Dzisiaj podczas posiedzenia komisji rozmawiano o śledztwie warszawskiej prokuratury ws. korzystania z telefonu prezydenta po katastrofie smoleńskiej. Niestety, nikt z przedstawicieli Prokuratury Generalnej i resortu sprawiedliwości nie uznał za stosowne, aby pofatygować się na spotkanie z posłami.
Seremet wysłał jedynie pismo.
"Konieczne będzie zwrócenie się do strony rosyjskiej o udzielenie informacji dotyczących osób dysponujących tym telefonem od momentu jego zabezpieczenia do czasu przekazania stronie polskiej, a następnie przesłuchanie ich w drodze pomocy prawnej" - napisał Seremet w swym piśmie.
Nieobecność przedstawicieli Prokuratury Generalnej i Ministerstwa Sprawiedliwości wywołała protesty posłów Prawa i Sprawiedliwości. Prowadzący obrady wiceprzewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz (PiS) zdecydował o przerwaniu posiedzenia do czasu, aż pojawią się na nim osoby, które powinny się stawić.
Postępowanie dotyczące połączeń z telefonu prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 r. po katastrofie w Smoleńsku podjęła w połowie maja Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Ma ona wyjaśnić, kto mógł użyć tego telefonu. Informacje o manipulacjach przy telefonie Lecha Kaczyńskiego 10 i 11 kwietnia 2010 r. w Rosji i odsłuchiwaniu poczty głosowej pojawiły się w mediach na początku maja. O sprawie obszernie informowała również „Gazeta Polska Codziennie”.

