Według ustaleń dziennikarzy "Gazety Polskiej" marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty przez dwa lata był członkiem sejmowej komisji do spraw służb specjalnych, mimo że nie został sprawdzony przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wątpliwości budzą też relacje Czarzastego oraz jego żony z rosyjską obywatelką handlującą dziełami sztuki, zatrudnioną w domu aukcyjnym związanym z największym bankiem Rosji, kontrolowanym przez Kreml.
Sprawa Czarzastego ma być omawiana podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Dziś w wywiadzie dla Radia ZET mówił o tym szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz.
Skoro jest tak, że pan prezydent nie może dowiedzieć się w normalnym trybie o takich historiach, to chyba Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest dobrym miejscem do tego, żeby zapytać na przykład przedstawicieli służb specjalnych, czyli ministra koordynatora, jak wyglądał proces sprawdzenia. Albo samego pana marszałka Czarzastego
– powiedział Sławomir Cenckiewicz.
"Nie będzie żadnego show i ataku, a na każdą odpowiedź jesteśmy gotowi" - zapewnił szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Ale chcielibyśmy poważnie porozmawiać o sprawach państwowych i taka jest intencja pana prezydenta. Przecież Rady Bezpieczeństwa Narodowego nie zwołuje się tak po prostu nawet raz na miesiąc, tylko wtedy kiedy jest coś istotnego do omówienia i to jest jeden z elementów istotnych do omówienia
– mówił Cenckiewicz o kontaktach Czarzastego, o których pisała "GP".
- Oczywiście to posiedzenie ma pewną swoją gradację i najistotniejsze kwestie to są te właśnie w taki sposób ujęte: sprawa programu SAFE, pożyczki SAFE, sprawa Rady Pokoju i ewentualnego uczestnictwa Polski w tej radzie. I później nowe informacje, które które zostały ujawnione przez Gazetę Polską - dodał.
A kto wpadł na to, by kontakty Czarzastego omówić podczas posiedzenia Rady? "To jest pomysł pana prezydenta, który oczywiście popieram" - podsumował Sławomir Cenckiewicz.
To nie koniec niebezpiecznych związków Włodzimierza Czarzastego. Dziś ujawniliśmy na Niezalezna.pl, że marszałek Sejmu od lat zasiada w radzie fundacji kierowanej przez człowieka, który wprost wychwala Władimira Putina i powiela agresywną propagandę Kremla.