- Wspólnie i solidarnie występujemy z Koalicji Obywatelskiej. Składamy rezygnację z członkostwa w partii - ogłosił przewodniczący rady miasta Waldemar Wysocki pod brzeskim magistratem.
Ośmioro członków ugrupowania miało zostać wyrzuconych w partii po tym, jak nie udzieliło wotum zaufania dla burmistrz Brzegu Violetty Jaskólskiej-Palus z Koalicji Obywatelskiej.
Sprawa była omawiana podczas obrad Zarządu Regionu Opolskiego KO bez udziału zainteresowanych.
To nie są standardy demokratyczne
- ocenił Wysocki.
Kolejne osoby opuszczają szeregi partii
Brzeg to nie jedyne miasto, gdzie narastające konflikty wewnątrz KO może doprowadzić jej członków do opuszczenia szeregów partii. Na taki gest szykuje się także Marcin Borys. Samorządowiec z dolnośląskiego sejmiku wojewódzkiego jako pierwszy sprzeciwił się Monice Wielichowskiej.
Jak tłumaczył później w Telewizji Republika, mówił tylko, co zrobiłby, "gdyby był na jej miejscu".
Borys oficjalnie zapowiedział ogłoszenie swojego wyjścia z partii. Miało to nastąpić podczas konferencji prasowej z Markiem Wochem przed dolnośląskim urzędem marszałkowskim. Jednak KO postanowiło wykonać ruch wyprzedający i poinformowało o jego zawieszeniu w prawach członka.
"Zawieszają mnie w partii, chociaż sam już kilka dni wcześniej z niej wyszedłem"
- skomentował Borys we wpisie umieszczonym w mediach społecznościowych.
Dodał, że poinformował już o tym w niedzielę przewodniczącego regionu Michała Jarosa. Na dowód tego załączył zdjęcia pism i informacji, które trafiły do niego ze strony władza partii. Powodem miały być doniesienia o jego nawiązaniu współpracy z Bezpartyjnymi Samorządowcami Wocha. Borys w swoim wpisie twierdził, że został zawieszony na skutek nacisków Roberta Kropiwnickiego na sekretarza partii Marcina Kierwińskiego. Wpis jednak po kilku godzinach zniknął.