Bank Leszka Czarneckiego i kredyty we frankach
Portal przypomniał w swojej publikacji, że na początku drugiej dekady XXI wieku Getin Noble Bank należący do Leszka Czarneckiego intensywnie udzielał kredytów we frankach szwajcarskich, mimo wcześniejszych rekomendacji ograniczających takie praktyki. Po kryzysie finansowym i gwałtownym wzroście kursu franka sytuacja klientów dramatycznie się pogorszyła.
Szczególnie przełomowy był styczeń 2015 roku, kiedy kurs franka gwałtownie wzrósł. Raty kredytów skoczyły, a wielu kredytobiorców zaczęło mieć poważne problemy ze spłatą zobowiązań. W efekcie rozpoczęła się fala pozwów przeciwko bankom.
Z biegiem lat liczba pozwów przeciwko Getin Noble Bankowi rosła w szybkim tempie - od kilkudziesięciu do kilku tysięcy rocznie. Wartość roszczeń sięgnęła miliardów złotych. Kredytobiorcy zaczęli masowo kwestionować zapisy umów, wskazując na niedozwolone klauzule i domagając się unieważnienia kredytów lub zwrotu nadpłat.
Umowa z kancelarią Giertycha
Z ustaleń wp.pl wynika, że w maju 2014 roku bank podpisał umowę z kancelarią Romana Giertycha. Oficjalnie chodziło o kompleksową obsługę prawną w sporach z klientami posiadającymi kredyty walutowe.
Zakres był bardzo szeroki - kancelaria miała reprezentować bank przed sądami i instytucjami oraz podejmować wszystkie działania potrzebne do ochrony jego interesów. Oprócz stałego wynagrodzenia, które przez lata dawało milionowe wpływy, kluczowe znaczenie miał system premii.
Kancelaria mogła otrzymać dodatkowe miliony złotych pod warunkiem, że wypłaty dla frankowiczów pozostaną na niskim poziomie. Innymi słowy - im mniej pieniędzy trafiało do klientów banku, tym większe wynagrodzenie mogła uzyskać kancelaria. Łącznie premie mogły sięgnąć kilku milionów złotych.
Rola Sebastiana J., pseudonim "Foka"
Istotną postacią w tej historii jest Sebastian J., pseudonim "Foka". Był wieloletnim współpracownikiem Giertycha i osobą powiązaną z jego działalnością biznesową. Był prezesem spółki Giertych-Kancelarie oraz uczestniczył w wielu innych podmiotach, przez które przepływały miliony złotych. Co istotne, sam posiadał kredyt frankowy w Getin Banku.
W połowie 2016 roku przystąpił do procesu grupowego frankowiczów jako interwenient uboczny - czyli uczestnik postępowania mający wpływ na jego przebieg. W praktyce jego udział nie dawał mu realnych korzyści. Nawet w przypadku wygranej grupy nie uzyskałby automatycznie unieważnienia własnej umowy. Jego obecność w procesie miała więc znaczenie głównie proceduralne - i, jak się okazało, wpływała na tempo sprawy.
Od samego początku działania Sebastiana J. prowadziły do wydłużania procesu:
- składał wnioski z brakami formalnymi (np. bez podpisu czy opłaty),
- wnosił liczne zażalenia wymagające rozpatrzenia przez sądy wyższej instancji,
- składał wnioski o wyłączenie sędziów, często tuż przed kluczowymi terminami.
Każda z tych czynności powodowała zatrzymanie biegu sprawy. Akta były wielokrotnie przekazywane do sądu apelacyjnego, co uniemożliwiało prowadzenie postępowania w sądzie niższej instancji.
W wyniku tych działań proces praktycznie nie mógł się rozpocząć. Mimo że dotyczył kilkuset frankowiczów i potencjalnych roszczeń liczonych w dziesiątkach milionów złotych, przez lata pozostawał na etapie proceduralnym.
Od złożenia pozwu minęły ponad cztery lata, zanim sprawa w ogóle ruszyła. Część uczestników, zniechęcona przewlekłością, zaczęła rezygnować z udziału.
Postępowanie, które było przedmiotem działań "Foki", nadal toczy się przed warszawskim sądem. Końca nie widać. W kwietniu minie 12 lat od złożenia pozwu, a sprawa wciąż nie została zakończona.
Na szczegółowe pytania dotyczące jego działań Sebastian J. nie udzielił odpowiedzi. Leszek Czarnecki, który obecnie przebywa poza Polską, także nie odniósł się do pytań w tej sprawie. Jednocześnie domaga się od państwa 1,5 mld zł odszkodowania w związku z przejęciem Getin Noble Banku przez państwo.
Giertych w 2025 roku pisał o "tysiącach ludzi czekających na odzyskanie pieniędzy"
Na łamach wp.pl przypomniano też o słowach Giertycha z lipcu 2025 roku. Poseł KO alarmował wówczas: "Tysiące ludzi czekają na odzyskanie swoich pieniędzy w ramach procesów frankowych".
Krytykował syndyka Getin Noble Banku za wydawanie milionów na prawników zamiast zawierania ugód z kredytobiorcami. Wskazywał, że jeśli opisywane praktyki są prawdziwe, państwo powinno natychmiast zareagować.