Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Zaskakujący głos z koalicji 13 grudnia. "Nie zgadzam się z Sakiewiczem, ale to może spotkać każdego"

- Zanim powiecie „ale to Sakiewicz”: to może spotkać każdego i każdą z Was. W państwie prawa nie możemy sobie wybierać różnych standardów traktowania przez organy ścigania w zależności od tego, czy kogoś lubimy czy nie, czy się z nim zgadzamy czy nie. Ja się nie zgadzam z Sakiewiczem w 90% przypadków. Ale to nie ma znaczenia - napisała w mediach społecznościowych polityk rządzącej koalicji, szefowa klubu Lewicy, Anna Maria Żukowska.

W ostatnich dniach doszło do serii policyjnych interwencji i dziwnych prowokacji wymierzonych w środowisko związane z Telewizją Republika. Najgłośniejszym echem odbiło się piątkowe siłowe wejście funkcjonariuszy do mieszkania redaktora naczelnego stacji, Tomasza Sakiewicza, i zakucie w kajdanki jego asystentki.

Skandaliczna interwencja odbiła się głośnym echem w świecie mediów i polityki. Z wielu stron napływały głosy solidarności z Tomaszem Sakiewiczem i mediami Strefy Wolnego Słowa. Obóz rządzący w tym czasie starał się bagatelizować i ośmieszać sprawę, tworząc jednocześnie różnego rodzaju insynuacje.

Przykładem tego może być chociażby wpis duchownego Kazimierza Sowy, znanego z zapowiedzi "zniszczenia Gazety Polskiej".

Z drugiej strony - pojawił się wpis Anny Marii Żukowskiej, przewodniczącej klubu parlamentarnego Lewicy, przestrzegający przez bezprawiem.

- Zanim powiecie „ale to Sakiewicz”: to może spotkać każdego i każdą z Was. W państwie prawa nie możemy sobie wybierać różnych standardów traktowania przez organy ścigania w zależności od tego, czy kogoś lubimy czy nie, czy się z nim zgadzamy czy nie. Ja się nie zgadzam z Sakiewiczem w 90% przypadków. Ale to nie ma znaczenia

- napisała Żukowska.

- Policja nie miała nakazu, wiedziała, że w Warszawie dokonywane są fałszywe zawiadomienia PS. W jakim też celu ujawniła nazwę ulicy i dokładne współrzędne interwencji? - dodała.

Chodzi o nocny wpis Komendy Stołecznej Policji, która pokazała dokumenty dotyczące zgłoszenia.

W kolejnym wpisie, Żukowska stwierdziła, że "nie było zagrożenia życia, tylko podejrzenie takowego".

"Droga policjo, jak wjeżdżasz komuś na chatę bez nakazu, to może raczej przewiduj, że ten ktoś będzie zdenerwowany"

- wskazała.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polityka