Karol Nawrocki przebywa dziś w Rzeszowie, gdzie weźmie udział w konferencji CPAC Polska. Zanim udał się na wydarzenie, zawitał w jednym z rzeszowskich punktów laboratoryjnych.
Jak podaje se.pl, Nawrocki poddał się tam testom na obecność narkotyków w organizmie. To jednoznaczny ruch kandydata na prezydenta, który z jednej strony miał uciąć spekulacje dot. rzekomych używek, przyjmowanych podczas debat, ale przede wszystkim ma skłonić do analogicznego badania Rafała Trzaskowskiego, drugiego z kandydatów na prezydenta.
"Do analizy zostały pobrane próbki z moczu. Mocz był oddawany w obecności pracowników laboratorium"
- podaje Super Express.
Jak czytamy, w próbkach pobranych od Nawrockiego nie wykryto niedozwolonych substancji, nie wykryto ani obecności amfetaminy, ani kokainy, ani ekstazy. Nie wykryto też takich środków jak metadon, morfina, metamfetamina, czy marihuana.
Po wykonanym badaniu, bierność w tej sprawie wytknął Trzaskowskiemu.
- Widzimy, że mój kontrkandydat i jego sztab obawiają się w wielu tematach konfrontacji z faktami. Także chyba nie jest gotowy do tego, aby poddawać się kolejnym badaniom
- powiedział dziennikarzom.