Roma locuta…
Sprawa kard. Stanisława Dziwisza jest kolejnym przykładem tego, że w oskarżeniach o nadużycia seksualne w Kościele, w tym zaniedbania duchownych w tym względzie, należy zachować ostrożność.
Sprawa kard. Stanisława Dziwisza jest kolejnym przykładem tego, że w oskarżeniach o nadużycia seksualne w Kościele, w tym zaniedbania duchownych w tym względzie, należy zachować ostrożność.
Codziennie czytamy i słyszymy o potwornych zbrodniach „russkiego miru” na Ukrainie. Szczególnie bolą i przygnębiają opisy gwałtów na kobietach i dzieciach. Połączone często z morderstwami… W takim momencie przypomina mi się, że zwolennicy opozycji ukuli jakiś czas temu pewne ośmiogwiazdkowe hasło.
Barbarzyństwo Rosjan na Ukrainie można obserwować niemal „na żywo”. Współczesne media nie mają z tym problemu – transmisja telefonami z bombardowania to coś, do czego świat się przyzwyczaja jako do jednego z elementów codziennych serwisów. Moskale przygotowali operację zbrodni wojennych, mordują konsekwentnie i być może liczą, że świat na to zobojętnieje – jak zobojętniał na Afganistan i Czeczenię.
Koszmarne słowa papieża Franciszka na prawosławną Wielkanoc: „wojna się zaostrzyła”; „broń coraz bardziej zajmuje miejsce słowa”; „niech liderzy polityczni wysłuchają głosu ludzi”. Otóż „broń” sama nie strzela i „wojna” sama nie zabija. Nie ma też różnych „liderów politycznych”, co mają się poprawić. Zło to Rosja – Putin, wspierający go zwykli Rosjanie, mordercy cywilów, a najgorszy jest patriarcha Cyryl z KGB, bo dorabia religijne uzasadnienie dla ludobójstwa.
Wizyta prezydentów Polski, Litwy, Łotwy i Estonii w Kijowie miała jednego ważnego nieobecnego. Prezydenta Niemiec, który otrzymał od Ukrainy coś, co niemieckie media nazwały dyplomatycznym policzkiem.
Jeśli w polskim Sejmie jest jeszcze – w tej kadencji – czas na powołanie komisji śledczej, to właśnie tym powinna się ona zająć – opisaniem, ujawnieniem, skatalogowaniem i wyjaśnieniem działań rządu RP w czasach Tuska i Kopacz wobec Rosji.
Dziś to dawni koledzy żegnają go z największym bólem, komentarze z drugiej strony szkoda nawet cytować, co pokazuje, jak niepotrzebne było to wszystko.
„Ukraina to ponadczasowe poczucie wolności, poczucie posiadania własnego wyboru, własnego zdania i walka o swój wybór. Widać to szczególnie od 24 lutego 2022” − przypomina dr Mateusz Kamionka, badacz przemian społecznych na Ukrainie. Pragnienie wolności, poczucie wolności, a zarazem tęsknota za autorytetem, za odpowiedzialnym i mężnym przywództwem, za ojcostwem władzy, a nie jej tyranią, to wyrywanie się duszy ludzkiej do tego, czego każdy człowiek – i każdy naród – potrzebuje jak powietrza. A gdy go nie ma, niczym nie jest w stanie sobie tego braku zrekompensować.
Byłem w liceum, gdy tzw. Ludowe Wojsko Polskie wzięło udział w 1968 r. w haniebnej wyprawie na Czechosłowację, zgodnie z doktryną Breżniewa tłumiąc praską wiosnę. Krążył wtedy smętny dowcip: biorący udział w inwazji Czterej Pancerni docierają do czeskiej granicy, a tu z czołgu wyskakuje Szarik i mówi im: „Dalej nie jadę, jestem psem, a nie świnią!”. Tak, było nam wstyd, za niesuwerenne państwo hańbiące mundur polskiego żołnierza na życzenie Moskwy. Oscarowy sowiecki film, ckliwa bajeczka, głosił, że „Moskwa łzom nie wierzy”, dziś można dodać, że nie ma też czci, sumienia ani wstydu.
Nasza ojczyzna objawiła w XX w. kilka pięknych twarzy, m.in.: bohaterską w wojnie 1920 r., heroiczną w czasie Powstania Warszawskiego, dumną po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża i w czasie jego pielgrzymek do ojczyzny oraz twarz solidarności w latach 1981–1982.
Patriarsze Bartłomiejowi przyjazd do Polski po zaproszeniu przez prezydenta RP Andrzeja Dudę zajął tydzień. Papież został do Polski zaproszony już trzy tygodnie temu i nic. Nic też nie wynika z „rozważań” na temat pielgrzymki do Kijowa, gdzie Franciszka zaproszono już dawno.
Całkiem ciekawie rozwija się sytuacja pozycji politycznej Donalda Tuska. Wydaje się, że z dużym opóźnieniem, ale jednak, do obozu POstkomuny dociera świadomość, że ta postać już ich nie zaprowadzi do żadnego zwycięstwa. Nie ma jeźdźca, nie ma białego konia.
Wojna na Ukrainie to ostatni sygnał dla Polski i Europy, żeby wrócić do zdrowego rozsądku. Niestety, zupełnie tego nie widzę. Raczej pogłębia się u mnie sienkiewiczowska wizja mówiąca o tym, że nasze państwo i wspólnota jest rozrywana w imię partykularnych interesików.
Gdy pisałem, że III wojna światowa już trwa, uchodziłem za oszołoma, dziś za przygłupa powinien uchodzić ten, kto jeszcze tego nie zauważył. Świat kiedyś zamknął oczy na to, że bez sojuszu z sowiecką Rosją niemiecka III Rzesza nie rozpętałaby wojny na skalę światową, bo tak mu było wygodniej. A za dobrowolną ślepotę Zachodu zapłaciliśmy my – Polacy, Ukraińcy, Gruzini, Bałtowie, Azerbejdżanie... Wyliczać można długo, ale może pora powiedzieć – DOŚĆ!
Rozszerzenie NATO, Ukraina w Unii Europejskiej, międzynarodowa izolacja Rosji – to niemal pewne konsekwencje wojny rozpętanej przez Władimira Putina. Plan Kremla był inny. Szybkie zajęcie Kijowa, obsadzenie marionetkowym rządem stolicy, okupacja i marsz na Zachód przy bierności przerażonych państw NATO, podzielonych interesami z Moskwą. Nic z tego scenariusza się nie ziściło, a rzeczywiste efekty wojny pogrążą Rosję na dziesięciolecia.
W Niedzielę Miłosierdzia kolejny już raz kibice Lecha Poznań z całej Wielkopolski, Radio Poznań oraz Salezjańskie Stowarzyszenie Wychowania Młodzieży zorganizowali akcję wsparcia dla naszych rodaków na Wileńszczyźnie. Pomimo olbrzymiego wysiłku związanego z przyjęciem naszych sąsiadów chroniących się u nas przez zbrodniami Putina udało nam się przygotować paczki oraz wiele innych darów, które zawieziemy do Mościszek, Dziewieniszek i Wspólnoty Miłosierdzia w Solecznikach. Kolejny raz doświadczyliśmy, jako organizatorzy tej akcji, jak bardzo jesteśmy wrażliwi na potrzeby naszych rodaków. Wszystkim w tym miejscu dziękujemy.
Nie myślałem, że dożyję czasów, kiedy Niemcy znajdą się pod takim pręgierzem moralnym i artyleryjskim ostrzałem politycznym ze strony europejskiej opinii publicznej oraz wielu rządów i polityków krajów członkowskich UE-27. Co więcej, obserwujemy obecnie zjawisko dotychczas absolutnie niespotykane, czyli zdecydowaną publiczną krytykę rządu ze strony niemieckich mediów – do tej pory bardzo „państwowotwórczych”. Wyraźnie też widać ostrą krytykę, i to działań na arenie międzynarodowej (sic!), SPD ze strony nie tylko obecnie opozycyjnej (po 16 latach) CDU, ale nawet koalicyjnych partnerów socjalistów w rządzie, zwłaszcza Zielonych.
Zawsze w kwietniu wspominamy Smoleńsk, zawsze też mierzymy się z tą samą niechęcią części polityków i ich wyborców. Nawet wojna, która pozwala wprost nazywać rosyjskie zbrodnie i znosi przepisy o ochronie dobrego imienia głów obcych państw w stosunku do Putina, nie zmienia tu nic.