Grupa Wagnera
"Od początku było oczywiste". Żaryn ostrzega: wagnerowcy nie jadą na Białoruś po emeryturę
Coraz więcej kryminalistów z grupy Wagnera dociera na Białoruś. W chwili obecnej może być ich ponad tysiąc - przekazał pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej Stanisław Żaryn. Ostrzegł, że wagnerowcy nie jadą na Białoruś po emeryturę, ale by realizować misje Kremla.
Wagnerowcy mają zabezpieczyć interesy Rosji i Białorusi w Afryce. Będą działać z synem dyktatora?
Najemnicy z Grupy Wagnera zostaną użyci do ochrony obiektów w Afryce Prigożyna i Łukaszenki. Nie tylko Rosja ale również reżim białoruski ma swoje interesy w kilku afrykańskich państwach, takich jak Zimbabwe, Angola, Algieria, RPA czy Kenia. - Prigożyn może współpracować na kierunku afrykańskim z Wiktarem Szejmanem oraz synem białoruskiego dyktatora, Wiktarem Łukaszenką – zauważa wicepremier emigracyjnego rządu Białorusi, Paweł Łatuszka.
Gen. Polko o zagrożeniach ze strony Wagnerowców: Mamy do czynienia z potencjałem bezwzględnych bandytów
Obecność na terenie Białorusi najemników Prigożyna niesie nowe zagrożenia dla Polski. Zdaniem gen. dyw. Romana Polko „specjaliści związani z ruskimi służbami i siłami specjalnymi”, mogą się zajmować szmuglowaniem migrantów oraz działaniami dywersyjnymi. - W przypadku Grupy Wagnera mamy do czynienia z ogromnym potencjałem bandytów, którzy są bezwzględni, którzy wykazali się barbarzyństwem na wielu frontach, mordując kobiety, dzieci, nie mając żadnych skrupułów. (...) To jest niebezpieczne – podkreślił były szef jednostki specjalnej GROM w rozmowie z Niezalezna.pl.