Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Rząd bezprawnie pozbawia prezydenta wpływu na dyplomację. Dziś spotkanie z szefem MSZ

Dziś odbędzie się potkanie prezydenta Karola Nawrockiego z szefem MSZ Radosławem Sikorskim. Rozmowa ma dotyczyć kwestii obsady placówek dyplomatycznych i ambasadorów, możliwego przystąpienia Polski do Rady Pokoju i współpracy na linii MSZ - prezydent.

Autor:

Spotkanie Nawrocki-Sikorski w Pałacu Prezydenckim

O terminie spotkania poinformował w połowie miesiąca prezydencki minister Marcin Przydacz. MSZ przekazało, że zaproszenie zostało przyjęte; jak podkreślił wówczas rzecznik resortu Maciej Wewiór, MSZ traktuje je jako zaproszenie do merytorycznej rozmowy.

Zarówno MSZ, jak i strona prezydencka podkreślają, że to, jak będą informować o efektach spotkania, zależy od przebiegu rozmowy prezydenta i szefa dyplomacji.

Nie będzie to pierwsze spotkanie obu polityków, na którym poruszono kwestię nominacji ambasadorskich. Nawrocki i Sikorski rozmawiali na ten temat m.in. w październiku; w grudniu Sikorski opublikował skan wystosowanego po tym spotkaniu listu do prezydenta, w którym szef MSZ zadeklarował chęć rozwiązania problemu dotyczącego powołania ambasadorów. Zaznaczył w nim, że jest gotów do rozmowy na temat zmiany obsady szefa placówki w Waszyngtonie. Zaproponował ponadto, by 80 proc. nominacji ambasadorskich przeznaczyć dla zawodowych dyplomatów, a pozostałe 20 procent niezawodowców podzielić po połowie - 10 procent dla rządu, a kolejne 10 - dla prezydenta.

Od tego czasu MSZ wielokrotnie deklarowało, że jest otwarte na spotkanie z Karolem Nawrockim.

Rząd pozbawia prezydenta wpływu na dyplomację

Bezprawne pozbawianie prezydenta RP wpływu na dyplomację trwa od marca 2024 r. Wtedy szef MSZ zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur – zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu – zostanie wycofanych.

Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał natomiast, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta”. W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy nie mają statusu ambasadorów, lecz charge d’affaires.

Prezydent Nawrocki sprzeciwia się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, chargé d’affaires we Włoszech.

Zgodnie z przepisami, ambasadorów mianuje prezydent na wniosek szefa MSZ, po akceptacji premiera. Na wstępnym etapie kandydatów opiniuje konwent służby zagranicznej, w którego skład wchodzą przedstawiciele prezydenta, premiera, szefa MSZ oraz szef Służby Zagranicznej. Obrady konwentu są niejawne. Przed utworzeniem tego gremium kandydatury były nieformalnie konsultowane między MSZ a Kancelarią Prezydenta. Jeśli głowa państwa zgłaszała sprzeciw, kandydat nie był kierowany do dalszej procedury.

Rząd stoi na stanowisku, że konwent może podejmować decyzje w drodze głosowania, co de facto pozwala przeforsować kandydatury, mimo sprzeciwu przedstawiciela prezydenta. Ma to związek z tym, że przedstawiciel głowy państwa jest w mniejszości wobec reprezentantów rządu. Strona prezydencka utrzymuje, że rekomendacje konwentu powinny zapadać w drodze konsensusu. Ustawa nie precyzuje trybu, w jakim konwent ma opiniować kandydatów.

"Nie jest to sytuacja optymalna"

Przydacz z kolei w piątek w rozmowie z Polską Agencją Prasową przypomniał, że w wielu polskich placówkach zagranicznych funkcjonują dyplomaci w randze charge d'affaires, a nie ambasadorów. Podkreślił, że „nie jest to sytuacja optymalna”. Zaznaczył, że prezydent Nawrocki wielokrotnie wskazywał, iż problem ten „wynika z decyzji pierwotnej ministra Sikorskiego o zawróceniu, o odwołaniu do kraju 50 ambasadorów bez słowa merytorycznego uzasadnienia”.

Dlatego – zaznaczył Przydacz – tematem numer jeden spotkania będzie kwestia obsady placówek i ambasadorów, oraz próba przekonania Sikorskiego „do odejścia od tej niekonstruktywnej postawy i powrotu do dobrej tradycji współpracy”.

- Po raz kolejny, pan prezydent wyciągał dłoń i liczy na to, że ta współpraca może, choć w małych krokach, udać. Dotychczas postawa MSZ-u nie gwarantowała sukcesu. Być może minister Sikorski po Nowym Roku przemyślał trochę swoją postawę i uda się w czymkolwiek posunąć sprawy do przodu - podkreślił.

Zaznaczył, że prezydent liczy, że dojdzie do porozumienia i „do zmiany podejścia ze strony MSZ i powrotu do tej dobrej, wypracowanej przez 30 lat praktyki uzgadniania stanowisk w zakresie obsady placówek dyplomatycznych”. - Pan prezydent chce, aby to uzgodnienie miało charakter merytoryczny, a nie charakteryzowało się podejściem politycznym, tak jak to robi dzisiaj minister Sikorski - powiedział.

Ocenił, że to Sikorski doprowadził do paraliżu ws. ambasadorów. Krytykował też sytuacje, w których - jak mówił - MSZ występował, bez wstępnej zgody prezydenta na daną kandydaturę, o agrément państwa przyjmującego. - Jasnym jest, że po pierwsze wprowadza się w ten sposób w błąd dane państwo, że dany człowiek będzie ambasadorem, kiedy ma pełnię świadomości, że nie jest to uzgodnione z prezydentem. Z drugiej strony wywołuje to atmosferę napięcia i nacisku - ocenił.

Pytany, co z dyplomatami, którzy już to agrément uzyskali, Przydacz podkreślił, że Nawrocki „mówił wprost, że te osoby, które po tym jak wskazał te warunki bez jego zgody wzięły udział w nielegalnej procedurze prowadzonej przez szefa MSZ, nie będą miały szansy uzyskania zgody i podpisu prezydenta do końca jego kadencji".

- Jeśli chodzi zaś o te, które nie mają odpowiednich zgód, a były procedowane jeszcze za poprzednika, czyli za pana prezydenta Andrzeja Dudę, to indywidualnie do każdej z tych spraw trzeba będzie podchodzić

– dodał.

Drugim tematem, który według Przydacza będzie omawiany w poniedziałek, mają być wydarzenia z ostatniego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos i dyskusja o Radzie Pokoju, czyli gremium, którego powstanie zainaugurował w ubiegły czwartek prezydent USA Donald Trump podczas 56. Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

- Na pewno prezydent także poruszy kwestię współpracy z MSZ, bo nie jest dotychczas zadowolony z formy, w jakiej MSZ funkcjonuje i przesyła informacje czy opinie - powiedział Przydacz. 

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane