Nieoczekiwana decyzja USA
Przed tygodniem w zagranicznych mediach pojawiła się pierwsza nieoficjalna informacja o wstrzymaniu rotacji ok. 4 tys. żołnierzy amerykańskiej brygady pancernej (2. Brygady Pancernej 1. Dywizji Kawalerii) do Polski. Dwa dni później, w piątek, doniesienia potwierdził Reuters oraz CNN, powołując się na anonimowych urzędników Pentagonu.
Jako tło decyzji wskazywano plan zmniejszenia liczby brygadowych zespołów bojowych amerykańskiej armii w Europie z czterech do trzech (do poziomu z 2021 r.) oraz przegrupowanie sił. Ma ona mieć charakter logistyczny, ale także polityczny i lojalnościowy, ponieważ skłonić ma ponoć sojuszników NATO do większego wkładu we własne bezpieczeństwo.
Przedstawiciele amerykańskiej administracji uspokajają, że nie chodzi o redukcję obecności w Polsce ani karę, tylko opóźnienie rotacji. Obecni żołnierze USA pozostają, a Polska nie jest objęta cięciami – rotacje i transporty sprzętu nadal trwają. Jednak polskie władze dowiedziały się o sprawie... z doniesień medialnych.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Opozycja w tym kontekście mówi o świadomym niszczeniu przez rząd relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Wskazuje na powtarzające się prowokacje Donalda Tuska oraz innych członków koalicji 13 grudnia podważające wiarygodność Amerykanów.
Jedną z ostatnich tego typu deklaracji Tusk wygłosił podczas briefingu dla mediów na pokładzie rządowego samolotu na lotnisku w Erywaniu. Komentując doniesienia o wycofywaniu części żołnierzy USA z Niemiec i ewentualnym ich przesunięciu do Polski stwierdził, że "chyba nie powinniśmy jako państwo (ich) podbierać" - Nie wiem, czy wiecie, o co mi chodzi. Ja nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim - dodał.
Wcześniej, w wywiadzie dla "Financial Times" opublikowanym pod koniec kwietnia Tusk wyraził wątpliwości co do sojuszniczej wiarygodności USA w ramach NATO. Mówiąc o "największym i najważniejszym pytaniu dla Europy" zastanawiał się "czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach". Zaznaczył w tym kontekście, że "czasami ma pewne problemy z wiarą", że art. 5 nadal w pełni obowiązuje w praktyce.
Ostrzeżenie dla Polski
Zdaniem b. szefa MON prof. Romualda Szeremietiewa, z którym o sprawie rozmawiał portal Niezależna.pl, “zachowanie Stanów Zjednoczonych w tej sytuacji jest ostrzeżeniem dla Polski, a w zasadzie dla rządu Donalda Tuska”. - Zauważmy, że było w ostatnim czasie kilka wypowiedzi premiera rządu mocno wątpiących w wiarygodność sojuszniczą USA i do tego jedna odrzucająca możliwość przesunięcia tych wojsk, które miały być ewakuowane z Niemiec - wskazał nasz rozmówca.
- Mówił, że nie będzie ich podbierał. To jest sygnał dość jasny i moim zdaniem strona amerykańska postanowiła zdyscyplinować rząd Tuska. Wszyscy uważamy, że Stany Zjednoczone są naszym bardzo ważnym sojusznikiem, najważniejszym, a obecność wojski amerykańskich jest gwarancją naszego bezpieczeństwa, Ale z tych wypowiedzi wynika, że rząd tak nie uważał
- zaznaczył Szeremietiew.
Pytany czy w obecnej sytuacji widzi szansę na poprawę relacji z Amerykanami, nasz rozmówca przyznał, że “pytanie o możliwość zrewidowania przez Tuska polityki w obszarze bezpieczeństwa jest pytaniem zasadniczym”.
- Dotychczasowa polityka tego rządu wskazuje, że najważniejsza jest Europa, a najważniejszym sojusznikiem są Niemcy, podczas gdy dobrze wiemy, że w obszarze bezpieczeństwa najważniejsza jest współpraca transatlantycka i NATO. A w NATO najważniejszym podmiotem są Stany Zjednoczone. Więc tak długo, jak oni jeszcze będą przy władzy, to będzie droga przez mękę
- powiedział.
Prof. Szeremietiew wyraził nadzieję, że w obecnej sytuacji “bardzo istotną rolę odgrywa prezydent Nawrocki”. - Mimo, że być może nawet tego nie widać, to w związku z tym kryzysem jaki się pojawił, jestem przekonany, że prezydent był i jest informowany przez stronę amerykańską i relacje w tym zakresie będą się układały dobrze. Natomiast naszym zadaniem, zadaniem Polaków jest zmiana władzy, zmiana tego rządu, bo on szkodzi kwestiom bezpieczeństwa narodowego - podsumował prof. Romuald Szeremietiew.