Dyktator Wenezueli Nicolas Maduro i jego małżonka Cilia Flores zostali schwytani przez amerykańskie siły specjalne w sobotę nad ranem w Caracas i jeszcze tego samego dnia trafili do aresztu w Brooklynie. W poniedziałek zostaną przewiezieni do budynku sądu federalnego na Manhattanie, gdzie w południe czasu lokalnego (godz. 18 w Polsce) zostaną formalnie zatrzymani i usłyszą zarzuty. Podczas krótkiej rozprawy dyktator i jego żona powiedzą, czy przyznają się do zarzucanych czynów. Sąd też zdecyduje o dalszym areszcie dla pary do czasu rozpoczęcia procesu.
O ruchu Waszyngtonu mówił w programie Michała Rachonia szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Sławomir Cenckiewicz.
- W epoce, którą sięgamy pamięcią, to sytuacja zupełnie nowa. Z wielu powodów, choć z mojej perspektywy Ameryka pokazała, jakie ma możliwości, zdolności. Pokazała, że jest silna, wbrew temu, co różni analitycy głoszą. Zwłaszcza od momentu, gdy Donald Trump został prezydentem Stanów Zjednoczonych
- rozpoczął.
Przyznał, że „sprawa spluralizowanego przywództwa w różnych regionach świata nie jest już tylko wspomnieniem historycznym wypowiedzi Miedwiediewa”. - Trzeba powiedzieć, co jest kontrowersyjne, że część z tych, którzy popierają Trumpa, twierdzi dziś podobnie. Podnoszą, że Ameryka ma zabezpieczyć swoje interesy tam, gdzie je realnie posiada, zaś tam, gdzie ich nie posiada, Stany Zjednoczone nie powinny być globalnym policjantem - tłumaczył szef BBN.
Gdyby przyjąć, że Ameryka broni swoich interesów tam, gdzie je posiada, to to - jak mówił - co wydarzyło się w Caracas, jest czymś naturalnym.
- To z resztą wprost wypływa z ogłoszonej niedawno Narodowej Strategii Bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. To bardzo ciekawe, jak szybko zaimplementowano to, co miało być wstępem do kolejnych strategii, które Stany Zjednoczone dopiero ogłoszą - przypomniał.
Powtórzył, że „Stany Zjednoczone pokazały swoją sprawczość”. - Jeśli mówimy o półkuli zachodniej jako istotnym elemencie strategii amerykańskiej, utrzymania wpływów - Wenezuela jest jednym z najważniejszych elementów tych wpływów - dodał.
"Amerykanie zaprezentowali wojnę przyszłości"
Dopytywany o przebieg wojskowej interwencji oraz wnioski, jakie z tego zdarzenia może wyciągnąć Polska, odparł:
„Amerykanie zaprezentowali wojnę przyszłości. Pokazali wielodomenowe zaangażowanie i przewagę nad całym światem, który próbuje wyrównać siły, gdy idzie o kwestie miiltarne. Pod tym względem absolutnie wyjątkowa jest wypowiedź gen. Dana Caine’a, który kilka godzin po operacji bardzo szczegółowo przedstawił kulisy i stopień zaangażowania w różnych domenach różnych służb. Od tych, które wydają się oczywiste, jak na przykład wydział narkotykowy, będący częścią Departamentu Sprawiedliwości, poprzez CIA, wywiad wojskowy, rozpoznanie elektroniczne, wreszcie zastosowanie środków wojskowych. Trzeba przyznać, że na każdym to musi zrobić wrażenie. Zwłaszcza, jeśli popatrzy się, że Amerykanie nie mieli żadnych strat. To było chirurgiczne cięcie. Zrealizowali swoje zadanie wyciągnięcia z nory tego bandyty, który mienił się prezydentem Wenezueli”.
- Koordynacja wszystkich sił daje taki efekt. Ale to też efekt otwarcia się na technologie i zmiany - podsumował szef BBN.