Telewizja Republika poinformowała w niedzielę jako pierwsza, że były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro opuścił Węgry i udał się do Stanów Zjednoczonych. Polityk od teraz będzie komentatorem politycznym stacji, co ożywiło śledczych. Dziś - ustami rzecznika prasowego Prokuratury Krajowej prok. Przemysława Nowaka – poinformowano, że „prowadzone są czynności sprawdzające zmierzające do ustalenia, czy inne osoby pomagały podejrzanemu Zbigniewowi Ziobrze w ucieczce oraz uniknięciu odpowiedzialności karnej, utrudniając tym samym śledztwo dotyczące Funduszu Sprawiedliwości”.
O rzekomym „pomocnictwie do ucieczki” pisał wcześniej Roman Giertych, wskazując na Tomasza Sakiewicza. Prezes Telewizji Republika zabrał głos w sprawie na antenie.
- Musimy wyciągnąć wnioski. Za działaniami nielegalnej prokuratury stoją konkretne groźby, poparte wypowiedziami osób publicznych i medialnych najemników. Wczoraj Roman Giertych domagał się rewizji, może zamknięcia mnie - rozpoczął.
- Musimy wdrożyć specjalne procedury ochrony w stacji. Niestety ograniczymy też wizyty, ponieważ za tym wszystkim kryje się zapowiedź napadu służb specjalnych, być może ABW, być może prokuratury na stację. Może dojść do próby zabezpieczenia sprzętu, zlikwidowania nas czy dorwania się do dokumentacji poufnej. W związku z tym włączyłem szczególny alarm, wzmagamy czujność
- przekazał Sakiewicz.
Powtórzył, że stacja zwiększy ochronę.
Odniósł się też do nowej roli Ziobro w Republice:
„sam fakt, że zatrudniamy kogoś jako stronniczego komentatora politycznego, który podpisuje się nazwiskiem i partią polityczną, powoduje natychmiastowe wszczęcie śledztwa przeciwko nam, Sytuacja jest na poziomie niebezpiecznie zbliżającym się do Białorusi”.