Niespełna miesiąc temu na stronie Sądu Apelacyjnego w Warszawie pojawił się komunikat:
„W dniu 10 grudnia 2025 r. Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie (…) podjął z urzędu czynności wyjaśniające w sprawie udzielenia poparcia sędziom kandydującym do Krajowej Rady Sądownictwa kadencji 2022-2026”.
Podano, że chodzi o 22 sędziów obu sądów okręgowych w Warszawie.
Wprawdzie w komunikacie nie sprecyzowano, kto wszczął postępowanie, ale nie budziło wątpliwości, że chodzi o sędziego Piotra Gąciarka, który nieco wcześniej przejął stanowisko zastępcy rzecznika dyscyplinarnego, choć jest ono zajęte, bo nie zakończyła się kadencja sędziego Adama Jaworskiego.
„Działanie Piotra Gąciarka wpisuje się w opresyjny modus operandi obecnej władzy politycznej, którą firmuje także Waldemar Żurek” – skomentowało stowarzyszenie „Prawnicy dla Polski”.
Chodzi o bezprawną akcję Piotra Gąciarka @GaciarekPiotr 👎 uŻurpatora na stanowisku rzecznikowskim.
— Prawnicy dla Polski (@PRAWNICYdlaPOL) December 16, 2025
Zasłynął on z wielu burzliwych historii, powstała nawet o nim piosenka 🎷 z racji dość specyficznego przebiegu relacji ❤️ (dostępna na YT). Ciekawe też, jak ściągnął 🔒
🛑… pic.twitter.com/i9v8au7GI9
Przypomniano też sprawę ujawnioną przez portal Niezalezna.pl
„Piotr Gąciarek przyjął bez protestów ciężkie pieniądze zasądzone na jego rzecz w procesie tzw. frankowym przez sędziego, wyłonionego w konkursie przed tak właśnie ukształtowaną KRS. Pecunia non olet - forsa mu nie cuchnie” – podkreślono.
To był jednak dopiero początek. Jak ustaliliśmy, do sędziów z Warszawy trafiły już „zarządzenia” podpisane przez Gąciarka, w których wzywa ich do złożenia wyjaśnień.
Działali zgodnie z prawem
Oczywiście, pismo takiej treści wywołało poruszenie wśród sędziów – nie tylko w Warszawie, bo jest zapowiedzią kolejnych szykan.
„Sędzia Piotr Gąciarek nie jest rzecznikiem dyscyplinarnym przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Jest uzurpatorem, który przyjął nielegalną nominację od Joanny Raczkowskiej, która również nie jest legalnym głównym rzecznikiem dyscyplinarnym. Dlatego w grudniu postawiłem mu zarzuty popełnienia deliktu o znamionach przestępstwa nadużycia władzy, polegającym właśnie na tym, że przyjął taką funkcję mając świadomość, że pełnią ją sędziowie Adam Jaworski i Piotr Bojarczuk”
– stwierdził w rozmowie z Niezależna.pl sędzia Przemysław Radzik, legalny zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.
„Teraz okazuje się, że pan Gąciarek rozsyła do sędziów, którzy podpisali listy poparcia kandydatom do KRS, pisma wzywające ich do ustosunkowania się, jakoby popełnili jakiś czyn dyscyplinarny, który oczywiście nie miał miejsca. Odpowiedzialność dyscyplinarna, podobnie jak karna, musi opierać się na zasadzie „nullum crimen sine lege”, czyli nie ma przestępstwa, nie ma czynu dyscyplinarnego, bez ustawy. A sędziowie podpisując listy poparcia działali zgodnie z prawem” – podkreśla. – „Ustawa o KRS, jak i sposób wyboru członków Rady, zostały uznane przez Trybunał Konstytucyjny w 2019 roku jako zgodne z Konstytucją”.
Ustawa bez zmian
W związku z działaniami s. Gąciarka warto przypomnieć, że wkrótce kończy się kadencja obecnej Krajowej Rady Sądownictwa, za około cztery miesiące odbędą się wybory sędziowskiej „piętnastki” i zapewne wśród kandydatów pojawią się działacze Iustitii, której Gąciarek jest przecież jednym z liderów.
„A nowi członkowie KRS będą wybierani dokładnie na podstawie tej samej ordynacji, tej samej ustawy, którą dzisiaj Gąciarek kontestuje” – stwierdził s. Radzik. – „To przejaw totalnej hipokryzji, ale też braku logiki. Jeszcze rok temu krytykowali sposób wyboru członków KRS, a dzisiaj będą według tego sposobu wybierali swoich kandydatów. Inne rozwiązania będą bezprawne”.
Wprawdzie do Sejmu wpłynął nowy projekt ustawy o KRS, ale nawet, gdyby został przyjęty przez parlament, to mało prawdopodobne jest, aby ustawa została podpisana przez prezydenta.
„Im chodzi jedynie, o czym wielokrotnie mówiłem, o wybór „naszych”. Żeby sądownictwem w Polsce zarządzali „nasi”, tylko oni wskazywali sędziów i nimi sterowali. O to się toczy bój w sądownictwie w Polsce od 2015 roku. O nic więcej” – dodaje s. Radzik.
Apel do sędziów
Jak powinny się zachować osoby, które otrzymały wspomniane „zarządzenie”?
„Apeluję do sędziów, aby o wszelkich tego typu działaniach zawiadamiali mnie jako zastępcę rzecznika dyscyplinarnego. Przede wszystkim jednak, nie mają obowiązku składać jakichkolwiek oświadczeń woli, czy to pisemnych, czy ustnych przed panem Gąciarkiem, który zastępcą rzecznika przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie nigdy nie był i ufam, że nigdy nie będzie”
– podkreślił s. Radzik.
Będą nowe zarzuty?
„Jako zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, mogę powiedzieć, że Piotr Gąciarek odpowie za swoje działania. Każdy czyn związany z postawieniem czy próbą postawienia jakichkolwiek zarzutów dyscyplinarnych, spotka się z reakcją dyscyplinarną, a wierzę, że za jakiś czas także karną. Bo w sposób przestępczy nadużywa prawa i przekracza swoje obowiązki sędziowskie” – zapowiedział s. Radzik.
„Pan Gąciarek przeżywa swoje wielkie dni. Ufam i głęboko w to wierzę, że będą one krótkotrwałe, ponieważ w sposób wyraźny szkodzi wymiarowi sprawiedliwości”
– dodał.