Pokaz braku siły
Wojna Rosji z Ukrainą uruchomiła domino w polityce międzynarodowej. Opóźniła m.in. niemal gotowe porozumienie jądrowe między USA a Iranem. Do porozumienia jednak dojdzie.
Wojna Rosji z Ukrainą uruchomiła domino w polityce międzynarodowej. Opóźniła m.in. niemal gotowe porozumienie jądrowe między USA a Iranem. Do porozumienia jednak dojdzie.
Pod koniec ubiegłego tygodnia pojawiły się informacje o porozumieniu polskich władz z Komisją Europejską w sprawie przekazania Polsce środków z KPO. Opozycja, która wraz z mediami spodziewała się rozpadu koalicji rządzącej, kolejny raz musiała obejść się smakiem. Nie udało się jej również zablokować przedłużenia mandatu Adama Glapińskiego na stanowisku szefa NBP. Nowy tydzień nie zaczyna się lepiej – Daniel Obajtek ujawnił materiały dotyczące przygotowań Platformy za czasów jej rządów do sprzedaży Lotosu Rosjanom, a „Rzeczpospolita” pisze o całkowitej kompromitacji rodziny Banasiów.
Siergiej Ławrow wzburzył zachodni świat, twierdząc, że Hitler miał pochodzenie żydowskie. Słowa szefa rosyjskiego MSZ nie były przypadkowe. Rosja bowiem chce dalej podpalać świat dyskursem, który na Bliskim Wschodzie uchodzi za niemalże prawdę historyczną, tak jak w wielu kręgach spiskowych na Zachodzie.
Bez dozbrajania Ukrainy już by jej nie było.
Jerzy Brzęczek na trwałe zapisał się w historii Wisły Kraków jako ten, który ją zrzucił w otchłań poza ekstraklasę. Drugi najbardziej utytułowany klub w kraju po 26 latach żegna się z elitą i nie zanosi się na to, by szybko do niej wrócił.
Od XIX wieku historycy próbują ustalić listę najważniejszych bitew w dziejach świata. Pierwszym z nich był Edward Shepherd Creasy, który w połowie XIX wieku stworzył wykaz, jego zdaniem, 15 kluczowych starć. Uzupełnił ją już po I wojnie światowej o trzy bitwy Edgar Vincent D’Abernon. D’Abernon został u nas dobrze zapamiętany dzięki temu, że wśród owych 18 najważniejszych batalii umieścił Bitwę Warszawską. Listę tę próbował uaktualnić w latach 60. amerykański historyk Joseph Mitchell.
Oleg Morozow, deputowany do rosyjskiej Dumy z partii Jedna Rosja, zachęca do „denazyfikacji Polski”. Jak Rosja „denazyfikuje” Ukrainę, już wiemy. Militarnie może jakoś nie bardzo im idzie, ale w dziedzinie mordowania cywili Rosjanie od wieków są w światowej czołówce.
W maju minęło 19 lat od zakończenia wojny w Iraku, w której służyło ponad 15 tys. polskich żołnierzy i niestety 22 z nich zginęło. Odbudowa Iraku po wojnie była największym takim projektem od czasu, gdy Amerykanie pomagali przy odbudowie Niemiec po II wojnie światowej. Ówcześni politycy zapewniali, że odbudowa Iraku będzie trampoliną dla polskiej gospodarki i przyniesie miliardowe zyski z eksploatacji irackich pól naftowych.
Ujawniony przez Daniela Obajtka, prezesa PKN Orlen, dokument pokazujący kulisy próby prywatyzacji Lotosu za rządów PO-PSL tylko potwierdza, jak wybitnie prorosyjską politykę prowadził Donald Tusk. Był w stanie oddać strategiczne przedsiębiorstwo w ręce Władimira Putina, zbrodniarza i szantażysty, dla którego „łyknięcie” gdańskiej rafinerii byłoby kolejnym elementem systemu uzależnienia Europy od rosyjskich węglowodorów.
Tyle bębniono, że Rosja, która pieczołowicie obchodzi rocznicę zakończenia II wojny światowej – do której się zresztą przyczyniła, zachęcając Niemcy do ataku na Polskę paktem Ribbentrop–Skriabin (rosyjski arystokrata używający partyjnego pseudonimu „Mołotow”) – z tej okazji będzie chciała coś w końcu spektakularnie zabrać zaatakowanemu sąsiadowi.
Ostatnie dni aktywności politycznej Donalda Tuska koncentrują się wokół spraw dotyczących wojny na Ukrainie. I należałoby temu przyklasnąć, gdyby przewodniczący PO używał swojej pozycji do budowania wokół tej sprawy jakiejś formy porozumienia – również politycznego.
Trwająca od początku lat 90. wściekła walka ze wszelkimi postulatami lustracji czy dekomunizacji była tak naprawdę obroną przez Kreml swoich zasobów w Polsce. W obliczu ludobójczej napaści Rosji na Ukrainę trzeba mieć świadomość, że one cały czas w naszym kraju są.
W odniesieniu do wojny na Ukrainie wiele osób powtarza, że powinniśmy brać przede wszystkim pod uwagę bilans ekonomiczny, a nie efekty geopolityczne. Trudno się z tym zgodzić.
Sprzeciw prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana wobec akcesji Szwecji i Finlandii do Sojuszu Północnoatlantyckiego (NATO) odczytywany jest w Europie jako wyraz polityki prorosyjskiej Ankary. Tymczasem zdaniem bliskowschodnich mediów Turcja poprzez demonstracyjne weto dla nowych członków NATO sygnalizuje Zachodowi potrzebę uregulowania drażliwych sporów pomiędzy krajami UE i USA a Turcją.
Wojna na Ukrainie przyniosła bankructwo linii politycznej Niemiec. Pragnęły one dominować w zachodniej części Europy Środkowej. Nie mając potencjału, by panować nad jej całością, chętnie godziły się z panowaniem Rosji na wschód od granic UE i NATO. Potęga Moskwy, ciążąc bezpośrednio nad granicami Polski, państw bałtyckich i Rumunii, stanowiłaby stałą „groźbę dyscyplinującą” Polaków, Bałtów i Rumunów, ukazując im los Ukraińców, Białorusinów i Mołdawian jako alternatywę dla posłusznego poddawania się woli Berlina, słabnącego Paryża i powolnej im Brukseli.
Ciekawe rzeczy dzieją się w medialnym zapleczu totalnej opozycji – coraz częściej w platformerskich mediach padają słowa krytyki pod adresem Donalda Tuska i innych polityków tej partii. Z powodu doniesień ukraińskich służb specjalnych świat zastanawia się, czy w Rosji dokonuje się właśnie pałacowy przewrót, który ma odsunąć Putina od władzy.
Kiedy pisałem po stłumieniu z pomocą Rosji buntu przeciw kazachskiej oligarchii pochodzącej jeszcze z sowieckiej nomenklatury, że prezydent Turcji Erdogan nie porzuci planu uczynienia jądra tworzonego przez siebie turkijskiego „Międzymorza”, eksperci od siedmiu boleści wyśmiewali moje tezy. Ogarnięci anty-turecką obsesją publicyści szkoły Repetowicza, który ośmieszył się podczas operacji odbicia przez Azerbejdżan okupowanego przez Ormian od 30 lat Karabachu, przedstawiając wykonanie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ jako wojnę okrutnego islamu z armeńskim chrześcijaństwem, prorokowali totalne podporządkowanie Kazachstanu Rosji.
Oderwany od rzeczywistości agresywny staruszek. Ten opis przychodzi mi na myśl za każdym razem, kiedy podejmuję się niewdzięcznego zadania posłuchania wypowiedzi Donalda Tuska. Mówiąc kolokwialnie, brzydko nam się zestarzał „król Europy”. Wojna na Ukrainie? Kryzys w Europie i w Unii?