- Człowiek, który dźgnął śp. Mateusza tą dzidą w bok, nie atakował z Białorusi. On atakował z terenu Polski, był już za zaporą, ale jeszcze 80 cm za zaporą to jest teren Polski. Można było użyć broni palnej. Prawdopodobnie obawiają się żołnierze używania tego, ale można było w tej sytuacji użyć broni palnej i zareagować - powiedział Maciej Wąsik, nowo wybrany europoseł PiS w programie "Gość Dzisiaj" na antenie TV Republika.
Dziś "Rzeczpospolita" poinformowała o śmierci żołnierza 9. Brygady Kawalerii Pancernej, do której doszło tydzień temu, 4 czerwca. Z kolei wcześniej zmarł ugodzony nożem przez nielegalnego migranta Mateusz Sitek.
Do tych informacji odnieśli się nowo wybrani europosłowie PiS: Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik w programie "Gość Dzisiaj" na antenie TV Republika.
"To bardzo zła wiadomość. Niestety, służby mundurowe, wojsko, służby podległe ministrowi spraw wewnętrznych, takie jak policja, Straż Graniczna, to służby niesłychanie trudne, wymagające dużej odporności psychicznej. Często dochodzi do sytuacji dramatycznych, tak jak mieliśmy ostatnio z Mateuszem Sitkiem, żołnierzem zamordowanym na granicy. Nieraz nasi funkcjonariusze policji mają do czynienia z bardzo dramatycznymi sytuacjami. Za mało wiemy o okolicznościach tej śmierci żołnierza w Braniewie, ale niewykluczone, że wielki stres związany z tym, co się dzieje, może doprowadzić do takich dramatycznych sytuacji"
Z kolei Maciej Wąsik podkreślił, że "państwo polskie musi zadbać o bezpieczeństwo w wielu sprawach naszych obrońców granic - oni dbają o nasze bezpieczeństwo, a my musimy zadbać o jego bezpieczeństwo prawne, ale także takie obsługowe, medyczne chociażby".
"Jeśli ktoś zostanie ranny, a są to sytuacje częste na granicy, że funkcjonariusze i żołnierze odnoszą rany, to musi być to opieka niezwykle dobra"
Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik skomentowali także sprawę zatrzymania żołnierzy, którzy oddali strzały ostrzegawcze w kierunku nielegalnych migrantów.
"Rzeczą wyjątkową i nierozwiązaną do tej pory jest to, że chodzi o miejscowość Dubicze-Cerkiewne. Tam cały czas idą ataki nielegalnych migrantów. Dwa miesiące wcześniej tam aresztowano trzech polskich żołnierzy, skuto ich kajdankami. Dwóch z nich postawiono zarzuty. Ta sprawa nie jest zamknięta. Na pewno śp. Mateusz Sitek znał tą sprawę. Być może to byli jego koledzy zatrzymani. Na pewno miało to wpływ na sposób jego reagowania na agresywnych migrantów. Mimo tej tragedii, mimo oburzenia opinii publicznej, prokuratura nie wycofała się do tej pory z zarzutów, jakie postawiła tamtym żołnierzom. Oni są zawieszeni"
"Człowiek, który dźgnął śp. Mateusza tą dzidą w bok, on nie atakował z Białorusi. On atakował z terenu Polski, był już za zaporą, ale jeszcze 80 cm za zaporą to jest teren Polski. Można było użyć broni palnej. Prawdopodobnie obawiają się żołnierze używania tego, ale można było w tej sytuacji użyć broni palnej i zareagować. Przepisy przepisami, ale przede wszystkim jest podejście przełożonych i prokuratorów. Musi być wysłany sygnał przez państwo polskie, że funkcjonariusze i żołnierze na granicy są bezpieczni prawnie"