Od wielu miesięcy media w Polsce spekulują na temat tego, kto zostanie kandydatem PiS na premiera, jeśli chodzi o wybory parlamentarne w 2027 roku. Choć na tapecie jest kilka nazwisk, oficjalne ustalenia jeszcze nie wybrzmiały publicznie.
- Musimy mieć w krótkim czasie, i to wam obiecuję, dobrego kandydata na premiera, młodego człowieka - mówił jeszcze w styczniu prezes PiS Jarosław Kaczyński. Szef największej partii opozycyjnej wskazał, że taka osoba powinna być "przed pięćdziesiątką" i pchać partię do przodu.
"Kwestia tygodni"
W wywiadzie dla Radia Maryja, prezes PiS przyznał, iż kwestia przyszłego kandydata partii na premiera jest powodem sporu wewnątrz jego ugrupowania.
Wskazał jednak, że osoba, która zostanie przedstawiona jako ewentualny przyszły szef rządu - "musi być kandydatem, który pozwoli wygrać wybory, który będzie taką lokomotywą wyborczą. To musi być człowiek dobrze przygotowany".
Zdradził również, że... ma już swojego kandydata. "Nie ukrywam, że w głowie już go [wyboru - red. dop.] dokonałem. Chcę go oczywiście przedstawić na jakimś dużym partyjnym gromadzeniu".
Zanim jednak kandydata PiS na premiera pozna opinia publiczna, z decyzją prezesa partii zapoznani zostaną członkowie komitetu politycznego ugrupowania. Co do konkretnego terminu wskazał na "tygodnie".
Sądzę, że to jest termin nieodległy, ale musimy go liczyć w tygodniach. To już tylko parę tygodni. Sądzę, że w marcu ta sprawa będzie już zupełnie jasna
– mówił Jarosław Kaczyński.