Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Internet niemal jednomyślny. 94 proc. głosów krytycznych w sprawie afery z pieniędzmi dla powodzian

Sprawa 4,5 mln złotych z pomocy powodziowej, które trafiły do najbliższego otoczenia działaczki Koalicji Obywatelskiej wywołała w sieci falę zdecydowanie negatywnych reakcji. Z analizy Res Futura wynika, że aż 94 proc. monitorowanych głosów wpisuje się w narrację uznającą, że w sprawie mogło dojść do nadużycia. Zaledwie 6 proc. stanowią wypowiedzi wskazujące, że zarzuty są przedwczesne lub sprawa została nadmiernie nagłośniona.

Wirtualna Polska ujawniła przypadki trzech firm z jednej miejscowości, które otrzymały łącznie ok. 4,5 mln zł pomocy dla przedsiębiorców poszkodowanych w powodzi z września 2024 roku. Za podział środków odpowiadała Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego, której wiceprezes od lutego 2025 roku jest Anna Konieczyńska. Ze wspomnianej kwoty pieniądze otrzymały firmy należące do męża wiceszefowej instytucji, jego sąsiada oraz do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem.

WP wskazuje na wątpliwości dotyczące skali i faktycznego wystąpienia szkód. Dane straży pożarnej i analizy zdjęć satelitarnych nie potwierdziły zalania wskazanych nieruchomości. Beneficjenci przedstawiają jednak własne wyjaśnienia. Sprawą zajmuje się CBA.

Internet niemal jednomyślny

Sprawa wywołuje lawinę komentarzy w sieci. Reakcje internautów na temat sprawdził Europejski Kolektyw Analityczny Res Futura Data House. Wyniki raportu są druzgocące - aż 94 proc. zbadanych głosów wpisuje się w narrację, iż mogło dojść do nadużycia. Zaledwie 6 proc. jest zdania, że "zarzuty są przedwczesne, sprawę zdemonizowano".

Najsilniejsza narracja, obejmująca około 34 proc. analizowanych przekazów, koncentruje się na przekonaniu, że pieniądze trafiły do osób z otoczenia działaczki KO, a przedstawione dowody szkód nie uzasadniały wypłaconych kwot. Drugą dużą narracją, stanowiącą około 19 proc. przekazów, jest przekonanie, że sprawa nie jest wyjątkiem, lecz kolejnym przykładem szerszego problemu „kolesiostwa”.

Tyle samo, około 19 proc., stanowi narracja skupiona na reakcji rządu na ujawnione informacje. Szczególnie mocno rozprzestrzenił się cytat Tomasza Siemoniaka, który został przez część internautów odczytany jako dowód, że władze wiedziały o problemie wcześniej i nie wyciągnęły konsekwencji. Znacznie mniejszą, ale według raportu rosnącą narracją jest żądanie odpowiedzi od szefa MSWiA - około 8 proc. analizowanych przekazów. To istotna zmiana w sposobie prowadzenia dyskusji: krytyka przestaje być wyłącznie ogólnym atakiem na KO, a zaczyna mieć "konkretny adres personalny". Res Futura ocenia, że ten wątek może zyskać na znaczeniu, jeśli minister nie przedstawi jasnego stanowiska.

W sieci pojawiła się również fala memów i żartów, która odpowiada za około 4 proc. analizowanych narracji. 

Dominuje kpina i gniew

Analiza emocji pokazuje, że reakcje internautów są przede wszystkim negatywne. Najczęściej pojawia się "pogarda i kpina" - 33 proc. - chodzi o krótkie, dosadne komentarze, często ośmieszające polityków KO. Drugą najczęstszą emocją jest "oburzenie i gniew" - 24 proc. W tym przypadku komentarze częściej zawierają argumenty i wezwania do wyciągnięcia konsekwencji.

Kolejne 11 proc. stanowi "cynizm i rezygnacja". To reakcje osób, które traktują aferę jako kolejny dowód na to, że podobne mechanizmy występują niezależnie od tego, kto sprawuje władzę. 5 proc. analizowanych emocji stanowi obrzydzenie i wstręt, natomiast sceptycyzm wobec samej afery pojawia się zaledwie w 1 proc. przypadków.

W przypadku oczekiwań internautów około 7 proc. analizowanych wypowiedzi zawiera żądanie zwrotu pieniędzy i realnych kar dla osób odpowiedzialnych, a 3 proc. domaga się przede wszystkim transparentnej kontroli i informacji o postępach postępowania. 2 proc. przekazów formułuje konkretnie postulat dymisji szefa MSWiA.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polityka