Nienawiść
Kryzys na granicy z Białorusią pokazał, że są w Polsce środowiska, które tak bardzo nienawidzą prawicy, że są gotowe zdradzić swój kraj, byleby dopiec prawicowemu rządowi. Skąd wzięła się ta nienawiść i co z nią począć?
Kryzys na granicy z Białorusią pokazał, że są w Polsce środowiska, które tak bardzo nienawidzą prawicy, że są gotowe zdradzić swój kraj, byleby dopiec prawicowemu rządowi. Skąd wzięła się ta nienawiść i co z nią począć?
Sejmowe głosowanie w sprawie stanu wyjątkowego, a raczej poprzedzająca je debata, nie było wielką chwilą polskiego parlamentaryzmu. Widzieliśmy brak powagi w ławach opozycji i wystąpienia tak emocjonalne, że wręcz kabaretowe w wykonaniu Krzysztofa Gawkowskiego z Lewicy i Hanny Gil-Piątek, reprezentującej koło Polska 2050.
Przykro się słuchało polityków opozycji podczas debaty na temat wprowadzenia stanu wyjątkowego. Wyróżniłbym jednak kilka postaci. Np. Władysław Kosiniak-Kamysz był przeciwny wnioskowi rządu, bo nie otrzymał herbaty. Dla Lewicy rozwiązaniem kryzysu na granicy byłoby wpuszczenie wszystkich chętnych na wjazd i w domyśle likwidacja granicy z Białorusią.
Aleksander Bocheński, brat słynnego Adolfa (pisarza i bohaterskiego żołnierza, który zginął w walce z Niemcami pod Ankoną w 1944 r.), napisał niegdyś „Dzieje głupoty w Polsce”. Gdyby żył i obserwował to, co dzieje się w polityce nad Wisłą, pewnie napisałby spory aneks do kolejnego wydania.
Za nami najbardziej ekscytujące okienko transferowe w XXI w. Nagromadzenie największych gwiazd futbolu zmieniających kluby, zażarte negocjacje toczone do ostatnich chwil i nieoczekiwane zakupy były wizytówką lipca i sierpnia. Drużyny zmienili m.in. Cristiano Ronaldo, Leo Messi, Sergio Ramos i Antoine Griezmann.
W zeszłym tygodniu mogło się wydawać, że Szymon Hołownia nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w polskiej polityce i wbrew bolesnym sondażowym spadkom zamierza jeszcze powalczyć. Przed sobotnim pierwszym kongresem partii Polska 2050 Hołownia i jego współpracownicy podgrzewali atmosferę, zapowiadając udział tajemniczego gościa spoza świata polityki. Mieliśmy być świadkami sensacji, po której nic już nie będzie takie samo. Nowe, lecz już osłabione ugrupowanie miało rzucić wyzwanie i rządzącym, i swojej największej konkurencji w walce o ten sam elektorat. Nic z tego.
Białoruska prowokacja na naszej granicy ujawniła skalę obcych wpływów w Polsce i bezczelność, z jaką rozmaite agenturalne postawy są prezentowane. Spieszeni „uchodźcy” wywabili z rozmaitych nor całą menażerię postaci pokroju skompromitowanego księdza Wojciecha Lemańskiego czy kompletnie niezależnego od rozumu posła Franciszka Sterczewskiego.
Rządy Platformy Obywatelskiej w Warszawie są dla miasta dramatyczne w skutkach. Ulice Nowy Świat czy Marszałkowska przypominają dziś dzielnice zapyziałych postkomunistycznych miast wschodniej Europy. Pomazane mury kamienic, zaklejone witryny okien, brud – to wszystko uderza w oczy.
W ostatnich tygodniach obserwujemy dogorywanie projektu politycznego Szymona Hołowni. Jego ruch Polska 2050 systematycznie traci poparcie. Dziennikarz przestał być też interesujący dla mediów – nawet jego macierzysta stacja nie pokwapiła się, by relacjonować kongres ruchu.
Jedną z charakterystycznych cech lewicy jest demonstrowanie troski: o żabki, o mniejszości itd., a teraz o „torturowanych” przy granicy z Polską „uchodźców”. Jednak czy to ważne i piękne słowo nie zostało przez nią zdeformowane? Należy bowiem rozróżnić trzy rodzaje troski: udawaną, narcystyczną i realną. Troskę można udawać po to, aby osiągnąć jakiś cel, np. polityczny.
Antycypując nieco przyszłe wydarzenia, bardzo jestem ciekaw, jak zareaguje NATO na możliwe militarne prowokacje wojsk białorusko-rosyjskich podczas rozpoczynających się w piątek (10–16 września) manewrów strategicznych Zapad 2021. Te największe co do liczebności wojsk od 40 lat ćwiczenia będą się odbywały w odległości zaledwie 3 km od polskiej granicy i istnieje duże prawdopodobieństwo, że do takich prowokacji dojdzie.
„Ślubuję uroczyście, że przy wykonywaniu powierzonych mi obowiązków Rzecznika Praw Obywatelskich dochowam wierności Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej” – to fragment ślubowania, jakie w Sejmie złożył nowy RPO Marcin Wiącek. W ubiegły wtorek Trybunał Konstytucyjny odroczył rozprawę w sprawie wniosku premiera Mateusza Morawieckiego o wyższości polskiej konstytucji nad prawem UE.
Niezmiennie od lat cieszą mnie apele zagniewanych „intelektualistów” i „autorytetów”, którzy potępiają w czambuł rząd Rzeczypospolitej, obrzucają błotem uczciwych ludzi i z niezmiennym poczuciem wyższości prawią, że powinno „być, jak było” – jak to określiła niezastąpiona Agnieszka Holland. „Intelektualistą” zostaje według uznania np. „Gazety Wyborczej” każdy absolwent wyższej uczelni, nawet celebryta, byle tylko „przywalał” rządowi.
Amerykańska wizyta izraelskiego premiera Naftalego Bennetta nie może być uznana za sukces dyplomatyczny ani polityczny. Bennett jest krytykowany przez izraelskie media za to, że w sumie niczego w Waszyngtonie nie załatwił i uśpił swojego rozmówcę, zamiast nakłonić Bidena do aktywnej polityki antyirańskiej. Jednak amerykański prezydent ma ważniejsze sprawy na głowie, w których nie ma miejsca na izraelskie utyskiwania na reżim ajatollahów. Waszyngton musi myśleć o ewakuacji amerykańskich oddziałów z Iraku, a to się nie uda bez współpracy z Teheranem.
W sprawie migracji i globalizacji można zaobserwować paradoksalny sojusz między neoliberałami a skrajną lewicą. Otóż niekontrolowana imigracja ma związek z niekontrolowaną globalizacją, a ta z kolei – z neoliberalnym postulatem deregulacji i wyciągania spod kontroli państwa wszystkiego, co się da.
Niedawno „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że 1 lipca br. Sąd Apelacyjny w Gdańsku stwierdził nieważność reaktywowanej w 1994 r. przez Ryszarda Krauzego, niegdyś jednego z najbogatszych Polaków, spółki Zakłady Ogrodnicze Urlicha.
„Losy komunizmu rozstrzygną się nie w Rosji, lecz w Polsce” – zapowiadał Prymas Tysiąclecia. Jan Paweł II w 1978 r. mówił do kard. Wyszyńskiego: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, gdyby nie było twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem”. Dzięki postawie prymasa Polacy zachowali wolność ducha i ocalili chrześcijańską tożsamość.
Wiele wskazuje na to, że we wrześniu Komisja Europejska zaakceptuje Krajowy Plan Odbudowy, ale gra nerwów jeszcze przed nami. Dlatego warto napisać to już teraz: nie ma żadnych podstaw, politycznych czy proceduralnych, by ten plan nie miał zostać zaakceptowany.