Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kolejny pseudoautorytet: hipoteza zamachu to info-rozrywka

Oficjalnie ogłoszone przyczyny katastrofy smoleńskiej to prozaiczne, suche dane. Bardziej sensacyjne wersje lepiej się sprzedają, zwłaszcza gdy emocje są silne i trudno weryfikować wszystkie dane - powiedział w rozmowie z PAP socjolog i medioznawca,

Autor:

Oficjalnie ogłoszone przyczyny katastrofy smoleńskiej to prozaiczne, suche dane. Bardziej sensacyjne wersje lepiej się sprzedają, zwłaszcza gdy emocje są silne i trudno weryfikować wszystkie dane - powiedział w rozmowie z PAP socjolog i medioznawca, prof. Tomasz Goban-Klas z UJ. "Autorytet" ten prawie ćwierć wieku był członkiem PZPR ( 1967 - 1990 ) oraz - jak wynika z zachowanych w IPN dokumentach - był zarejestrowany jako tajny współpracownik wywiadu PRL.

- Ludzie widzieli obrazy rozbitego samolotu z flagą, przywodzące skojarzenie, jakby to Polska się rozbiła, rzesze opłakujących, trumny, a przede wszystkim krzyże, kwiaty i znicze. To były zaduszki narodowe, przesunięte na kwiecień. Myślę, że to był rekord świata w intensywności zbiorowego, zmediatyzowanego żalu - ocenia dziś reakcje Polaków na katastrofę smoleńską Goban-Klas.

- Późniejszych reakcji społeczeństwa doszukiwałbym się właśnie w tym pierwszym uczuciu niedowierzania. Zdumienie, że coś takiego się mogło stać z takim samolotem i z takimi ludźmi - to jest chyba źródło tej zakorzenionej irracjonalności. Pierwszą myślą było, że im to nie powinno się zdarzyć. Gdyby to był zwykły samolot albo wypadek na mniejszą skalę, to łatwiej byłoby to wytłumaczyć jako katastrofę, czyli zdarzenie o charakterze losowym - mówi socjolog.

Według Gobana-Klasa alternatywne przekazy (wśród nich teorie spiskowe, miejskie legendy i różne hipotezy niepoparte dowodami) przekazywane są w sposób właściwy dla popkultury, łatwiejszy i bardziej zgodny z temperaturą emocji niż suchy, oficjalny strumień informacji, więc zyskują większy posłuch. - Ja to ujmuję w kategoriach info-rozrywki. Niby to jest informacja, ale ona musi być jak doku-drama, fabularyzowana i pełna emocji - tłumaczy medioznawca.

Przypominamy więc depeszę Polskiej Agencji Prasowej, którą trudno posądzić o szerzenie teorii spiskowych, z 2005 r.:
Pierwszy świadek, były funkcjonariusz wywiadu, zeznawał za zamkniętymi drzwiami Sądu Lustracyjnego na procesie Tomasza Gobana-Klasa, b. wiceministra edukacji i b. członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rzecznik Interesu Publicznego podejrzewa Gobana-Klasa o "kłamstwo lustracyjne"
Jedyne, co oficjalnie wiadomo o tym przesłuchaniu, bo powiedział o tym sąd w jawnej części rozprawy, to to, że świadek zeznał, iż wywiad PRL interesowały nie tylko informacje tajne z zagranicy, ale także te powszechnie dostępne. 
To oświadczenie ma znaczenie dla linii obrony lustrowanego, który twierdzi, że między nim a organami bezpieczeństwa PRL była współpraca pozorna. Lustrowany utrzymuje, że dostarczał wywiadowi tylko informacje powszechnie dostępne na Zachodzie, nie zaś tajne i to - według Gobana-Klasa - pozwoliło mu napisać w oświadczeniu lustracyjnym, że nie był współpracownikiem służb specjalnych PRL. [...] W aktach sprawy lustracyjnej są dwa sprawozdania napisane odręcznie przez lustrowanego (co sam przyznał mówiąc, że podawał w nich informacje nieistotne i powszechnie dostępne), a także kilka innych opracowań napisanych na maszynie.
W listopadzie 2005 r. Sąd Lustracyjny umorzył proces Tomasza Gobana-Klasa. Sąd uznał, że w chwili, gdy składał on oświadczenie lustracyjne, wywiad jako taki nie podlegał lustracji.


W latach 1967-1990 Goban-Klas był członkiem partii komunistycznej. W 1986 r. został przez totalitarny reżim odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Autor:

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane