Zieloni pochylili się nad muzułmanami w Niemczech kolejny raz po tym, gdy okazało się, że co drugi Niemiec zgadza się z "antymuzułmańskimi wypowiedziami". Dla Lamyi Kaddor, rzecznik Zielonych ds. polityki wewnętrznej, oraz współautorów wniosku złożonego z końcem lutego w Bundestagu, cel polityczny jest znacznie bardziej dalekosiężny niż tylko zwalczanie dyskryminacji muzułmanów. Zieloni chcą bowiem "prawdziwego uczestnictwa" mniejszości muzułmańskiej w życiu społecznym. Swoje pomysły przedstawili w liczącym aż 24 punkty dokumencie pt. "Promowanie różnorodnego życia muzułmańskiego w Niemczech", w którym wzywają władze federalne do podjęcia konkretnych działań.
"Islamofobia" i "rasizm antymuzułmański"
W projekcie Zielonych Bundestag miałby wezwać rząd federalny do zlecenia zaktualizowanego badania pt. „Życie muzułmanów w Niemczech” w ramach Niemieckiej Konferencji Islamskiej oraz "do promowania dalszych badań naukowych, w tym na temat islamofobii i rasizmu antymuzułmańskiego".
Oba te terminy - islamofobia i rasizm antymuzułmański - wielokrotnie zresztą pojawiają się we wniosku złożonym w Bundestagu. Zielona lewica domaga się m.in. pilnego wdrożenia zaleceń dotyczących działań zawartych w raporcie „Niezależnej Grupy Ekspertów ds. Islamofobii” i przedstawienie w tym celu federalno-krajowego planu działania. W wymiarze praktycznym idzie to jeszcze dalej: muzułmanie mieliby być grupą objętą specjalnym traktowaniem "na rynku pracy i mieszkaniowym", co ukryte jest za sformułowaniem "przeciwko dyskryminacji". W tym celu Zieloni domagają się zreformowania ustawy o równym traktowaniu tak, "aby umożliwić stowarzyszeniom antydyskryminacyjnym wnoszenie pozwów zbiorowych, wydłużyć terminy składania roszczeń i uprościć ciężar dowodu".
Zieloni twierdzą też, że muzułmanom należy się ujednolicenie wsparcia socjalnego w landach. Nadto konieczne jest "prowadzenie dialogu z krajami związkowymi, gminami, stronami układów zbiorowych i pracodawcami publicznymi w celu zapewnienia stworzenia przepisów dla pracowników muzułmańskich, które prawnie gwarantują czas wolny lub elastyczne godziny pracy w święta islamskie".
W oczach Zielonych należy "wdrażać, rewidować i dalej rozwijać Narodowy Plan Działań Przeciwko Rasizmowi", aby pojąć zakres instytucjonalnych i strukturalnych wymiarów rasizmu oraz "wyraźne zidentyfikować rasizm antymuzułmańskiego jako formę rasizmu".
Aby uczynić życie muzułmanów bardziej widocznym jako część państwa, a tym samym zwiększyć zaufanie społeczności muzułmańskiej do instytucji państwowych
– czytamy we wniosku Zielonych.
Niemiecka Konferencja Islamska wcześniej w tym roku opublikowała raport mówiący o tym, że muzułmanie przebywający w więzieniach, w armii i w szpitalach odcięci są od posługi duchowej, co w ocenie NKI jest "niezwykle aktualnym tematem". Zieloni wyszli naprzeciw również tym zmartwieniom, umieszczając na swojej 24-punktowej liście postulat "strukturalnego zakotwiczenia muzułmańskiego kapelanatu wojskowego w Bundeswehrze i wdrożenia go w całym kraju" oraz domagając się wydzielania dla muzułmanów fragmentów cmentarzy komunalnych.
Wspomniany wcześniej monitoring ze strony "społeczeństwa obywatelskiego" może jednak okazać się niewystarczający, gdy idzie o ochronę meczetów oraz "szkoleń pracowników firm ochroniarskich w zakresie islamofobii". Tu znów trzeba będzie sięgnąć do kieszeni podatników, gdyż bez tego "zapewnienie odpowiedniego finansowania odpowiednich środków ochrony" nie będzie możliwe.
Zieloni chcą islamu "postępowego" i "obywatelskiego"
Lewicowe ugrupowanie mocno promuje zresztą Niemiecką Konferencję Islamską i w przedstawionym przez siebie dokumencie domaga się modernizacji tego gremium, zwiększenia jego wpływów oraz "zapewnienia mu wystarczającego i długoterminowego finansowania".
Zieloni nie do końca są jednak zadowoleni z faktu, że ton w debacie o islamie w Niemczech narzucają głównie "duże, głównie konserwatywne, stowarzyszenia muzułmańskie". O wiele chętniej widzieliby tam "postępowe wspólnoty muzułmańskie" i "organizacje społeczeństwa obywatelskiego".
Zachętą do angażowania niemieckich wyznawców islamu do uczestnictwa w "organizacjach społeczeństwa obywatelskiego muzułmanów" miałoby być "zmniejszenie barier strukturalnych, utrudniających ubieganie się o fundusze i ich otrzymywanie".
Pieniądze dla organizacji muzułmańskim w ogóle wydają się być kluczem do planu Zielonych, którzy chcą "silniejszego i długoterminowego" wsparcia finansowego dla "ogólnokrajowych organizacji społeczeństwa obywatelskiego muzułmanów" oraz zapewnienia "ukierunkowanego wsparcia dla muzułmańskich stowarzyszeń krajowych" i ich "projektów". Pieniądze miałyby również popłynąć szerokim strumieniem w kierunku "społeczności, które działają w obszarze zapobiegania islamizmowi – zwłaszcza w sferze cyfrowej".
Dość odważnym kulturowo pomysłem ze strony Zielonych wydaje się również postulat kompleksowego promowanie stowarzyszeń kobiet muzułmańskich w społeczeństwie obywatelskim, "w szczególności ośrodków doradztwa i schronisk dla kobiet".
Zieloni liczą też na odzyskanie kontroli nad edukacją religijną muzułmanów. W tym celu wzywają Bundestag do "promowania projektów społeczeństwa obywatelskiego na rzecz edukacji muzułmańskiej". Zielona lewica liczy na to, że w ten sposób uda się przekazywać i wzmacniać "wartości demokratyczne, równość, różnorodność religijną i przeciwdziałanie dyskryminacji". Służyć temu ma postulowana przez nich edukacja religijna w języku niemieckim i "utworzenie specjalnej instytucji szkoleniowej dla postępowych imamów".
Zachętą dla pójścia w działalność "organizacji społeczeństwa obywatelskiego" miałoby być również "doceniania zaangażowania" poprzez "ceremonię wręczenia nagród w ramach Niemieckiej Konferencji Islamskiej".
Kierunek zaproponowany przez niemieckich Zielonych to polityka skrajnie przeciwstawna do kroków, jakie podjęła w przeciągu minionego roku Francja. Ujawniony wiosną 2025 raport dotyczący infiltracji francuskiego społeczeństwa przez Bractwo Muzułmańskie za pośrednictwem organizacji społecznych i fundacji sprowokował francuskie władze do pochylenia się nad problemem. Francuski parlament podjął nawet próbę ostrzeżenia Komisji Europejskiej, jednak na razie alerty te przeszły bez większego echa.