Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Tylko specjalna komisja może wyjaśnić aferę szpitalną KO. Posłowie PiS przygotowują ustawę

Prokuratura najpierw ustala, czy wiarygodne są źródła informacji sygnalisty dr. Jędrzejewskiego. Pełnomocnik Dawida Kacprzyka, lekarza od pokoiku VIP, już próbuje udowadniać, że mógł on pracować setki godzin zupełnie prawidłowo. Odpowiedzialności nie zamierzają ponosić nadzorujący szpital Rafał Trzaskowski, Marcin Kierwiński i Renata Kaznowska, prominentni działacze KO. – Moim zdaniem bez komisji powołanej przez Sejm nie uda się tego wyjaśnić. Zbyt wielu osobom zależy na tym, aby tego nie dało się wyjaśnić – mówi Janusz Cieszyński. – To musi być komisja ekspercka, bez polityków, by mająca w Sejmie większość koalicji nie miała na nią wpływu. Złodzieje nie mogą kontrolować złodziei – mówi Marcin Warchoł. Posłowie PiS w najbliższych dniach złożą projekt ustawy powołującej taką komisję.

Wczoraj po raz drugi prokuratura przesłuchiwała dr. Jędrzejewskiego, sygnalistę, który ujawnił aferę w Szpitalu Południowym. Tym razem lekarz przyszedł na przesłuchanie z pełnomocnikiem (za pierwszym razem odmówił zeznań, ponieważ przesłuchanie odbywało się bez jego prawnika).

Prokuratura chce ustalić, czy źródła informacji sygnalisty są wiarygodne. Tymczasem poseł PiS Janusz Cieszyński niezależnie od prokuratury zebrał informacje potwierdzające istnienie układu pozwalającego lekarzowi bez specjalizacji zarobić 1,6 mln zł i zorganizować szybką ścieżkę badań przez SOR dla polityków KO.

Nawet by nie wstał z łóżka

Jak informowaliśmy w „Codziennej”, funkcja, którą pełnił Kacprzyk, czyli koordynatora SOR, jest funkcją nieformalną (w Szpitalu Bródnowskim był zastępcą koordynatora). – To jest wymyślona funkcja po to, by złodziej Kacprzyk mógł kraść pieniądze – mówi Janusz Cieszyński. Z odpowiedzi na pytania, które wysłał do szpitali w całej Polsce, wynika, że takowej funkcji gdzie indziej po prostu nie ma. Nie ma także takich zarobków, jakie otrzymywał Kacprzyk. – Prawnik Kacprzyka przekonuje, że 28-latek nie leczył, a jedynie koordynował i organizował pracę na SOR. Tymczasem w Szpitalu Wojskowym w Ełku za taką pracę kierownikowi SOR płaci się... 6 tys. zł miesięcznie. No cóż, pan Kacprzyk za tyle to chyba z łóżka by nie wstał – mówi Cieszyński. Pełnomocnik Kacprzyka, mec. Jacek Dubois, twierdząc, że Kacprzyk nie leczył, a koordynował, starał się wykazać, iż praca po około 11 godzin dziennie przez cały rok jest „z punktu widzenia fizycznego możliwa”. W ten sposób odniósł się do pytań o niemal 4 tys. godzin wykazanych przez Kacprzyka w Warszawskim Szpitalu Południowym oraz około 1,6 mln zł wynagrodzenia, które miał otrzymać w 2025 r.

Te tłumaczenia pełnomocnika Kacprzyka, badanie wiarygodności sygnalisty, ataki na niego – od Rafała Trzaskowskiego, przez Romana Giertycha, po Bartosza Arłukowicza – mają na celu, zdaniem Cieszyńskiego, rozmyć aferę.

– Moim zdaniem Donald Tusk działa tak, jak działał kiedyś w trakcie afery hazardowej, tzn. pozwala się tłumaczyć, wysyła tych swoich bojców, Romana Giertycha, Bartosza Arłukowicza. Liczy na to, że się uda to zakrzyczeć, że uda się zaszczuć sygnalistę, pana doktora Jędrzejewskiego. Jeśli się nie uda, to Donald Tusk nie słynie w polskiej polityce z jakichś wielkich uczuć czy takiego współczucia wobec osób, którym nie idzie w polityce, więc myślę, że te głowy, jeżeli się tego nie uda naprawić, jeżeli się tego nie uda im zamieść pod dywan, to polecą

– mówi Cieszyński, ale by dojść do prawdy o tej aferze, konieczna jest ścieżka parlamentarna. – Bez komisji powołanej przez Sejm nie uda się tego wyjaśnić. Zbyt wielu osobom zależy na tym, aby tego nie dało się wyjaśnić – mówi Janusz Cieszyński.

Komisja bez polityków

– To musi być komisja ekspercka, bez polityków, złożona z prawników i ekspertów ochrony zdrowia. Nie może to więc być klasyczna komisja śledcza, ponieważ mająca większość koalicja, w tym KO, sprawdzałaby sama siebie, a złodziej nie może sprawdzać złodzieja. Komisja będzie miała za zadanie sprawdzić, jak w Warszawie i szpitalach na jej terenie kształtowały się jakość i dostępność świadczeń (z porównaniem oczekiwania zwykłego obywatela i działaczy KO), organizację pracy placówek, by ustalić, czy np. lekarz (lekarze) pracował jednocześnie w kilku miejscach, sprawdzić przestrzeganie praw pacjenta i reakcji na sytuacje kryzysowe, jak wygląda nadzór nad placówkami medycznymi, wreszcie jakie są problemy kadrowe. A także czy nie ma dyskryminacji wobec tych, którzy starają się zgłaszać nieprawidłowości

– wylicza Marcin Warchoł, poseł PiS, były wiceminister sprawiedliwości.

[polecam:https://blaskonline.pl/z-ponad-tysiaca-opinii-zostalo-12-ktos-masowo-czysci-google-ze-sladow-po-szpitalu-poludniowym/]

Warchoł podkreśla, że choć komisja nie będzie klasyczną komisją śledczą, musi mieć odpowiednie kompetencje.

– Dotyczy to np. możliwości bezpośredniego pozyskiwania dokumentów z pominięciem prokuratury, wnioskowania do prokuratury o zabezpieczenie dowodów, bo przecież do dziś kilka dowodów nie zostało moim zdaniem celowo zabezpieczonych (jak np. laptopy, telefony), przesłuchiwania i powoływania świadków czy występowania do policji i ABW o dane, np. dane lokalizacyjne

– mówi Warchoł. Polityk PiS podkreśla, że powołanie takiej komisji wymaga specjalnej ustawy. – To nie musi być bardzo obszerna ustawa i na dobrą sprawę jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu można by ją uchwalić. Wymaga to woli ze strony większości w Sejmie i to będzie test, na ile ta większość chce wyjaśnienia tej afery – mówi Warchoł.

Wczoraj w TV Republika szef klubu parlamentarnego PiS zapowiedział, że w tym tygodniu PiS przedstawi projekt ustawy o powołaniu takiej komisji odpowiedzialności publicznej. Zdaniem Błaszczaka tylko powołanie komisji może odkryć prawdę o tej aferze.

– To Donald Tusk stoi na czele tego systemu, tego układu, tych sitw. Oni są połączeni, zlinkowani. Premier Tusk za to odpowiada i w związku z tym przybrał postawę, że nie będzie wyjaśniał

– mówił Błaszczak. Podobnie nie ma co liczyć jego zdaniem na prokuraturę.

– Chociaż mówi, że będą wyjaśnienia, to nikt rozsądny nie bierze tego poważnie. – Prokuratura z Żurkiem na czele ma to wyjaśniać? Kiedyś na taśmach powiedział o tym poseł Neumann. To jest właśnie doktryna Neumanna – mówił w Republice Błaszczak.

Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka