II wojna światowa
Niemiecki dom aukcyjny planuje handlować... przedmiotami ofiar Holokaustu. „Cyniczne i bezwstydne”
Dom aukcyjny w Neuss w Nadrenii Północnej-Westaflli chce wystawić na sprzedaż przedmioty należące do niemieckich ofiar II wojny światowej. Największe ceny wywoławcze sięgają kilkanaście tysięcy euro. Artefakty zwierają dane osobowe pomordowanych. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski apeluje o "zachowanie elementarnej przyzwoitości i odwołanie aukcji".
Człowiek, który złapał bombę
Walther von Brauchitsch, naczelny dowódca niemieckich sił lądowych, któremu Hitler przekazał władzę na zajmowanych ziemiach polskich, wystosował 1 września odezwę do Polaków, których Ojczyznę zamierzał podbić i zniewolić. Zapewniał ich, że Wehrmacht nie jest wrogiem społeczeństwa polskiego, oraz że wojska niemieckie będą przestrzegać wszystkich konwencji dotyczących praw człowieka. Najważniejszą z nich była IV Konwencja Haska z 1907 roku „dotycząca praw i zwyczajów wojny lądowej”. Artykuł 25. tej konwencji mówi: „Wzbronione jest atakowanie lub bombardowanie w jakikolwiek sposób niebronionych wsi, domów mieszkalnych i budowli”. W ogniu wojny rozpętanej przez Niemców spłonęły wszystkie szlachetne deklaracje. Symbolem nowej rzeczywistości były ruiny najpierw Wielunia, Warszawy, Lublina i innych polskich miast.
Tak Niemcy "upamiętnili" polskie ofiary II wojny światowej. "To było jak naplucie w twarz"
To, w jaki sposób niemiecki rząd "upamiętnił" polskie ofiary II wojny światowej, nie mieści się w głowie. Nieznany gość w krótkich spodenkach rzucił wieniec pod głaz w Berlinie i tyle go widzieli. Moment "hołdu" uwiecznił reporter TV Republika Janusz Życzkowski.