Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"Liczy się okazja do zastraszenia opozycyjnej telewizji". Wildstein mocno o ataku na Republikę

Wygląda to tak, jakby nie miało znaczenia, kto stoi za prowokacją - liczy się jedynie okazja do przeprowadzenia przeszukań, wywarcia presji i zastraszenia opozycyjnej telewizji. Towarzyszą temu również media opiniotwórcze sprzyjające rządowi, które aktywnie uczestniczą w budowaniu odpowiedniej narracji - powiedział Bronisław Wildstein, pisarz, publicysta w programie "Michał #Rachoń" na antenie TV Republika odnosząc się do skoordynowanej akcji wymierzonej w stację Strefy Wolnego Słowa.

Autor:

Atak na TV Republika 

Od kilku dni trwa proceder nękania dziennikarzy TV Republika w związku z fałszywymi zgłoszeniami. Największy skandal wywołała interwencja policji w mieszkaniu prezesa stacji Tomasza Sakiewicza. Funkcjonariusze odmawiali wylegitymowania się oraz skuli kajdankami asystentkę prezesa. 

Służby po kilku dniach od zgłoszeń odtrąbiły sukces, gdy zatrzymano podejrzanego 53-latka. Niedługo później okazało się jednak, że mężczyzna jest w tej sprawie poszkodowanym.

Do skoordynowanej akcji wymierzonej w TV Republika odniósł się w programie "Michał #Rachoń" Bronisław Wildstein, pisarz, publicysta, Kawaler Orderu Orła Białego oraz jeden z założycieli stacji. 

Nie wiemy, kto zorganizował tę prowokację przeciwko Republice. Spójrzmy jednak na fakty. W tej chwili władze i policja mówią nam, że była to duża, dobrze przygotowana, zorganizowana akcja, a tropy prowadzące na Wschód mają jednoznacznie wskazywać na Rosję. Zwracam jednak uwagę, że jeszcze dzień wcześniej słyszeliśmy od ministra Kierwińskiego, iż są to rutynowe działania policji i właściwie nic poważnego się nie wydarzyło. Podobny przekaz płynął z mediów wspierających obecny rząd - mówiono o "obsesji spiskowej", wyśmiewano całą sprawę. Nagle jednak te rzekomo nieistotne wydarzenia stały się elementem poważnej, międzynarodowej operacji

– przypomniał.

"Co najmniej dwuznaczne zachowanie władzy" 

Wskazał też, że "to pokazuje co najmniej dwuznaczne zachowanie władzy, i nie chodzi tu wyłącznie o działania policji - chodzi również o ministra Kierwińskiego oraz towarzyszącego mu wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, który stwierdził, że powinniśmy być wdzięczni policji za troskę o bezpieczeństwo". 

Najpierw więc mamy bagatelizowanie sprawy, a chwilę później odkrycie, że jest ona niezwykle poważna i prawdopodobnie związana z Rosją. Załóżmy na potrzeby tej rozmowy, że rzeczywiście była to rosyjska prowokacja. W takim razie zachowanie władz budzi jeszcze większe zdziwienie, ponieważ wygląda na to, że wykorzystano tę sytuację do przeprowadzenia bezprawnych przeszukań w mieszkaniach dziennikarzy. Jak inaczej interpretować działania policjantów, którzy bez identyfikatorów, bez przedstawienia się, prowadzili przeszukanie mieszkania i biura Tomasza Sakiewicza? Jak ocenić fakt, że jego asystentka została skuta kajdankami i potraktowana w sposób arogancki, a wręcz agresywny?

– pytał.

Wildstein pytał dalej: "Jeżeli więc rzeczywiście mieliśmy do czynienia z rosyjską akcją, to pojawia się pytanie: dlaczego władza wykorzystuje ją do działań wymierzonych w opozycyjne media?".

Taki obraz budzi ogromny niepokój. Wygląda to tak, jakby nie miało znaczenia, kto stoi za prowokacją - liczy się jedynie okazja do przeprowadzenia przeszukań, wywarcia presji i zastraszenia opozycyjnej telewizji. Towarzyszą temu również media opiniotwórcze sprzyjające rządowi, które aktywnie uczestniczą w budowaniu odpowiedniej narracji

– podkreślił.

Wskazał też na inną hipotezę. 

Być może nie była to akcja rosyjska, lecz działanie samych służb mające na celu zastraszenie Republiki i jej dziennikarzy, a być może także przygotowanie gruntu pod poważniejsze działania - na przykład próbę zamknięcia stacji pod pretekstem fikcyjnych oskarżeń. Taka interpretacja nasuwa się szczególnie wtedy, gdy obserwujemy gwałtowne zmiany narracji: od "rutynowej interwencji" do "poważnej rosyjskiej operacji". Wątpliwości budzi również sposób działania policji. Czy normalną praktyką jest sytuacja, w której po jednym zawiadomieniu natychmiast organizuje się szeroko zakrojoną akcję, ściągając funkcjonariuszy nawet z odległych jednostek? To również wydaje się zastanawiające

– powiedział.

Zwrócił też uwagę, że za prowokacją może też stać "jakaś grupa sympatyzująca z obecną władzą - środowiska działające na wzór politycznych bojówek, aktywnych głównie w internecie, takich jak Silni Razem".

Jeśli rzeczywiście to one przygotowały tę akcję, to trzeba powiedzieć jasno: byłoby to efektem wieloletniego budowania takich środowisk i odpowiedniego ich radykalizowania. Co więcej, wszystko wskazywałoby na to, że działania te odbywały się co najmniej przy przychylnym spojrzeniu władzy

– stwierdził.

Autor:

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska