"Wojskowi z Doniecka i Ługańska przyszli do nas w połowie marca i opuścili wieś dwa tygodnie później. Nagle się pojawili i nagle zniknęli. (...) Kazali nam oddawać dolary, złoto, diamenty. Splądrowali lokalny sklepik, wypili całe mleko, które mieliśmy. (...) Ciągle ukrywaliśmy się w piwnicy, bo każdego dnia ostrzeliwali wioskę"
- opowiadali rozmówcy z miejscowości Kamjanka, Swobodne i Krasniwka w północnej części obwodu chersońskiego na południu Ukrainy.
"Zgwałcili nawet 83-letnią staruszkę..."
W reportażu "Ukraińskiego świadka" przytoczono też doniesienia o zbrodniach wojennych w okupowanych miejscowościach Chersońszczyzny.
"Najeźdźcy nie wypuszczali nikogo z wioski, mówiąc, że możemy zdradzić Ukraińcom ich pozycje. Przed inwazją mieszkało tu około 60 osób, teraz zostało 20. (...) Zgwałcili kobietę w ciąży, a potem nawet 83-letnią staruszkę. (...) Mężczyznom kazali uklęknąć, rozebrali ich i sprawdzali tatuaże (w poszukiwaniu nacjonalistycznej symboliki - red.)"
- relacjonowali mieszkańcy, którzy przeżyli inwazję wojsk "republik ludowych".
Projekt medialny "Ukraiński świadek" został zainicjowany na początku marca przez organizację pozarządową Wróć Żywym w celu dokumentowania przebiegu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Oprócz kanału w serwisie Youtube, uruchomiono również strony projektu na Facebooku, Instagramie i Telegramie.