Stał się liderem Komitetu Obrony Demokracji. Później okazało się, że ma problemy z komornikiem, bowiem zalega na niemal 100 tys. zł z alimentami.
CZYTAJ WIĘCEJ: Internet apeluje do zalegającego z alimentami lidera KOD: "Kijowski Opłać Dzieci!"
Potrzeba promowania lidera KOD była tak wielka, że porównano go do Powstańców Warszawskich.
Sam Kijowski też trochę odleciał. Stwierdził, że „stanowczo potępia niepłacenie alimentów”. Zapomniał, że sam ma niezapłacone?
Podczas jednej z manifestacji KOD doszło do incydentu. Obrońcę demokracji przywitano: „Płać alimenty”.
Na innej manifestacji pojawiły się nawet transparenty nawołujące do płacenia alimentów.
W sobotnim dodatku do „Rzeczpospolitej” „Plus Minus” ukaże się wywiad Roberta Mazurka z Mateuszem Kijowskim. Dotarliśmy do jego fragmentu.
Rozmowa dotyczy nowej ustawy o podsłuchach, która jest w Sejmie. Mateusz Kijowski powiedział, że według niego daje ona zbyt wiele uprawnień władzy, dlatego zdecydował się protestować przeciwko niej.
Mazurek wyjaśnił, że Prawo i Sprawiedliwość przepisało te założenia z ustawy Platformy Obywatelskiej. I tu zaczęły się schody.
Kijowski przyznał, że wtedy ustawa ta nie weszła pod obrady Sejmu, dlatego nie protestował. Dziennikarz „RP” wyjaśnił jednak, że pod obrady weszła, lecz nie „zdążyli jej przegłosować”.
To stwierdzenie wyraźnie zbiło Kijowskiego z pantałyku. Dopytywany czemu nie protestował wtedy stwierdził:
„To kompletnie absurdalne pytanie! To jak pytać, czemu pięć lat temu nie piłem herbaty. Nie piłem, bo nie. Nie protestowałem, bo nie wpadłem na taki pomysł, i tyle”.
Aż strach się bać, na co następnym razem „wpadnie” Mateusz Kijowski.