Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Polski strajk może sparaliżować ruch lotniczy w Europie. Czy skarb państwa dąży do sprzedaży LOT?

Istnieje duże ryzyko, że 7 maja na warszawskim Lotnisku Chopina dojdzie do paraliżu komunikacyjnego, który odbije się na ruchu lotniczym w całej Europie - informuje „Gazeta Polska”.

Istnieje duże ryzyko, że 7 maja na warszawskim Lotnisku Chopina dojdzie do paraliżu komunikacyjnego, który odbije się na ruchu lotniczym w całej Europie - informuje „Gazeta Polska”. W związku z planowaną restrukturyzacją w Państwowym Przedsiębiorstwie „Porty Lotnicze”, czyli firmie obsługującej ten port lotniczy, związki zawodowe planują bowiem strajk.

Przedstawiciele Rady Pracowniczej i związków zawodowych PPL uzasadniają strajk m.in. niepodejmowaniem rozmów ze związkami zawodowymi, mimo kierowanych wezwań w tej sprawie, i planowanymi zwolnieniami 500–600 osób. Podkreślają przy tym, że pomysł zwolnień padł bez wcześniejszego przeglądu stanowisk i stwierdzenia skali ewentualnego przerostu zatrudnienia.

Obecnie w PPL trwa referendum w sprawie strajku. Jeśli do protestu faktycznie dojdzie, konsekwencje mogą być fatalne. – Odbije się to na ruchu lotniczym w całej Europie – mówił poseł PiS Krzysztof Tchórzewski na zwołanym na wniosek PiS posiedzeniu sejmowej Komisji Infrastruktury, poświęconym sytuacji w PPL. Odbyło się ono 23 kwietnia 2014 r.

Nowy dyrektor zmienia reguły gry

Jak doszło do zaognienia sytuacji? Jak tłumaczył na posiedzeniu komisji poseł Tchórzewski, na początku roku nastąpiła zmiana na stanowisku naczelnego dyrektora PPL – Michała Marca zastąpił Michał Kaczmarzyk. Pod koniec lutego nowy dyrektor przesłał do Rady Pracowniczej PPL wniosek o zawieszenie części przepisów Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy (ZUZP), czyli dokumentu regulującego zasady zatrudnienia i organizacji pracy w PPL. Proponowane zmiany są niekorzystne dla pracowników. Dotyczyć miałyby m.in. zawieszenia 36-miesięcznych odpraw, które dokument ten gwarantował pracownikom z minimum 10-letnim stażem pracy (dla tych z krótszym stażem odpowiednio mniejsze).

Na początku marca dyrektor wystąpił do Rady Pracowniczej z wnioskiem o zaopiniowanie zmian. Rada poprosiła o ich uzasadnienie oraz określenie skutków finansowych. Przekazane Radzie informacje miały świadczyć o trudnej sytuacji finansowej PPL i wręcz zagrożeniu stabilności finansowej portu.

Jednak, jak stwierdza Krzysztof Tchórzewski, jest to o tyle dziwne, że na poprzednim posiedzeniu komisji władze PPL informowały, że firma ma… dobrą sytuację finansową. Poprzedni naczelny dyrektor informował, że wynik finansowy za rok 2013 oscyluje na poziomie 62 mln zł. – Bezpośrednio po objęciu funkcji dyrektor Kaczmarzyk także podał takie dane. W tej postaci zostało też złożone roczne sprawozdanie finansowe do urzędu skarbowego. Tymczasem nagle dyrektor Kaczmarzyk informuje Radę Pracowniczą i związki zawodowe o stracie PPL na poziomie 192 mln zł. Powołując się na te dane, Kaczmarzyk podjął decyzję o wypowiedzeniu ZUZP. Program ten wiąże się z pozbawieniem pracy 500–600 osób z 2200 zatrudnionych – mówi poseł PiS.

– W części operacyjnej (lotnisko, czyli terminal i płyta) pracuje 1300–1400 osób. Pozostali zatrudnieni – ponad 800 pracowników – mają etaty czysto administracyjne. Te proporcje trudno porównać z jakimkolwiek innym lotniskiem, również w Polsce – tłumaczył obecny na posiedzeniu komisji dyrektor PPL. I dodał, że ostatnie sukcesy lotniska były wynikiem zbiegu okoliczności – port lotniczy w Modlinie był zamknięty i lotnisko Chopina obsługiwało loty linii Ryanair. Ale taka sytuacja nie powtórzy się prędko. – Stąd decyzja o renegocjacji ZUZP, która skończyła się jego wypowiedzeniem. Ten układ zbiorowy nie pasuje do dzisiejszych realiów. Powoduje brak jakichkolwiek możliwości restrukturyzacyjnych, jeśli chodzi o elastyczne zarządzanie kadrą czy personelem stwierdził dyrektor. Tłumaczył także, dlaczego musiał zawiązać kilkusetmilionowe rezerwy.

Związkowcy: rezerwy robione bezpodstawnie

Zupełnie inaczej podchodzą do sprawy związkowcy. Krzysztof Aniszewski, wiceprzewodniczący Solidarności ’80 w PPL, stwierdza, że już na samym początku dyrektor nie dążył do porozumienia. – Właściwie od razu dał nam do zrozumienia, że jeśli nie zaakceptujemy zawieszenia 30 punktów ZUZP, to nam ten dokument wymówi. To brzmiało jak ultimatum – zaznacza. – Na komisji infrastruktury nie udało nam się dowiedzieć, na kiedy planuje się rozwiązanie tworzonych rezerw i dlaczego są one tak wysokie. Z mojej wiedzy wynika, że pierwszy proces, który być może zakończy się koniecznością wniesienia opłat przez PPL, odbędzie w grudniu 2014 r. Dlatego uważam, że tworzenie aż tak dużych rezerw jest bezpodstawne – stwierdza.

Także poseł Tchórzewski mówi, że wspomniane rezerwy, zgodnie z przepisami finansowymi, PPL mogło rozłożyć na kilka lat, pozostawiając wynik finansowy za 2014 r. jako dodatni, bez szkody dla przyszłości przedsiębiorstwa. Działanie dyrektora określił jako prawdopodobnie zamierzone w celu uzyskania argumentów dla wypowiedzenia ZUZP. W imieniu wnioskodawców zobowiązał obecnego na posiedzeniu ministra Zbigniewa Rynasiewicza do doprowadzenia do ugody między stroną pracowniczą a dyrektorem.

„Gazeta Polska” postanowiła zapytać rzecznika PPL o termin rozwiązania rezerw. „Trudno jednoznacznie określić, kiedy poszczególne rezerwy zostaną wykorzystane i w jakiej wysokości, zależy to bowiem od potencjalnych wypłat, których termin i wartość uzależnione są od poszczególnych porozumień/ugód podpisywanych przez PPL z Wnioskodawcami oraz wyroków sądowych” – odpisał „Gazecie Polskiej” Przemysław Przybylski. „Pierwsze wypłaty, realizowane głównie na podstawie porozumień, miały już miejsce. Sprawy w postępowaniu sądowym mogą potrwać jeszcze kilka lat” – dodał.

Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane