Bracia Kouachi, którzy zabili wczoraj 12 osób - współpracowników lewicowego pisma "Charlie Hebdo" oraz dwóch policjantów - mieszkają na co dzień w Paryżu. Mordercy, co nie jest zaskoczeniem, są pochodzenia arabskiego (wywodzą się z Algierii). Pomagający im 18-letni Hamyd Mourad pochodzi z Reims. Zgłosił się na policję, gdy podano publicznie jego personalia. Wszyscy napastnicy mieli francuskie obywatelstwo. Na trop napastników policja wpadła bardzo szybko, gdyż jeden z nich zostawił w aucie swój dowód osobisty.

Trwa obława na terrorystów. Przebywali oni w okolicach miasteczka Villers-Cotterêts w departamencie Aisne (Pikardia, północna Francja). Według świadków poruszali się białym Renault Clio: odpowiadali wizerunkom poszukiwanych, byli zamaskowani i mieli karabiny. Rozpoznał ich m.in. kierownik stacji benzynowej w Villers-Cotterêts, na którą napadli terroryści.
Z ostatnich doniesień wynika, że muzułmanie zabarykadowali się w mieszkaniu w mieście Crepy-en-Valois ok. 60 km od Paryża. Okolica została zabezpieczona przez żandarmerię.

Islamscy terroryści byli niewiarygodnie okrutni. Jeden z zabitych policjantów - wcześniej postrzelony - błagał morderców o darowanie życia. Pytał: "Chcecie mnie zabić?". Odpowiedziano mu "OK" i zabito go strzałem w głowę. Co ciekawe, zamordowany funkcjonariusz to 42-letni Ahmed Merabet, prawdopodobnie muzułmanin.
Bracia Kouachi uzbrojeni byli w karabiny kałasznikow. Mourad czekał na nich w aucie.
Ale te trzy osoby nie działały same. Do aresztu w związku z atakiem na "Charlie Hebdo" trafiło już siedem osób: dwie z nich zatrzymano w Charleville-Mezieres, cztery w Reims, a jedna w Genevilliers.
Tymczasem dziś rano doszło do strzelaniny w Montrouge - na południowych przedmieściach Paryża. W incydencie ucierpiało dwoje policjantów (funkcjonariuszka policji zmarła w szpitalu, jej kolega jest w bardzo ciężkim stanie). Nie wiadomo, czy strzelanina miała związek z wczorajszą masakrą dokonaną przez islamistów. Według świadków napastnik był uzbrojony w karabin maszynowy oraz pistolet i miał kamizelkę kuloodporną.
Aktualizacja:
W akcji poszukiwania terrorystów bierze udział 90. tys. funkcjonariuszy. Bracia Kouachi podobno uciekli do lasu Longpont – powierzchnia lasu Longpont jest większa niż powierzchnia Paryża.
Poszukiwanych braci widziano we wsi Corcy.
W północno-wschodnim regionie Francji wprowadzony został alert antyterrorystyczny.
Żandarmeria wojskowa przeszukuje wieś Corcy. Mieli być tam widziani poszukiwani mężczyźni. Komandosi są również w pobliskiej gminie Longpont.
Komandosi przeszukują dom po domu w Crepy-en-Valois, gdzie mają znajdować się terroryści. Oprócz dwóch elitarnych jednostek w miejscowości znajdują się setki policjantów. Nad miastem krążą policyjne śmigłowce. Dwaj napastnicy wcześniej okradli stację benzynową. Samochód porzucili w lesie.
Jeden z zamordowanych dziennikarzy "Charlie Hebdo" Stephane Charbonnier był na liście Al Kaidy. Slate.com podaje, że mężczyzna był poszukiwany żywy lub martwy za zbrodnie przeciwko islamowi.
Potwierdziły się również informacje, że postrzelony i dobity na ulicy przez terrorystów policjant był muzułmaninem.