególnie tego popierającemu rząd" - podsumował prezes TV Republika.