Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Czarzasty z dostępem do najtajniejszych informacji. "Wiedział więcej niż inni posłowie"

Włodzimierz Czarzasty miał ustawowy obowiązek wypełnienia ankiety bezpieczeństwa osobowego. Widocznie wiedział, że może to być dla niego zagrożeniem - tłumaczył w rozmowie z portalem Niezalezna.pl płk Mariusz Kozłowski. Teraz jako marszałek Sejmu ma dostęp do najtajniejszych informacji bez przechodzenia procedury weryfikacyjnej.

Brak weryfikacji Włodzimierza Czarzastego przez polskie służby staje się coraz bardziej problematyczne dla obecnie rządzącej koalicji. 

- Jak każdy poseł ma z mocy ustawy dostęp do informacji tajnych. Skoro będąc członkiem komisji ds. służb (specjalnych - red.) nie wystąpił o ankietę, żeby mieć dostęp do ściśle tajnych po prostu wychodził, gdy czasami były omawiane w tej komisji sprawy ściśle tajne. Teraz jako marszałek Sejmu z urzędu ma dostęp do informacji ściśle tajnych - mówił na antenie TVN24 Tomasz Siemoniak, koordynator służb specjalnych w rządzie Donalda Tuska.

"Nic się nie zgadza. Wszystko pomylone. Dramatyczny zgiełk. Można było się zapytać kogoś kto wie cokolwiek" - skomentował na platformie X płk Przemysław Leśniak, były dyrektor Departamentu Ochrony Informacji Niejawnych ABW.

Czarzasty ominął ustawowy obowiązek

O obowiązujące procedury i przepisy prawa zapytaliśmy eksperta.

Wchodząc do tego ciała jakim jest komisja służb specjalnych Włodzimierz Czarzasty jako poseł, który zgodnie z ustawą miał już dostęp do informacji niejawnych o klauzuli tajne, miał ustawowy obowiązek wypełnienia ankiety bezpieczeństwa. Nawet gdyby ją złożył i toczyło się postępowanie to mógłby otrzymywać zgody na dostęp do informacji ściśle tajnych. Ale Czarzasty notorycznie nie składał wniosku o ten dostęp i notorycznie wychodził, gdy była mowa o informacjach o najwyższej klauzuli. Jego udział w pracach komisji należy zatem ocenić na bardzo niskim poziomie. (...) Widocznie wiedział, że wypełnienie ankiety może być dla niego zagrożeniem. Powinien to wymóc na nim szef kancelarii Sejmu, który za to odpowiada. Pojawiają się pytania, czy naciskał na posła Czarzastego w tej sprawie oraz czy była o tym informowana Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego

- podkreślił w rozmowie z portalem Niezalezna.pl płk Mariusz Kozłowski, emerytowany oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Dodał, że teraz polityk Lewicy jako marszałek Sejmu ma z urzędu dostęp do najwyższych narodowych i międzynarodowych tajemnic. - Nie musi w związku z tym przechodzić postępowania sprawdzającego, ani wypełniać ankiety bezpieczeństwa osobowego - podkreślił Kozłowski.

Wiedział więcej, niż inni posłowie

Zwrócił uwagę także na to, że poseł Czarzasty jako członek komisji ds. służb specjalnych miał dostęp do wielu więcej informacji tajnych, niż każdy inny poseł nieuczestniczący w jej pracach i wypełniający swoje obowiązki.

Katalog informacji tajnych, do których miał dostęp Czarzasty zasiadając w komisji ds. służb specjalnych przerastał ten, do których mieli dostęp wszyscy inni posłowie niezasiadający w tej szczególnej komisji. Nawet odpowiednia ilość tajnych informacji poruszana podczas tej komisji może stanowić katalog klauzulowany jako ściśle tajne

- tłumaczył płk Kozłowski.

Ocenił, że tłumaczenia, że Czarzasty wychodził, gdy w trakcie obrad komisji były omawiane informacje o najwyższym poziomie tajności to "nawijanie makaronu na uszy".

 

 

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane