Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tusk podważał wiarygodność dr. Jędrzejewskiego, dzisiaj - milczy. "Mam przeczucie, że nie to było problemem"

Blisko 10 godzin trwało dzisiaj przesłuchanie dr. Emila Jędrzejewskiego, który wcześniej w mediach informował o rażących nieprawidłowościach w Warszawskim Szpitalu Południowym, gdzie koordynatorem SOR był 28-letni działacz KO, Dawid Kacprzyk, a politycy koalicji rządzącej mieli uzyskiwać tam "specjalną ścieżkę". - Prokuratorzy, którzy dokonywali przesłuchania są zadowoleni z tego, czego mogli się dowiedzieć - mówił po przesłuchaniu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr A. Skiba. Donald Tusk tydzień temu podważał wiarygodność dr. Jędrzejewskiego. Dziś - milczy.

Przed godziną 19.00 zakończyło się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie przesłuchanie dr. Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora oddziału chirurgii Szpitala Południowego w Warszawie, który w mediach informował o nieprawidłowościach w placówce.

Trwało ono ok. 10 godzin. Lekarz pojawił się w prokuraturze rano w towarzystwie swojego pełnomocnika, radcy prawnego Tomasza Jendrasiaka.

Skiba: Nie czuję się zobowiązany, by przyznawać się...

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr A. Skiba, w rozmowie z dziennikarzami poinformował, że przesłuchanie było "bardzo produktywne", a lekarz "odpowiedział na wszystkie pytania, które zostały mu zadane".

- Prokuratorzy, którzy dokonywali przesłuchania są zadowoleni z tego, czego mogli się dowiedzieć. W oparciu o te zeznania planowane są dalsze czynności procesowe. Protokół przesłuchania liczy 29 stron, nie było żadnych zastrzeżeń co do treści protokołu i sposobu przesłuchania, ze strony ani świadka, ani jego pełnomocnika. Ten protokół, te zeznania, rodzi konieczność zgromadzenia dodatkowej dokumentacji z Warszawskiego Szpitala Południowego

- powiedział rzecznik.

Było to drugie przesłuchanie dr. Jędrzejewskiego w warszawskiego prokuraturze. Do pierwszego doszło w minioną środę, dzień po głośnym wywiadzie lekarza, w którym opowiedział o nieprawidłowościach na SOR Warszawskiego Szpitala Południowego, gdzie koordynatorem był Dawid Kacprzyk, 28-letni lekarz bez specjalizacji i radny dzielnicy Ursus. Stwierdził tam m.in., że na oddziale ratunkowym Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane wadliwie. W wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów.

Dr Jędrzejewski w trakcie pierwszego przesłuchania miał zakomunikować, że nie chce zeznawać bez udziału pełnomocnika.

- Świadek zakomunikował, że nie chce zeznawać bez udziału pełnomocnika. Poinformował, że nie udało mu się w chwili obecnej ustanowić pełnomocnika. Złożył krótkie oświadczenie o niemożności zeznawania i wnosił o przełożenie przesłuchania. (...) Prokuratorzy zadali świadkowi kilkadziesiąt pytań. Świadek każde z pytań skwitował milczeniem. Prokuratorzy poinformowali świadka, iż w związku z informacjami, które zostały wczoraj wieczornym zostały przekazane, konieczne jest zabezpieczenie telefonu świadka, na którym jest zarejestrowana wiadomość, którą przesyłał, informująca o zaniedbaniach w szpitalu - mówił wówczas po przesłuchaniu prok. Skiba.

Komunikaty rzecznika prokuratury w środę i dziś bardzo mocno różniły się w przyjętym sposobie mówienia o świadku i ogólnym wydźwięku. Zapytany dzisiaj przez dziennikarzy o to, czy nie żałuje swojej oceny sprzed tygodnia, Skiba odparł, że "nie czuje się w żaden sposób zobowiązany do tego, by przyznawać się do czegokolwiek".

- Chcę tylko podkreślić, że bardzo dokładnie państwu zrelacjonowałem państwu przesłuchanie, które miało miejsce w zeszłym tygodniu. (...) Wskazywałem na wagę tego przesłuchania, wskazywałem na to, jak to przesłuchanie przebiegało. Przekazywałem wszystko to, co w sprawie o tej randze wymagało szybkiej weryfikacji prokuratury. Być może, gdybyśmy mieli te zeznania w czwartek, być może nie musielibyśmy jeszcze raz jechać do Szpitala Południowego zabezpieczać kolejną dokumentację. (...) To było niepokojące dla nas, że musimy pewne istotne czynności odłożyć

- powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Tusk milczy o wiarygodności

Środowe oświadczenie rzecznika prokuratury zbiegło się z uruchomioną narracją polityków Koalicji Obywatelskiej, na czele z premierem Donaldem Tuskiem, której celem było zdyskredytowanie ordynatora, który przekazywał informację mogące uderzać w rząd, partię i jej polityków.

Wiarygodność pana Emila Jędrzejewskiego i jego sensacyjnych wypowiedzi po próbie przesłuchania go przez prokuraturę wydaje się być wątpliwa - napisał wówczas Tusk.

Po dzisiejszym przesłuchaniu dr. Jędrzejewskiego, szef rządu milczy. Efekty przesłuchania wydają się bowiem stać w kontrze do tego, co chciał przekazać w ubiegłą środę Donald Tusk.

Według Donalda Tuska lekarz-sygnalista jest niewiarygodny. Według prokuratury po przesłuchaniu lekarza-sygnalisty pojawiła się konieczność dodatkowego zabezpieczenia dokumentacji medycznej i organizacyjnej ze Szpitala Południowego, a lista świadków wydłużyła się. Czy Donald Tusk też uzna swoją nielegalnie przejętą prokuraturę za niewiarygodną? - zapytał Przemysław Czarnek, poseł PiS, kandydat partii na premiera.

- Mam nadzieję, że skoro jeszcze w w piątek dr Jędrzejewski był dla Donalda Tuska „niewiarygodny”, bo nie odpowiedział na pytania, to dziś - gdy odpowiada na nie od ośmiu godzin - jest już dla niego jak najbardziej wiarygodny. Choć mam takie przeczucie, że problemem nigdy nie było milczenie doktora, tylko to, co ma do ujawnienia o aferze w Szpitalu Południowym... - pisał jeszcze w trakcie przesłuchania lekarza były premier, Mateusz Morawiecki.

Następnie zamieścił w mediach społecznościowych grafikę, odwołującą się do Jacka Murańskiego, "postaci znanej", na którą rok temu powoływał się Tusk w kontekście próby oczernienia kandydującego na prezydenta Karola Nawrockiego.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska