Wziąłem udział w programie „Kontrapunkt” w TVP Info w likwidacji. Brała w nim udział także posłanka KO Karolina Pawliczak. W czasie dyskusji, która się wywiązała, pytałem m.in. o to, jak obecna sytuacja, a raczej katastrofa w ochronie zdrowia, ma się do zapowiedzi Donalda Tuska przed wyborami o tym, że nie będzie limitów, że każdy musi mieć możliwość wykonania badań i leczenia – opowiada poseł PiS Łukasz Kmita.
– W pewnym momencie pani poseł, chyba nie do końca wiedząc, co pokazuje, wyciągnęła dokument, plik kartek. Od razu zorientowałem się, że to jest po prostu instrukcja, co politycy KO mają mówić pytani o ochronę zdrowia. Chwilę po tym pani poseł próbowała mi ten dokument odebrać, ale już było za późno! To jest ordynarne, skonstruowane miejscami pomieszanie fałszu z prawdą, dające w sumie kłamstwo, które politycy KO mają wtłaczać do głów Polaków – komentuje Łukasz Kmita.

„Rzeczywistość” według KO
– W tej tajnej instrukcji, z której korzystała pani poseł Pawliczak, wszystko jest odwrotnie niż w rzeczywistości, z jaką stykają się medycy i pacjenci. „Nie ma ograniczeń diagnostyki”, „nie ma ograniczeń finansowania”, „za likwidację oddziałów i szpitali odpowiadają samorządy”, a w ogóle to deklaracje Donalda Tuska są niemożliwe do realizacji „przez PiS”. NFZ ogranicza badania – posłowie KO mają tłumaczyć, że „system się porządkuje”, a generalnie to jest wina pacjentów, bo zbyt często się badają, co naraża ich na niebezpieczeństwo, a system na koszty. I tak dalej – wymienia Kmita.
W instrukcji czytamy: „Słyszycie, że NFZ ogranicza badania? Wyjaśnijmy to jasno. Po pierwsze, badań nie ubywa. System się porządkuje, żeby pacjenci, którzy naprawdę ich potrzebują, mieli do nich dostęp”.
W punkcie „Zamykane porodówki” czytamy: „To nie Ministerstwo Zdrowia podejmuje decyzje o zamknięciu oddziałów szpitalnych. Robią to zawsze dyrektorzy szpitali w porozumieniu z organami właścicielskimi w regionach”. „Priorytetem musi być (…) jakość świadczonych usług, a nie wyłącznie lokalizacja, chociaż standardem powinno być to, że czas dotarcia na oddział nie powinien przekraczać 60 minut”.
W punkcie „Mniej pieniędzy dla szpitali” zapisano: „Rząd Koalicji Obywatelskiej odblokował środki z KPO. W ramach KPO na zdrowie przeznaczyliśmy rekordową kwotę 18 mld zł, które finansują największy pakiet inwestycji”.
W punkcie „Cięcia w diagnostyce” czytamy: „Te działania są elementem szerszego planu. System diagnostyki obrazowej w Polsce osiągnął punkt, w którym dalszy wzrost liczby badań bez równoległego wdrożenia mechanizmów jakościowych, organizacyjnych i cyfrowych generuje ryzyko dla bezpieczeństwa pacjentów i systemu”.
„Podsumowując: to nie jest ograniczanie diagnostyki. To jest przywracanie porządku i bezpieczeństwa w systemie. Dajmy temu chwilę – pierwsze efekty będzie można realnie ocenić po kilku miesiącach” – kończy się instrukcja dla polityków KO.
Kilka miesięcy? Ja umrę!
– Bywa, że słyszymy w słuchawce telefonu: „Ale ja do tego nowego terminu badania nie doczekam, ja umrę”. To jest bardzo trudne. I dla pacjentów, i dla nas. Bo jak mamy decydować, kogo na kiedy przepisać? Dlaczego jedna osoba dostanie nowy termin w sierpniu, a inna dopiero w październiku? Przecież dla nas każdy pacjent jest tak samo ważny – mówiła w rozmowie z radiem Tok FM Anna Pietrasiak, pielęgniarka z puławskiego szpitala.
Szpital w Puławach, jak ustaliła „Codzienna”, po decyzji prezesa NFZ o cięciach finansowania diagnostyki zamiast jak dotychczas 800
–900 procedur RM wykonuje ich miesięcznie… 100. Szpital dzwoni więc do pacjentów i przesuwa w kolejkach. Stąd takie wypowiedzi jak zacytowana powyżej.
Instrukcja dla polityków KO głosi: „To jest przywracanie porządku i bezpieczeństwa w systemie”.
Tymczasem o „optymalizacji” wykonywania badań w kontraktach NFZ mówi z kolei zarząd sieci placówek wykonujących badania diagnostyczne (oświadczenie zarządu spółki Voxel). Ta „optymalizacja” to ograniczenie dostępu do badań na NFZ i kierowanie pacjentów albo do kolejek, albo do badań prywatnie.
Prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Waldemar Malinowski mówił „Codziennej”, że już pierwszego dnia po ogłoszeniu cięć jeden ze świadczeniodawców przesunął w kolejkach tysiąc pacjentów.
Naczelna Izba Lekarska: „Pod koniec marca br. rząd przyjął Strategię Rozwoju Polski do 2035 r., która wyznacza kierunki zmian także w ochronie zdrowia – od reformy szpitali po ocenę jakości leczenia. Dostęp do szybkiej diagnostyki miał być podstawą tzw. odwrócenia piramidy świadczeń – sztandarowego hasła Izabeli Leszczyny w okresie, kiedy pełniła funkcję ministra zdrowia. W skrócie oznaczało to przeniesienie ciężaru opieki na poziom lekarza rodzinnego i poradni specjalistycznych, aby odciążyć leczenie szpitalne. Ograniczenie finansowania świadczeń diagnostycznych oddala jednak realizację tego celu”.
O ograniczeniu dostępności badań mówią też organizacje pacjentów, w tym pacjentów onkologicznych, np. Onkofundacja Alivia.
To manipulacja koalicji oszustów
Instrukcja mówi też: „To nie Ministerstwo Zdrowia podejmuje decyzje o zamknięciu oddziałów szpitalnych. Robią to zawsze dyrektorzy szpitali w porozumieniu z organami właścicielskimi w regionach”.
Dwa dni temu na zwołanym na żądanie samorządów posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu samorządowcy głośno protestowali przeciwko retoryce rządu, zgodnie z którą to samorządy odpowiadają za krach systemu i brak pieniędzy na leczenie.
– Nie może być tak, że narracja – niestety ze strony rządu – idzie taka, iż to nie rząd, tylko samorządy zamykają szpitale. Drodzy państwo, jest to straszne nadużycie! Tak nie powinno być na pewno w naszym kraju – mówił prezes Związku Powiatów Polskich Andrzej Płonka.
– W przypadku zamykanych oddziałów jest dokładnie odwrotnie, niż twierdzi rząd. To samorządy są ostatnim bastionem broniącym istnienia oddziałów szpitalnych. To warunki finansowania przez NFZ zmuszają do decyzji o zamykaniu oddziałów. Samorządy nie mają po prostu innego wyjścia – dodaje Waldemar Malinowski.
Łukasz Kmita, były wojewoda małopolski, podkreśla, że w jego regionie pacjenci czekają na badania po pół roku i dłużej. Podobnie rzecz się ma z programami lekowymi. I dotyczy to największych szpitali w regionie, które wskazują, że rozwiązania (cięcia) NFZ ograniczą dostępność świadczeń.
– Dlatego instrukcja dla polityków KO jest po prostu nakłanianiem do kłamstwa. Koalicja oszustów. Ciekawe, czy ktoś się przyzna, kto przygotował ten tępy przekaz dnia – zżyma się Kmita.