Apel Sikorskiego to odpowiedź na wpis Pawła Zalewskiego, byłego europosła PO, a jeszcze wcześniej polityka PiS. Zalewski napisał na Twitterze: "Mam nadzieję na wzmocnienie Platformy, ale z panami Kamińskim i Giertychem nie odzyskamy zaufania Polaków".
Przypomnijmy: Michał Kamiński - niegdyś polityk PiS - będzie startował z drugiego miejsca listy PO w okręgu podwarszawskim, natomiast Roman Giertych - dawny lider LPR, która tworzyła koalicję z PiS - będzie ubiegał się o fotel senatora (jako kandydat niezależny, ale prawdopodobnie z poparciem PO). Popieranie tych polityków przez Ewę Kopacz wywołuje wiele kontrowersji wśród członków Platformy, szczególnie po tym, jak szefowa PO dokonała rewolucyjnych zmian na listach wyborczych.
Sikorski, bardzo dobry znajomy Kamińskiego i Giertycha, postanowił więc najwyraźniej bronić kolegów przed Zalewskim i innymi politykami PO, robiąc z Kamińskiego i Giertycha ofiary "złowrogiego" PiS. Określenie "uchodźcy polityczni" wydaje się jednak, najdelikatniej mówiąc, nie na miejscu - zwłaszcza w przypadku osób, które jak Kamiński noszą zegarek za 37 tys. zł, czy - tak jak Giertych - są wziętymi i dobrze opłacanymi adwokatami.
Ale Radosław Sikorski - który, póki co, jest raczej uchodźcą politycznym z Platformy Obywatelskiej - nie po raz pierwszy udowadnia, że daleko mu do poważnego polityka.
