Rozmowa z Czesławem Kiszczakiem została wyemitowana wczoraj wieczorem na antenie TVN24. Już pierwsze pytanie dziennikarza sugeruje, w jakiej konwencji utrzymany będzie cały materiał.
- Te sądowe sprawy to się kończą powoli? - pyta dziennikarz.
- Kończą – odpowiada Kiszczak.
Ale jak się "te sprawy" kończą? – winni przez lata nie ponieśli żadnej kary, a wyroki dotąd nie zapadły. W ten właśnie sposób „kończą się” sądowe procesy komunistycznych zbrodniarzy i decydentów.
W dalszej części programu Czesław Kiszczak bez skrępowania chodzi przed kamerami w samych kąpielówkach i opowiada o tym, jak bardzo jest schorowany. Dziennikarza zapewnia nawet, że już nigdy nie będzie z nim lepiej, co pozwala przypuszczać, że teraz zamiast adwokatów, Kiszczak będzie regularnie wysyłał do sądu lekarzy.
- Fizycznie czuje się jeszcze dobrze, psychicznie kiepsko. Niestety u mnie już nie będzie lepiej, będzie tylko z każdym dniem gorzej – tłumaczy Kiszczak.
Pomimo tych zapewnień, gdy rozmowa schodzi na temat komunistycznych zbrodni Kiszczak wyraźnie się ożywia i przekonuje nawet, że uratowano wówczas naród „przed ogromną klęską”. Odnosząc się do morderstw, których dokonywali jego podwładni Kiszczak niewzruszony stwierdził, że „śmierć jest śmierć” porównując ofiary stanu wojennego z ofiarami wypadków drogowych.
- Winni ponieśli karę. Każdego dnia, ile osób ginie w wypadkach samochodowych? Też giną ludzie. Śmierć jest śmierć – oświadczył Kiszczak.
W materiale wypowiada się też Maria Kiszczakowa, żona Czesława Kiszczaka, która wychwalając swojego męża szokuje stwierdzeniem „powinna być świadomość narodu, że to jest bohater Polski”.