W połowie listopada 2025 r. doszło do aktów dywersji na linii kolejowej między Warszawą a Lublinem. Podejrzani o to są dwaj obywatele Ukrainy, z których jeden był w maju 2025 r. skazany przez sąd we Lwowie za akty dywersji na Ukrainie. Obaj przedostali się do Polski jesienią 2025 r. z terenu Ukrainy.
Wówczas informowaliśmy, że Polska nie weryfikuje czy z terytorium Ukrainy lub Białorusi naszą granicę przekraczają osoby skazane przez te kraje, nawet jeżeli chodzi o tak poważne przestępstwa, jak dywersja i sabotaż.
- Do dziś nie istnieje system wymiany informacji między polskim a ukraińskim wymiarem sprawiedliwości dot. osób skazanych - przekazywał 19 listopada 2025 r. w swoim tekście Tomasz Grodecki.
Co więcej, Ukraińcy posiadają bazy danych o kolaborantach i przestępcach.
Umowa poprawi wymianę informacji
Ustalenia naszego portalu potwierdził zasadniczo szef MSWiA, Marcin Kierwiński.
11 grudnia 2025 r. Kierwiński i jego ukraiński odpowiednik, Ihor Kłymenko, podpisali we Lwowie umowę o współpracy międzynarodowej w zapobieganiu, wykrywaniu i zwalczaniu przestępczości, a także ściganiu sprawców przestępstw.
Resort przekonywał, że po wejściu w życie umowy "możliwa będzie skuteczniejsza wymiana informacji między służbami polskim i ukraińskimi".
"Doświadczenia ukraińskie związane z atakami przeprowadzanymi przy pomocy dronów zostaną wykorzystane w Polsce także dla potrzeb ochrony ludności cywilnej. Wymiana doświadczeń będzie też dotyczyć metod zapobiegania i ścigania aktów dywersji i terroryzmu, takich jak wysadzenie torów kolejowych" - podało wówczas Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
"Służby nie są pewne"
Tymczasem dziś "Rzeczpospolita" informuje, że losy podpisanej w grudniu 2025 r. umowy są niepewne.
Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że służby nie są pewne, czy skutecznie zablokuje ona wjazd sabotażystom, czy pozostanie jedynie złudnym politycznym sukcesem.
Czytamy, że umowa wciąż jednak nie weszła w życie – do tego niezbędna jest jej ratyfikacja przez Sejm, a służby dopiero ustalają szczegóły tej współpracy. Jak nieoficjalnie ustaliła „Rzeczpospolita”, polska strona ma ograniczone zaufanie i nie zamierza stronie ukraińskiej udostępniać informacji o rozpoznawanych sabotażystach z ukraińskim obywatelstwem.