Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Kierwiński do dymisji po nalocie na dom Sakiewicza? Janusz Cieszyński mówi o kompromitacji szefa MSWiA

- Tak po prostu być nie może, że w demokratycznym kraju wchodzi policja do mieszkania, czy biura redaktora naczelnego, prezesa jednej z wiodących stacji telewizyjnych i mówi się o tym tak, jakby ktoś zawołał po prostu do zwykłej domowej awantury, po czym się okazuje, że w środku nic złego się nie działo - stwierdził były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński, odnosząc się do wtargnięcia przez policję do domu szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza. Zaznaczył, że poprzedni rząd przygotował specjalne procedury na wypadek

W piątek do domu prezesa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza wtargnęli policjanci. Mundurowi nie wylegitymowali się i skuli w kajdanki żądającą tego kobietę, a następnie bez nakazu dokonali przeszukania mieszkania. Interwencja w lokalu dotyczyła zgłoszenia o próbie samobójczej dziecka. Był to jeden z około 30 incydentów, związanych z fałszywymi zgłoszeniami, którymi ofiarami są dziennikarze i pracownicy stacji.

Akcję w domu Sakiewicza komentował w w sobotę na antenie RMF FM były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński. - Mi się przypominają straszne sceny z poprzednich rządów Donalda Tuska, kiedy wyrywano laptopa naczelnemu "Wprost" Sylwestrowi Latkowskiemu. Absolutnie niedopuszczalna sytuacja - ocenił.

"Tłumaczenia pana [Marcina] Kierwińskiego są kompletnie niewiarygodne. Tak po prostu być nie może, że w demokratycznym kraju wchodzi policja do mieszkania, czy biura redaktora naczelnego, prezesa jednej z wiodących stacji telewizyjnych i mówi się o tym tak, jakby ktoś zawołał po prostu do zwykłej domowej awantury, po czym się okazuje, że w środku nic złego się nie działo"

– powiedział.

Jak przekazał, jako pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa miał "dokładnie takie same sytuacje", gdzie ludzie podszywali się pod cudze telefony. - Powiedzmy, widział pan na ekranie swojego telefonu, że dzwoni Janusz Cieszyński, tam się odzywał głos i ktoś mówił, że - na przykład - pozbawi pana życia. To też była plaga. Ofiarą tego padali politycy zarówno ówczesnej opozycji, jak i rządu - powiedział.

"Przygotowaliśmy specjalne procedury, [które były uruchamiane] kiedy wiedzieliśmy, że coś takiego dotyka osoby, która jest z różnych powodów ważna, a jeżeli ktoś jest prezesem jednej z wiodących stacji, to jest ważną osobą - czy to się komuś podoba czy nie"

– przekazał.

Zaznaczył, że reakcja Sakiewicza, który powiedział, że jest "pod ostrzałem służb specjalnych", nie jest przesadą. - Ktoś wszedł do jego domowego biura i skuł jego asystentkę. No to chyba nie przesadza. Chyba przesadzili ci, którzy tę panią skuli kajdankami - podkreślił.

Zdaniem Cieszyńskiego powinno dojść do dymisji szefa MSWiA. - Ona dawno powinna być i w ogóle ten człowiek po, jak się skompromitował na tym słynnym Dniu Strażaka, nigdy nie powinien być przywrócony do pracy w MSWiA - stwierdził.

 

Źródło: niezalezna.pl, RMF FM

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polityka