Panelowa propaganda
Sukces paneli w Polsce przełożył się praktycznie na nic. No może poza tym, że w upalne dni, gdy są włączone klimatyzatory, nie grozi nam blackout.
Sukces paneli w Polsce przełożył się praktycznie na nic. No może poza tym, że w upalne dni, gdy są włączone klimatyzatory, nie grozi nam blackout.
Ostatnia prosta w wymiarze sportowym oznacza ostatni etap drogi, którą trzeba pokonać, żeby dobiec do mety. Nieraz jeszcze potrzeba troszkę wysiłku, mobilizacji, aby udanie finiszować. Podobnie dzieje się nie tylko na bieżni, ale i w naszym życiu. Czas płynie szybko i znaleźliśmy się na ostatniej prostej tegorocznego Wielkiego Postu.
Raz słyszymy, że Iran upadł i cały region pogrąży się w chaosie. Innym razem – że Iran wygrał.
Rosja, za pomocą środków walki elektronicznej, rozmieszczonych m.in. w graniczącym z Polską obwodzie królewieckim, zakłóca w regionie sygnał GPS na masową skalę. Analiza map nie pozostawia złudzeń – cały obszar basenu Morza Bałtyckiego, połowa Polski, terytorium krajów bałtyckich i wschodnia flanka NATO stały się czerwoną strefą.
W przechwałkach Donalda Tuska, że załatwił offset na 96 Apache’ów, niby nie ma nic niezwykłego. To kolejne przypisywanie sobie zasług poprzedników. A jednak jest w tym wszystkim element porażki. Jak w powiedzonku La Rochefoucaulda: „hipokryzja to hołd, który występek składa cnocie”. Kłamstwo bywa zaś wyrazem bardziej bezsilności niż przebiegłości.
Rząd na potęgę emituje kolejne obligacje. Chodzi o 100 mld zł – najprawdopodobniej dla funduszy pozabudżetowych. Oznacza to, że spłacić musimy tyle samo albo i więcej, bo zwykle tego typu obligacje są mocniej oprocentowane, ale nie wykaże tego deficyt budżetowy.
Kuba jest obecnie mocno osłabiona, co daje mi wolną rękę w kształtowaniu polityki USA wobec tego kraju – ocenił niedawno Donald Trump. – Niezależnie od tego, czy ją wyzwolę, czy przejmę, to sądzę, że mogę z nią zrobić absolutnie wszystko, co zechcę – powiedział jak zwykle z typową dla siebie pewnością. Komunistyczny reżim w Hawanie zrobił najmądrzejszą w tej chwili rzecz, jaką mógł – podjął zakulisowe rozmowy z Białym Domem. Stojąc w obliczu egzystencjalnego załamania kraju, może w ten sposób kupić trochę czasu. Nie należy jednak wykluczać, że kupił zaledwie kilka tygodni, może miesięcy, bowiem perspektywa upadku reliktu zimnej wojny i lewicowych przewrotów w Ameryce Łacińskiej jest całkiem realna.
Rzecznik rządu to jedna z mniej sympatycznych postaci, jakie funkcjonują w polskiej polityce. Mowa przecież o człowieku, który jest wysyłany na najgorszy odcinek walki propagandowej „uśmiechniętego populizmu” i musi bronić najbardziej kuriozalnych decyzji tej władzy.
Już tylko godziny dzielą nas od pierwszego meczu barażowego do mundialu. Polacy na Stadionie Narodowym zmierzą się z nieobliczalną Albanią.
Takim jak ozdobny, acz z lekka pordzewiały żyrandol, albo fotel babci, który zawala pokój. Sytuacja z obchodzeniem Konstytucji RP przypomina przepychankę nowych lokatorów mieszkania, którym nie odpowiada dawny wystrój, powyrzucaliby stare graty przez okno.
Media, jak wiadomo, wiedzą lepiej. Więc trzytygodniowe uderzenie na Iran przedstawiają jako „wieczną wojnę”. Operację, która unicestwiła niemal całe lotnictwo, marynarkę i rakiety Iranu określają mianem „mało udanej”.
Prezydent Karol Nawrocki po konferencji prasowej nie był zbyt wyrozumiały dla dziennikarza TVN24. Trudno się dziwić – pracownik stacji, w której panować musi dziś spora nerwowość, uległ chyba atmosferze z miejsca pracy i zachował się co najmniej dziwnie.
TSUE właśnie orzekł, że uznanie procedury powołania sędziego za wadliwą nie może skutkować automatycznym podważaniem niezawisłości sądu. Co to oznacza? Waldemar Żurek wpadł jak śliwka w kompot.
Pamiętają Państwo słynną prośbę: „My chcemy tylko odwiedzać się w szpitalach”? Naiwniacy uwierzyli.
Adam Borowski, legenda opozycji w PRL i szef warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”, ma trafić do więzienia na pół roku za swoją wypowiedź na temat Romana Giertycha. Niezłomny Borowski uznał, że ani myśli przepraszać Romana Giertycha, który poczuł się urażony jego słowami dotyczącymi udziału polityka w aferze Polnordu.
Tak naprawdę machlojki, które uśmiechnięty populizm zaraz będzie urządzać w sprawie weta i SAFE, to coś dużo poważniejszego niż kolejny atak na Nawrockiego.
Profile polityków Koalicji Obywatelskiej w mediach społecznościowych w ostatnich dniach promują przede wszystkim dwa przekazy: optymistyczne wykresy, obrazujące wyniki sondaży wyborczych, w których ich partia prowadzi kilkoma, czasem kilkunastoma punktami procentowymi nad największą siłą opozycyjną, i utrzymane w ciemnych barwach grafiki, z których wynika jednoznacznie, że po wecie prezydenta w sprawie SAFE nie poradzimy sobie z żadnymi zagrożeniami – od ulicznego bandytyzmu do napaści na polskie granice. Rządzący mają jednak inne zmartwienia, więc teraz zależy im na odwróceniu uwagi od pedofilii w Kłodzku, drastycznych podwyżek na stacjach benzynowych, fatalnej sytuacji budżetowej i kryzysu w ochronie zdrowia.
Amerykańskiej lewicy nie udało się zniszczyć kariery Chucka Norrisa, choć ten otwarcie manifestował swój patriotyzm i nigdy nie krył się ze swoimi konserwatywnymi przekonaniami. „Był świetnym facetem” – napisał Donald Trump po jego śmierci.