Prokuratura Krajowa
Prokuratura Korneluka umorzyła sprawę Bodnara - nawet go... nie przesłuchując. To jednak nie koniec sprawy!
No to już wiadomo dlaczego Prokuratura Krajowa przejęła śledztwo ws. styczniowych wydarzeń w Prokuraturze Krajowej. Sprawę umorzono – tego wprawdzie można się było spodziewać, ale mimo wszystko zaskakuje, iż zrobiono to w tak ostentacyjny sposób. Bo przez kilka miesięcy nie przeprowadzono żadnych czynności, ani razu nie przesłuchano głównego „bohatera”, czyli ministra Adama Bodnara, ale najlepsze są argumenty, jakich użyto do stwierdzenia "braku znamion czynu zabronionego". Jak ustalił portal Niezalezna.pl, w prokuraturze zarządzanej obecnie przez nominatów Bodnara (właśnie wskutek wydarzeń ze stycznia) uznano, iż Bodnar ma prawo do interpretacji prawa, a jego decyzje nie zaszkodziły funkcjonowaniu organów ścigania. Postanowienie o umorzeniu zaskarżył prok. Dariusz Barski, czyli legalny szef Prokurator Krajowy.
„Prokurator Janeczek był odcięty od wszelkich informacji”. Zastępca Bodnara odniósł się do oskarżeń
- Stawianie tezy, że pan prokurator Janeczek za cokolwiek odpowiadał - mówię temu stanowcze „nie, absolutnie nie”. Nie można pracować nie mając dostępu do informacji i nie mając zaufanych ludzi - powiedział prokurator Robert Hernand w programie "#Michał Rachoń. Jedziemy" na antenie TV Republika.
Nie w hotelu i SPA, a w domu znajomych. I nie z kobietą - mecenas o "przecieku" do mediów na temat księdza O.
Dziennikarka TVP Justyna Dobrosz-Oracz i portal Onet, powołując się na "nieoficjalne" źródła, podawali, że ks. Michał O. - podejrzany ws. inwestycji Archipelag ze środków Funduszu Sprawiedliwości i zatrzymany przez ABW - był w trakcie czynności w hotelu i w towarzystwie kobiety. Na kapłana wylał się w sieci hejt. Mecenas Krzysztof Wąsowski opisał, jak wyglądała akcja służb: duchowny spędzał wtedy noc u znajomych w domu.